Szedłem więc ulicą i próbowałem co chwilę namówić kogoś do wywiadu. Celowałem w ludzi dobrze usytuowanych oraz w ludzi pracujących. Z ewidentnych przyczyn nie mieli oni dla mnie zbyt wiele czasu. Doszedłem więc do wniosku, że tego typu badania wykonam albo przez telefon albo się z kimś wcześniej umówię. Bywam też na ewentach polityczno-gospodarczych. W czasie tych wydarzeń są przerwy i kulisy a ludziom działającym w branży często zależy na rozgłosie.

Po wielu namowach znalazłem osobę chętną na wywiad. Wyłapałem znów bezdomnego, jednak tym razem innego niż mojego nowego znajomego domnego bezdomnego. Ma on na imię Alex i ma 34 lata. Zgodził się on na używanie jego prawdziwego imienia oraz o wstawienie jego zdjęcia na profilu publicznym na Facebooku. Rozmowa się zaczęła od tego, że poprosił mnie o pieniądze na buty. Chodził w samych skarpetach. Ja na to odpowiedziałem: OK, ale porozmawiamy o tym przy szklance. I ja i on zamówiliśmy pewien popularny amerykański napój, który zareklamuję dopiero jeżeli amerykańska korporacja przeleje mi kilka petrodolarów.

Alex okazał się Włochem z pochodzenia. Zapytałem się o jego narodowość. W sercu ma dwa kraje: Belgię i Włochy. Zapytałem się, co robi na ulicy? Brak pracy i papiery do wyrobienia – odpowiedział Alex. Pytam się o CPAS, czyli Centre public d’aide sociale – w skrócie belgijski MOPS. Okazuje się, że dobre czasy się skończyły. Kiedyś pracownicy pomagali wypełniać papiery niezbędne do ich zbiurokratyzowanego systemu. Obecnie trzeba wszystko samodzielnie załatwiać, jeżeli chodzi o biurokrację. Pisząc to wpadłem teraz na pomysł. Przecież ja mógłbym pomagać załatwiać papierki w czasie wolnego czasu? Tylko kto mi za to zapłaci? Też muszę z czegoś żyć… I czy będzie kooperacja ze strony osoby, której będę chciał pomóc? Z tym niestety bywa różnie, bo na przykład nie wszyscy godzą się na walkę ze swoimi nałogami. Wracając do mojego nowego znajomego Alexa, wspomniał mi, że obecnie nie ma już rodziny. Ponownie zwrócił uwagą na fakt, że pracownicy społeczni są zawaleni pracą. Szpitale i inne instytucje pomocy publicznej są z kolei przepełnione ludźmi w potrzebie.

Zaczęliśmy rozmawiać o polityce. Wspomniał on od razu o uchodźcach i pożalił się, że oni mają przed nim pierwszeństwo, bo ma belgijskie papiery. Nic nowego się nie dowiedziałem na ten temat choć nie wiedziałem, że ten fenomen osiągnął aż taką skalę. Belgia stosuje politykę tak zwanej „dyskryminacji pozytywnej”. Krótko mówiąc oznacza to, że gdy jest dwóch potrzebujących, administracja wyciąga rękę najpierw do kolorowego, a dopiero na samym końcu do rodowitego Belga, Włocha albo Polaka, nawet jeżeli płacił on składki ubezpieczeniowe przez ponad dwadzieścia lat.

Alex mieszka na ulicy od trzech lat. Żyje z żebractwa. Od CPAS-u czyli wspomnianego MOPS-u otrzymuje 40 euro tygodniowo. Jak na tutejsze warunki są to marne grosze. Nie starczy nawet Alexowi na codzienną noclegownię. Śpi więc na ulicy. Spytałem go o nałogi podkreślając swoją wyrozumiałość w tym temacie. Papierosy, kokaina i dżointy – odpowiedział mi. Dla mało zorientowanych, dżointy to skręcane papierosy z dodatkiem haszyszu lub/i marihuany. Zapytałem się go czy jest szczęśliwy? Odpowiedział, że nie. Zadałem pytanie ponownie, ale wspominając o skali od 0 do 10. Odpowiedział mi pięć dodając, że jego sytuację ledwo da się wytrzymać. Wspomniał, że policja robi mu problemy, bo zabrania żebrać. Nie był też zadowolony z faktu, że młodzi mają stereotypy. Zapytałem się go, czy by poszedł do pracy, gdyby pojawiła się taka możliwość? Odpowiedział od razu i bez zastanowienia, że tak. Wspomniał, że zgodziłby się i na stanowisko „dziadka klozetowego”. Czuje się on na siłach, aby pracować. Mimo nałogów i bezdomności rzeczywiście nie wyglądał najgorzej.

Zacząłem się podpytywać jakie ma marzenia? Żyć jak wszyscy, mieć pracę oraz podróżować – odpowiedział Alex. Wróciłem do tematów politycznych. Zapytałem się go jaką podjąłby decyzję, gdyby nagle na chwilę został władcą świata? Wprowadziłbym jeden identyczny sprawiedliwy dochód dla wszystkich – otrzymałem jako odpowiedź. Na kogo by zagłosował, jeżeli dziś odbyłyby się wybory? Na ekologów – wspomniał. Zapytałem się czemu? Bo to oni robią najmniej głupot typu wojny, przemyty i inne złe rzeczy – dostałem jako odpowiedź.

Zaczęliśmy rozmawiać o Polsce. Wspomniał od razu o dobrym jedzeniu, przede wszystkim z wieprzowiny. Jako polską potrawę kojarzy gulasz. Gulasz węgierski jest co prawda, ale w Polsce też jest to popularne danie. Pytam się czy Polska jest bogata? Średnio – odpowiedział mi. Powiedział także, że Polacy są dzielni, ale są źle wynagradzani za pracę. Wizerunek naszego kraju jako zasobu taniej siły roboczej jest bardzo silny. Szkoda, bo przecież mamy nie tylko tanie produkty i tanich pracowników, ale również wiele polskich firm stawia na jakość. W biznesie nie liczy się tylko cena. Czasami zbyt niska cena jest podejrzana. Jestem zdania, że Polacy powinni nareszcie to zrozumieć, a nie reklamować się jako tanią siłę roboczą do wykorzystania za półdarmo. Nasza rozmowa toczyła się dalej. Wspomniał także, że Polska to piękny kraj. Poruszyłem także temat Unii Europejskiej i NATO. Alex jest zdecydowanie za Unią Europejską, i to we formie państwa federalnego. Jego dokładne słowa brzmiały: Jestem za i to „obowiązkowo”. Co do NATO odpowiedź brzmiała: Na szczęście są oni tutaj. Zapytałem się także jak by zareagował, gdyby jakiś obcy kraj napadł na Polskę. Wspomniałem o Rosji, która narobiła problemów i Gruzji i Ukrainie. Sam nie poszedłby walczyć, bo Rosjanie mu nic nie zrobili więc byłby neutralny. Jednak gdyby odbyło się referendum w sprawie wysłanie wojsk w celu obrony Polski, zagłosowałby na tak bez żadnego wahania.

Zapytałem się również, jakiego jest on wyznania i bardzo się zdziwiłem. Jest muzułmaninem. Czemu? – zapytałem się go. Ktoś mu polecił Koran, ale nie pamiętał kto. Według niego Islam jest jedyną religią, w której jest prawdziwa nauka. Nauka, która została udowodniona.

Wracając do polityki i obywatelstwa, wspomina, że ma belgijskie papiery, ale włoskie może sobie w każdej chwili wyrobić. Zapytałem się o III Wojnę Światową. To są bzdury – odpowiedział Alex. Zapytałem się również jakie mają największe wyzwania obecni politycy? Odpowiedział najpierw, że nie wie, lecz potem dodał: Kpią sobie z nas. Interesuje ich tylko jedno: Napchać sobie kieszenie.

Obiecałem mu przed rozmową pieniądze na buty. Zacząłem nalegać, abyśmy poszli je kupić razem. W czasie dyskusji padła kwota 10 euro w ramach zachęcenia do wywiadu. Nie ukrywałem, że podejrzewałem, że te pieniądze pójdą na kokainę. Jedna działka kosztuje przecież 50 euro – odpowiedział mi na to. Wiedziałem jednak, że może już coś mieć lub uzbierać więcej i sobie ją kupić. Nalegał więc dalej, że chce iść sam i że ma wypatrzony sklep, gdzie za 15 euro coś kupi. Ja nadal nalegałem, abyśmy poszli razem, proponując mu buty nie za 15 euro, lecz za 20. Niestety Alex nadal był na nie. Podał dwa inne powody: To daleka droga, a on miał na sobie tylko skarpety. Innym argumentem było, że jest mu zwyczajnie głupio iść z kimś, kto za niego zapłaci. Uznałem więc, że nie ma sensu dyskutować dalej i dałem mu dwa banknoty po pięć euro. Obiecywał, że jak go zobaczę następnym razem będzie miał na sobie buty. Jeżeli mnie oszuka, nie będę zły. Każdy kto zna minimalnie temat nałogów doskonale zrozumie czemu być może obietnica nie została dotrzymana.

Na pożegnanie dałem mu wizytówkę. Myślę, że raczej się nie odezwie, bo numer na niej jest polski. Jak już to prędzej spodziewam się o prośbę o pieniądze niż o realną pomoc. Jak wspominałem podczas opisywania pierwszego wywiadu, mam możliwości, aby otworzyć pewne drzwi tego rodzaju ludziom, tylko muszą tego naprawdę chcieć. Summa summarum, Alex to dobry chłopak. Według mnie to nałogi zniszczyły mu życie, ale jak widać na zdjęciu, potrafi on się jeszcze uśmiechać. Nie jest on więc zdesperowanym przypadkiem. Może kiedyś wyjdzie z tych problemów? W każdym razie życzę mu tego z całego serca.

Link do mojej strony na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/
Adres e-mail do bezpośredniej korespondencji: kontakt@helinski.info

P.S.: Rozpocząłem moją karierę niepokornego i nieprzekupnego dziennikarza obywatelskiego na początku maja 2017 roku.

Moja współpraca z serwisem Pressmania rozpoczęła się z kolei w lipcu 2017 roku. Ten artykuł został już wcześniej opublikowany na mojej stronie na Facebooku jako komentarz do wybranej grafiki.