Po wywiadzie z nowo poznanym domnym bezdomnym, ruszyłem autobusem do HEC Liège – Ecole de gestion de l’Université de Liège. Skrót „HEC” pochodzi od „Hautes études commerciales” czyli „Wyższych Studiów Handlowych”. Przetłumaczenie nazwy szkoły na język polski brzmi: WSH Liège – Szkoła Zarządzania Uniwersytetu w Liège. Jest to dosyć elitarna uczelnia, mimo że w Belgii wystarczy ukończyć liceum ogólnokształcące, aby się do niej dostać. Wielu polityków lokalnych się z niej wywodzi. Finansjera luksemburska – druga największa platforma finansowa na świecie zaraz po Stanach Zjednoczonych – również prowadzi rekrutacje wśród absolwentów tej uczelni. Pod koniec nauki w sześcioletnich szkołach średnich nie ma nawet matury, ale zamiast tego dwa razy w roku uczniowie mają sesje egzaminacyjne: w grudniu i w czerwcu. Egzaminów wstępnych na studia ani konkursów świadectw nie ma. Istnieje jedynie kilka wyjątków co do egzaminów wstępnych w celu odsiania tych, którzy się w ogóle na nie nie nadają. Na jednym z kierunków egzaminy wstępne mają z kolei jako cel wyeliminowanie Francuzów, bo dosłownie zalewają uczelnię. Na liście pojawiają się więc pytania, na które odpowiedzi znają lokalni mieszkańcy a Francuzi niekoniecznie. To jakby na poznańskiej uczelni zadać w egzaminie wstępnym pytania w stylu co to jest „wiara”? W tym przypadku belgijski system edukacji przewyższa polski, bo oferuje gorszym uczniom możliwość nadrobienia zaległości, podczas gdy w Polsce wyniki szkolne nastolatka w kryzysie mają wpływ na późniejsze dorosłe życie. Jednym z moich głównych postulatów politycznych to „równe szanse” i możliwość przejścia drogi od „pucybuta” do miliardera.

Po mile spędzonym czasie z osobą potrzebującą zacząłem więc szukać ludzi, którzy w przyszłości będą elitami tego kraju. Nie było mi łatwo znaleźć rozmówców. Zapomniałem, że jest przecież sesja. Spotkałem się więc z wieloma odmowami. Jedynie udało mi się porozmawiać z dwoma studentami, którzy akurat jedli kanapki. Prosili o anonimowość więc nazwę ich „Julien” oraz „Thomas”.

Julien ma osiemnaście lat. Thomas dziewiętnaście. Ojciec Juliena jest przedsiębiorcą, a matka nauczycielką. Thomas się z kolei wywodzi z rodziny robotników. Zapytałem się czy im brakuje pieniędzy czy żyją w dostatku? To pytanie zostało źle odebrane, co było widoczne na twarzach obu studentów. Mało kto lubi rozmawiać o swoich dochodach, szczególnie w Belgii. Zależało mi jednak na tej informacji, bo tym razem szukałem do wywiadu ludzi z rodzin, w których wszystkiego jest pod dostatkiem a wiem, że na tej uczelni ich nie brakuje. Udało mi się jedynie wyciągnąć informację, że zarówno Julien jak i Thomas zarabiają na siebie. Pochwaliłem ich za to. Zapytałem się również skąd są? Odpowiedzieli, że z Liège, czyli nie musieli ani daleko dojeżdżać ani wynajmować lokalu na miejscu.

Przyszedł moment, aby porozmawiać o polityce. Zapytałem się moich rozmówców jakie mają obywatelstwo i jaką mają narodowość? Podkreśliłem, że po polsku słowo „nationalité” ma dwa przetłumaczenia: pierwsze oznacza papiery czy obywatelstwo, drugie kolor serca, czyli narodowość. I jeden i drugi student legitymują się belgijskimi dokumentami. Julien jest z pochodzenia Hiszpanem, ale nie czuje zbyt dużych więzi z krajem swoich przodków. Za to w sercu czuje się Kanadyjczykiem, co jest kuriozalnie. Zapytałem się czemu? Po prostu lubię ten kraj – odpowiedział. Mogłem się zapytać czy kiedyś był na miejscu, lecz widziałem, że studenci nerwowo patrzą na zegarek. Thomas ma z kolei ojca Niemca. Nie mówi po niemiecku, ale uczy się tego języka. Chce on w przyszłości zamieszkać w Niemczech albo w Azji. W sercu czuje się on „obywatelem świata”.

Zacząłem zadawać kolejne pytania polityczne. Na kogo byście zagłosowali, gdyby dzisiaj odbyły się wybory? Obaj studenci odpowiedzieli MR, czyli Mouvement réformateur. Tłumaczenie na polski: Ruch Reformatorski. MR jest partią, z której wywodzi się Premier Belgii: Charles Michel. Trudno ją porównać z jakimkolwiek polskim ugrupowaniem, bo tutaj polityka wygląda zupełnie inaczej niż w naszej Ojczyźnie. Ruch Reformatorski jest francuskojęzyczną partią. Co ciekawe, w Belgii partie głównego nurtu politycznego są jednojęzyczne, czyli każda francuskojęzyczna partia ma swój odpowiednik niderlandzkojeżyczny. MR jest ugrupowaniem o ideologii liberalnej. Jak na Belgię jest to centrowa prawica. Jak na Polskę, Ruchowi Reformatorskiemu najbliżej jest do .Nowoczesnej, czyli niektórzy uznaliby ich w Polsce za tak zwanych „lewaków”. Zresztą obie frakcje należą do ALDE, czyli Partii Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy. We francuskojęzycznej Belgii nie ma prawdziwej prawicy pomijając niszowe ugrupowania kanapowe. Niestety rośnie tu w siłę partia otwarcie podająca się za komunistyczną: PTB, czyli Parti du travail de Belgique. Ta partia jest jednak ogólnonarodowa a nie „językowa”. Jej członkowie są tak nasiąknięci ideologią marksistowską, że oddają wszystkie swoje dochody przekraczające 1500 euro partii. Robią to nawet posłowie. Jak na Belgię 1500 euro nie jest oszałamiającą kwotą. A gdy członek partii dziedziczy majątek po rodzinie, również go jej przekazuje. To jest chore! Chyba nawet przynależność do jakiejś sekty jest zdrowsze. Po tylu nieszczęściach są jeszcze ludzie, którzy nie zrozumieli, że wprowadzenie realnego socjalizmu nie jest możliwe. Kapitalizm istnieje nawet w Korei Północnej. Koło chińskiej granicy wszyscy celnicy, policjanci i urzędnicy są przekupieni i powstają małe lokalne ryneczki. Możliwe jest nawet przesłanie dolarów do Korei Północnej. Prowizja wynosi 50 %. Banknoty bierze do ręki chiński pośrednik. Następnie przekazuje je północnokoreańskiemu pośrednikowi i pieniądze dochodzą, pod warunkiem, że po drodze nic mu się nie stanie. W samym Pjongjangu sporo urzędników dorabia sobie na boku. Kapitalizm po prostu leży w naszej naturze a zagorzali socjaliści nie zrozumieli, że naturalnych zjawisk nie można znieść jakąkolwiek ustawą. Zdarzają się cuda typu zrobienie ze ślimaka rybę lądową czy z marchewki owoc. Rzeki jednak nigdy nie zaczną płynąć pod prąd a ubóstwa nie można zlikwidować samym wprowadzeniem nowej ustawy.

Wracając do naszych studentów, zapytałem się ich czemu wspierają Ruch Reformatorski? Julien odpowiedział: mój ojciec jest przedsiębiorcą i jestem za niskimi podatkami. Thomas na to wspomniał tylko i wyłącznie o niskich podatkach.

Zapytałem się również studentów z czym im się kojarzy Polska? Julien odpowiedział: wódka i obozy koncentracyjne. Nie znał on żadnego słynnego Polaka. Wspominał, że często widzi polskie TIR-y, co połączył z wizerunkiem naszego kraju jako zasobu taniej siły roboczej. Thomas również wspomniał o wódce i dodał ogólnie alkohol. Również wspomniał o obozach śmierci podkreślając, że należy pamiętać o prawdzie. Znał też jednego słynnego Polaka: Roberta Lewandowskiego. Wspomniałem, że pewnie dlatego, że gra w Bayernie Monachium. Uśmiechnął się i potwierdził. Spytałem się go czy według niego Polska jest bogatym krajem? Średnio – odpowiedział. Wiem, że Polacy są tutaj zatrudniani za bardzo niskie stawki – dodał. Thomas również więc uważa nasz kraj za zasób taniej siły roboczej. Zapytałem się obu studentów, czy chcieliby kiedyś otworzyć biznes w Polsce? Na początku to pytanie wzbudziło podejrzenia, że chcę im coś sprzedać lub zachęcić do zainwestowania na polskim rynku. Wspomniałem o pewnych ułatwieniach typu możliwość prowadzenia biznesu nie płacąc w ogóle ZUS-u, co ich zaszokowało. Tak. Polska jeszcze nie jest jeszcze piekłem podatkowym. Dla mniej zorientowanych dodam informację jak prowadzić biznes w Polsce nie płacąc w ogóle ZUS-u:

1. Zakłada się spółkę z o.o. Należy następnie wpłacić 5000 zł na konto spółki. Możliwe jest natychmiastowe wypłacenie ich i trzymanie ich w gotówce…
2. Musi być dwóch wspólników. Najlepiej jest dać drugiemu minimum 25 %, aby nie wzbudzać podejrzeń, że jest to zwykła działalność gospodarcza. ZUS bywa okrutny. Tym wspólnikiem może być żona, matka, brat czy siostra.
3. Nie wolno wypłacać sobie jako prezesowi ani jednego grosza pensji. Nie znaczy to jednak, że prezes zarządu nie może sobie wypłacać premii, która nie jest ozusowana.

Zanim ktoś z Państwa napisze, że takie działania są nieuczciwe, prosiłbym o przemyślenie kto kogo okrada w rzeczywistości? Polecam też zastanowienie się nad tym czy to normalne, że przedsiębiorca musi płacić składki ubezpieczeniowe zanim zarobi swoją pierwszą złotówkę? Nasz system jest chory. Na szczęście ma luki. Gdy tych luk nie będzie, świat będzie wyglądał tak jak na mapce na górze mojego profilu. Polska i Europa będą na peryferiach świata a kluczowe decyzje nie będą podejmowane w Brukseli, Warszawie czy w Belinie, lecz w Pekinie lub Szanghaju. Za kilkadziesiąt lat nie jest wykluczone, że nasi potomkowie zaczną emigrować do Afryki. Niestety nasi politycy robią wszystko, aby zniechęcić Polaków i Europejczyków do zakładanie własnych biznesów i do podejmowania własnych inicjatyw. Nie zrozumieli oni, że przedsiębiorcy nie potrzebują od nich pomocy tylko świętego spokoju. To przez nich przejście drogi od „pucybuta” do miliardera stanie się niemożliwe. Nie pozwólmy nigdy, aby szanse w biznesie miały tylko i wyłącznie dzieci bogatych rodziców! Równe szanse zapewnia nie tylko socjal, ale przede wszystkim wolność gospodarcza. Wielu bogatych ludzi stać na płacenie na start wysokich danin publicznych. Dla młodego ambitnego chłopaka z biednej rodziny czy dla młodej ambitnej dziewczyny ze wsi składki na ZUS są zbyt wysokie, aby sobie pozwolić marzyć o własnym biznesie, co jest wyjątkowo niesprawiedliwe.

Wracając do wódki i alkoholu, z moich obserwacji oraz z mojej wiedzy wynika, że Polacy wcale nie piją aż tyle a za to tutejsi studenci mają tradycje, które trudno mi zrozumieć. Jedną z nich jest chodzenie w brudnych kitlach. Nie piorą ich po każdej imprezie a powinni. W Polsce wymiotowanie po piciu nie jest powodem do dumy. Tutaj są organizowane konkursy, premiujące młodego studenta zwanego „niebieskiego” („niebieski” to student zapisany na „chrzest” studencki), który wypije najwięcej piwa. Konkurs wygląda następująco: jest jedna gigantyczna miska. Wokół jest masa studentów i inni studenci podają im piwa. Łykają je jednym łykiem, następnie wydalają je do tej ogromnej miski, żeby było miejsce w żołądku na kolejne. I tak wygląda cała impreza. Jest ona w ramach przygotowania do tak zwanych „chrztów” studenckich, podczas których nie wiadomo co się dzieje, jeżeli nie jest się w grupie studentów, którzy uważają je za świetną zabawę. Trzymałem się od tego z dala, choć za młodych lat na przykład lubiłem sączyć browara z polskiego sklepiku czytając artykuł na polskim portalu przed spaniem. Imprezowałem też w Poznaniu z polskimi studentami. Ich zachowanie było dla mnie łatwiejsze do zrozumienia niż tutejszych adeptów „chrztów” studenckich.

Wracając do naszych studentów, fakt, że gdyby chcieli polską spółkę, poleciłbym im zaprzyjaźnioną firmę, która sprzedaje gotowe struktury z adresem wirtualnym. Julien odpowiedział, że nie chciałby otwierać biznesu w naszym kraju. Thomas z kolei wspomniał, że nigdy się nad tym nie zastanawiał.

Następne pytanie dotyczyło przyszłości Unii Europejskiej oraz NATO. Julien stwierdził, że Unia Europejska przetrwa. Upadek według niego jest niemożliwy, bo byłby zbyt duży bałagan. Julien twierdzi też, że kryzys Unii Europejskiej się już skończył z czym się absolutnie nie zgadzam. Thomas odpowiedział mniej więcej to samo oraz dodał, że jest za NATO.

Kolejne pytanie dotyczyło III Wojnę Światową. Julien jest pewny, że do niej dojdzie. Zadaje on sobie jedynie pytanie, kiedy? Thomas nie potrafił się określić. Odpowiedź jego brzmiała dosłownie „tak i nie”. Zapytałem się również co by zmienili, gdyby nagle zostali władcami ziemi podkreślając, że mają się ograniczyć tylko do jednej odpowiedzi? Zdziwiła mnie odpowiedź Juliena. Wprowadziłby on światowy system totalitarny. Thomas napisałby z kolei nową konstytucję międzynarodową. Czyli i jeden i drugi student określili się jawnie jako zwolennicy internacjonalizmu oraz wprowadzenia rządu światowego.

Zapytałem się również jakie obecni politycy mają największe wyzwania? Julien odpowiedział: szukanie prawdy i walka z nazizmem. Po chwili dodał, że również walka z komunizmem, bo jedna ideologia jest warta drugiej. Tym mnie pozytywnie zadziwił, bo dosyć duża część walońskiego społeczeństwa ma wręcz komunistyczne poglądy i jest słabo doinformowana o zbrodniach komunistycznych. Thomas z kolei na to pytanie odpowiedział inaczej: trzeba by się poważnie zabrać za korupcję i za wszystkie przekręty.

Nasz czas się kończył. Moi rozmówcy się śpieszyli. Zostawiłem im trzy wizytówki. Przy stole siedzieliśmy w czwórkę, lecz trzeci student się nie wypowiadał. Odchodząc Julien się zainteresował czym naprawdę się w życiu zajmuję? Ja na to: masz mój numer i mojego maila więc jak coś to dzwoń lub pisz. Wychodząc z sali przeznaczonej do spędzania przerw spróbowałem jeszcze zrobić dodatkowy wywiad. Jeden student mi wspomniał, że za chwilę ma egzamin z matematyki. Wtedy zrozumiałem, że Julien i Thomas poświęcili mi naprawdę dużo czasu. Matematyka to jeden z najgorszych przedmiotów na tej uczelni. Jej rola nie jest przede wszystkim edukacyjna, lecz eliminacyjna. Liczenie sinusów czy cosinusów w biznesie nie jest przydatne a matematyka jest jednym z najtrudniejszych – jeżeli nie najtrudniejszym – przedmiotów na pierwszym i drugim roku. Aż mnie trochę serce zabolało widząc tych biednych studentów… Wyszedłem więc z uczelni i zacząłem szukać kolejnych ludzi, z którymi mógłbym przeprowadzić wywiad.

Źródło obrazka: http://esn.hec-ulg.be/
Link do mojej strony na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/
Adres e-mail do bezpośredniej korespondencji: kontakt@helinski.info

P.S.: Rozpocząłem moją karierę niepokornego i nieprzekupnego dziennikarza obywatelskiego na początku maja 2017 roku.

Moja współpraca z serwisem Pressmania rozpoczęła się z kolei w lipcu 2017 roku. Ten artykuł został już wcześniej opublikowany na mojej stronie na Facebooku jako komentarz do wybranej grafiki.