Witam czytelników. Po pewnej przerwie wracam do dłuższych tekstów. I pierwszy gorący temat, który chcę poruszyć to mobilizacja w Rosji. Od pewnego czasu obserwuję dyskusje w Polsce odnośnie przebiegu całego tego przedsięwzięcia w Rosji i widzę dwie bardzo różniące się opinie do których chciałbym się odnieść.

1/ Opinia oceniająca mobilizacje jako katastrofę. Sugerującą że skala zaniedbań i problemów związanych z całym procesem jest tak wielka że nic z tego nie wyjdzie. I że w końcu te problemy spowodują katastrofę dla Rosji większą niż dla Ukrainy. Albo przynajmniej pogrzebią mobilizację i spowodują, że niewiele ona wpłynie na przebieg wojny.

2/ Druga opinia polega na tym, że nie warto zbytnio koncentrować się na tych wszystkich zdjęciach i filmikach, które sami zmobilizowani zazwyczaj wrzucają na interenety. Że zapewne jest to tylko element wojny informacyjnej i w rzeczywistości skala tych zaniedbań jest mocno wyolbrzymiona. Że w rzeczywistości to są odosobnione wpadki, które nie wpływają na całość obrazu. Zazwyczaj ludzie trzymający się podobnych opinii również sugerują, że niesie takie podejście ryzyko niedoceniania rosyjskiej mobilizacji i jej wpływu na wojnę, która może mocno się zmienić już w następnych miesiącach, kiedy dziesiątki tysięcy nowych żołnierzy trafi na front.

Więc która z tych dwóch opinii jest bliższa prawdy? Moim zdaniem żadna. Bo jedna rzeczywiście neguje wpływ mobilizacji na przyszłość wojny, a druga neguje problemy systemowe, które są obecne w armii rosyjskiej i które Rosja nie jest w stanie naprawić anie w krótkiej ani nawet średniej perspektywie. Inaczej mówiąc te patologie, które obserwujemy z rosyjskiej strony nie są ani marginalne, ani takie, które nie wpływają na cały obraz. Są powszechne tak naprawdę. Ich skala na ogół jest mniejsza niż na tych filmikach. które wszyscy widzimy na internetach, bo to rzeczywiście są skrajne wypadki, ale same zaniedbania są powszechne. Są można powiedzieć standardem.

Podam kilka konkretów. Przede wszystkim mobilizacja wcale nie jest częściowa. W rosyjskim prawie nie ma w ogóle czegoś takiego. Nie ma też oprócz słów rosyjskiego MONa żadnych realnych potwierdzeń jaką liczbę żołnierzy chcą powołać Rosjanie. Zapewne tyle … ile będą w stanie. Nie ma żadnych ograniczeń czasowych czy ilościowych dla tej mobilizacji. Jeżeli pierwszej fali nie wystarczy, za nią pójdą kolejne. Po drugie w chwili obecnej jest jawne dążenie do szybkiego powołania dużej liczby ludzi i tak samo szybkiego wysłania ich na linię frontu. Źródła rosyjskie absolutnie jawnie wskazują, że z tego powodu komisariaty łapią kogo się da, a nie tych kogo wskazywano jako grupę priorytetową. Lista potwierdzonych wypadków kiedy powołuje się ludzi bez żadnego doświadczenia w wojsku jest przedługa. Istnieją oddzielne wypadki kiedy w niektórych regionach takich ludzi później wysyłają z powrotem do domu. W niektórych regionach nawet zostają ukarani komisarzy wojskowi za takie łapanki. Ale tu bardziej chodzi o pokazanie, że Moskwa i Putin walczą z nadużyciami na miejscach, że car nadal jest dobry. Na ogół sytuacji to wcale nie wpływa. Po trzecie, jeszcze kilka miesięcy temu zmieniono w Rosji warunki dla wstąpienia do armii na podstawie kontraktu. Badanie medyczne przestało w ogóle być obowiązkowym. Uznano, że jeżeli rekrut miał jedno badanie w ciągu ostatnich 10 lat, znaczy i teraz jest zdrowy i zdolny do służby. Zmobilizowani formalnie są zrównani z żołnierzami na kontrakcie i do nich stosuje się te same zasady. Sprawdzenie stanu zdrowia odbywa się w stylu „ma nogi i ręce – pasuje”. Po czwarte … do mobilizacji nic nie przygotowano. W Polsce często jest ten stereotyp, że Rosja jest wielka, ma mnóstwo zasobów i zapasów, więc jest w stanie powołać tyle ile będzie chciała. Powołać może. Ale nie przygotowała do tego miejsc dla rozmieszczenia tych ludzi, ani podstawowych rzeczy które ci ludzie będą potrzebowali. Również trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że Rosja wojnę przed mobilizacją prowadziła w ten sposób, że na front wysyłała wszystko co tylko się dało. Łącznie z ludzmi którzy mieli by szkolić rekruta i tymi kto miałby zadbać o ich rozmieszczenie i zabezpieczenie. Po piąte, mimo że budżet rosyjski jest teraz tajemnicą państwową, pewne dane przedostają się do prasy rosyjskiej. Tak na przykład niedawno z rosyjskiego parlamentu wyciekł plan zwiększenia wydatków na obronność na następne 3 lata. Ten plan wcale nie przewiduje mocnego zwiększenia wydatków mimo, że siły lądowe mają się rozrosnąć wielokrotnie. Innymi słowy rosyjski rząd nie planuje nawet znaczących wypłat dla zmobilizowanych i ich rodzin. Deklarację, że ich służba zostanie opłacona na tym samym poziomie co i w przypadku kontraktowych żołnierzy, zapewne służyły jedynie uspokojeniu społeczeństwa w chwili ogłoszenia mobilizacji.

Więc jak z mojego punktu widzenia będzie to wyglądać? Patologie i zaniedbania będą normą podczas tej mobilizacji. Coś uda się naprawić ale cud się nie wydarzy i żadnej nowej jakości ten system nie wyprodukuje z siebie tak samo jak nie wyprodukował jej w innych dziedzinach wcześniej. Wielu zmobilizowanych trafi na front bardzo szybko nie mając żadnego wyszkolenia. Przy czym im sytuacja na froncie będzie dla Rosjan gorsza tym więcej będzie takich ludzi. Rosjanie mają nadzieje w końcu ustabilizować front z pomocą tych fal ludskich. Jednocześnie ma to dać czas na jakieś minimalne przeszkolenie, zgranie i wyposażenie w sprzęt innych rezerwistów na tyłach. Bo ci którzy trafiają na front teraz, będą bardziej przypominać mobików z Lugandy niż normalnie uzbrojoną armię. Porządnie ich wyposażyć po prostu nie ma czasu. Zmobilizowani będą cierpieć na wszelkie możliwe braki jakie tylko można sobie wyobrazić. Będą stale narzekać z tego powodu. ALE! Zarazem to nie oznacza, że sama ich liczba nie wpłynie zupełnie na przebieg wojny. I tak samo nie oznacza, że oni wszyscy po prostu uciekną z pola bitwy. Tak samo jak mobiki z Lugandy mimo, że wartość mają marną, ale zupełnie bez znaczenia nie są. Również nie oznacza to, że jutro ci zmobilizowani podniosą prawdziwe bunty w Rosji i pójdą szturmować Kreml czy wszyscy rozejdą się po domach. Nie. Na ogół Rosjanin jest w stanie znieść o wiele więcej niż Francuz czy Niemiec i jutro czy za tydzień nic z tego się nie wydarzy. Większa część zmobilizowanych pójdzie na wojnę i będzie tam masowo umierać.

Jednocześnie wszystkie te problemy rosyjskiej mobilizacji nie są bez znaczenia. Te trudności i okropne warunki w których rosyjskiego żołnierza zmusza się walczyć, to wszystko będzie się kumulować i wpływać na sytuację strategiczną w dłuższej perspektywie. To nie jest coś co będzie zauważalnie wpływać na sytuację już jutro, ale za jakiś czas po prostu zaobserwujemy przełamanie trendu i sytuacja dla Rosjan zacznie się szybko pogarszać. To jest tak samo jak z rosyjską logistyką. Ten znany nam od dawna rosyjski problem, nie oznacza, że Rosjanie zawsze i wszędzie są źle zaopatrzeni. Albo, że ten problem nie pozwala im prowadzić ofensywy pancerne w ogóle czy prowadzić gdzieś zmasowany ogień artyleryjski. Nie. To jest problem, który się ujawnia w dłuższej perspektywie po prostu ograniczając możliwości armii rosyjskiej. Co z kolei stwarza możliwości już dla armii ukraińskiej i tak przekształca się później w rosyjską porażkę na froncie. Jako jeden z ważnych czynników. Tutaj będzie dokładnie tak samo. Żołnierz z mobilizacji trafi na front. To wpłynie na obraz wojny. Będzie ciężko walczył w okropnych warunkach i ze złym zaopatrzeniem. I z czasem to doprowadzi do ogromnych problemów dla armii rosyjskiej. Dlaczego w ogóle decyzja o mobilizacji była tak długo w Rosji odciągana? Aż do momentu skrajnej potrzeby. Bo stwarza ona zupełnie innego poziomu ryzyko dla stabilności politycznej i społecznej w samej Rosji. Ceną za mobilizację jest ryzyko destabilizacji. Bo przy masowym powołaniu wczorajszych cywilów i ich masowym umieraniu, żadna propaganda nie może utrzymać narracji o „wielkiej i nowoczesnej rosyjskiej armii” czy udawać, że strat ta armia prawie nie ponosi.

Co jest najgroźniejszą rzeczą dla rosyjskiego reżimu? Bolesne zderzenie mas ludu z rzeczywistością i desakralizacja najwyższej władzy. Inaczej mówiąc, kiedy nakarmione propagandą wyższości rosyjskiego narodu społeczeństwo przekonuje się, że rzeczywistość jest bardzo daleka od obrazu który im podawano … i kiedy w świadomości mas ludzkich odpowiedzialność za ten stan rzeczy przechodzi już bezpośrednio na przywódcę, w tym momencie reżim się kończy. To jest dokładnie ta droga – od śpiewania chwały carowi na Placu Pałacowym w Petersburgu w 1914 do rozstrzelania cara w r. 1917.

Oczywiście zawsze jest też pewna szansa, że coś się wydarzy co o wiele szybciej zmieni sytuację nie do poznania. Wojna nuklearna, przewrót pałacowy, czy kaskadowe załamanie się frontu. To wszystko może się zakończyć niespodziewanie w kilka dni, ale przekształcić się w coś zupełnie innego. Scenariusz, który opisuje wyżej jest raczej najbardziej prawdopodobny, niż absolutnie pewny.
______________________________________________________________

Dla chętnych wesprzeć moją niezależną publicystykę :
Patronite.pl : https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee : https://buycoffee.to/frontiersman