Czasami korci nas, aby pobawić się w prognozowanie najbliższej przyszłości. W świetle ostatnich dramatycznych zdarzeń (Ukraina, Paryż, Tunezja) nie zapowiada się ona zbyt różowo… O ile z Rosją jesteśmy w miarę obeznani (wojenne „braterstwo” broni i 45 lat „przyjaźni” polsko-radzieckiej daje nam tę przewagę nad krajami zachodu) – o tyle problem z islamem nie jest przez nas właściwie doceniany. Póki co nie jest to nasz kłopot; jedyna znana nam bliżej społeczność Muzułmanów – zasymilowani totalnie polscy Tatarzy – budzi raczej sienkiewiczowską nostalgię niż przerażenie…

Francja, Niemcy czy Anglia – mające wielomilionowe mniejszości wyznawców Allacha – zachowują się tak, jakby zagrożenie krwawym dżihadem nie istniało. Przez całe lata fatalnej polityki integracyjnej wyhodowano tam oficjalnie islamskiego „konia trojańskiego”, którego za chwilę nie da się już opanować. Tłumaczenie, że islam jest religią pokoju powtarzane jest jak mantra przy każdej krwawej rzezi dokonywanej jakoby przez religijnych „fanatyków”.

Porównując Pismo Święte i Koran dość łatwo odnajdziemy różnice w podejściu od innowierców. Chrystus był nauczycielem i nakazywał pozyskiwać wyznawców przez nauczanie. Mahomet był wojownikiem i dość skutecznie eliminował opornych niewiernych… Pomijając nawet ten aspekt źródłowy – skoro na Bliskim Wschodzie „źli islamiści” potrafią zdominować tych pokojowo nastawionych (kazus Państwa Islamskiego) – kto nam zaręczy jak zachowają się muzułmańskie społeczności w Europie pod wpływem bezwzględnego dyktatu dżihadystów-terrorystów?

Internet jest pełen alarmistycznych filmików o islamizacji Europy i świata. Publiczne podrzynanie gardeł chrześcijanom spowszedniało, jak znudził się widzom program Big Brother czy Idol…

A przecież TO dzieje się na naszych oczach. Zero reakcji. Poprawni politycznie europejscy przywódcy ciągle jeszcze zaklinają rzeczywistość, bagatelizują zagrożenia, idą na wszelakie ustępstwa łącznie z wypieraniem się własnych chrześcijańskich korzeni. Zrobią wszystko – byle tylko nie drażnić uczuć religijnych mniejszości (na razie mniejszości). Wpuszczają przy tym coraz więcej lisów do bezbronnego, europejskiego kurnika… Ciekawe, na jakim etapie ockną się i zaczną zdecydowanie bronić swych obywateli przed nadchodzącą falą krwawej rzezi. I czy w ogóle zdążą się zorientować w zagrożeniu?

Z tomiku „Pro Publico Bono” przypominam wiersz sprzed kilku lat. Wcale się nie dezaktualizuje, niestety…

VENIMUS, VIDIMUS ET DEUS VICIT*

„Te kościoły już jutro będą meczetami!”
Wołał Kara Mustafa pod Wiednia murami…
Trzysta tysięcy gardeł ryknęło pod niebo:
„Allah akbar!** Mahomet jest prorokiem jego!” I każdy z nich był gotów umrzeć za swą wiarę…
I czuło się moc wielką nad wojsk tych bezmiarem…
*
Słysząc to garść obrońców na murach struchlała,
Już ni siły, ni ducha do walki nie stało…
Zwłaszcza, że król Leopold – by chronić dynastię –
Uciekł z oblężonego przez Osmanów miasta
I z bezpiecznej oddali czekał rozwiązania;
Bez wiary… Bez nadziei… Bez woli przetrwania…
*
Lecz nim przyszło zapalać żałobne gromnice
Człek pobożny nadciągnął z północnej granicy…
Wiódł za sobą skrzydlato-barwny hufiec zbrojny
Dzielnych i w stal zakutych mężów bogobojnych,
Gotowych życie oddać za swych ojców Wiarę…
*
Z Bogiem w sercach, z Madonną Czarną na sztandarach,
Król Jan Trzeci Sobieski (on ci był tym wodzem)
Spadł jak jastrząb na wroga, utopił w pożodze,
I zastępy sułtana spod Wiednia przegonił
(Tak na ponad trzy wieki wolność nam obronił)…
*
Na koniec, gdy tłum gromko głosił jego męstwo
Rzekł: „Starły się dwa Światy. Bóg nam dał zwycięstwo!”…
*
Dziś bez walki Europę Islam wziął, niestety…
Wykupuje kościoły… Zmienia je w meczety…
Tolerancja przekracza dopuszczalne ramy;
Już sami swe korzenie (głupcy!) wycinamy… *
Goście – gospodarzami? Wszak to chwila bliska;
W puste miejsce po Krzyżu Półksiężyc się wciska…
Bezideowa tłuszcza przegrywa z kretesem;
Nikt nie zechce umierać za tęczowy deseń…
*
Zbrakło Wiary. Idei. Nie masz Sobieskiego.
Kończy się multi-kulti. Ucz się arabskiego…

„Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył” – z listu króla Jana III Sobieskiego do papieża Innocentego XI
Bóg jest wielki!

PS. 80% maturzystów nie wiąże swej przyszłości z Polską. Myślałem ostatnio dużo o tym, jak skłonić młodych ludzi do pozostania w kraju. Poniżej – muzyczny owoc tychże rozważań. Warto się pochylić nad tym problemem, zwłaszcza przed nadchodzącymi wyborami…

ZOSTAJĘ!

Lech Makowiecki
Z wykształcenia – inżynier budowy okrętów; z wyboru – bard, autor, kompozytor, scenarzysta, felietonista etc. Lider zespołu „ZAYAZD”, admirator Mickiewicza (płyta „ZAYAZD U MISTRZA ADAMA”) . Fan Józefa Piłsudskiego i JP II. Sformatowany na polską tradycję, kulturę i edukację historyczną młodego pokolenia przez szlachetnie pojmowaną rozrywkę (vide autorskie płyty: „KATYŃ 1940”, „PATRIOTYZM”, „OBUDŹ SIĘ, POLSKO” oraz tomik wierszy pt. „PRO PUBLICO BONO”). Więcej: na www.zayazd.pl

Źródło: portal wPolityce.pl