I zanim k*rw* zapieje trzy razy na kremlu, powiadam Wam zaprawdę SZU rozpoczną trzecią ofensywę

Myślę, że to nie koniec postępów. Mogę się mylić, ale podejrzewam, że ktoś tam wie w sztabie, że wyśmiewana mobilizacja w końcu da efekty. I bardzo źle uzbrojeni, niedoszkoleni, zdemoralizowani, ale liczeni w dziesiątkach tysięcy bojcy pod przewodem żywego truchła z kremla pojawią się na froncie.

I nie chodzi o to, że coś zawojują. Prawdopodobnie niewiele. Ale wystarczy, że wzrośnie gęstość obsady linii obrony. Wystarczy, że wzrośnie głębokość obrony.

Mówiłem, pisałem – każda kosiarka zapcha się w końcu koszoną trawą. Nie zdobędą już nic, albo niewiele, ale wymęczą Ukrainę, wymordują ludzi, zablokują własnymi ciałami kolejne kontrofensywy.

Jak mawiał klasyk – wielu z was zginie, ale to poświęcenie na jakie jestem gotów.

Na zdjęciach zniszczonego sprzętu oprócz wszystkiego co było znane mignęły mi rosyjskie czołgi T-55. To znaczy, że sięgnięto jeszcze głębiej do zasobów. Wiecie, T-90, T-80 różnych wersji, T-72 to są czołgi mniej więcej z lat 70, 80 i 90-tych ubiegłego stulecia. T-62 wyskrobane jakieś cztery miesiące temu, to już sprzęt reprezentujący standardy lat 60-tych ubiegłego stulecia, przy czym uwaga – standardy konstrukcji pancernych ZSRR, nie zgniłego zachodu.

No ale T-55 to standard końca lat 50-tych ubiegłego stulecia. I oczywiście, czołg to czołg, trzeba coś mieć, żeby go zniszczyć i nie może być to rusznica. Ale wszelkie parametry tego czołgu to naprawdę dwie epoki wstecz. No weźmy chociażby armatę. Jeszcze w T-62 to armata kalibru 115mm, w T-72, T-80, T-90 to wersje czołgowej armaty kalibru 125mm. Te kilka milimetrów kalibru przekłada się na energię pocisku przeciwpancernego lub dodatkową moc strumienia pocisku kumulacyjnego. Różnica między T-72 a T-55 jest w tym wypadku nokautująca.

Ale wracam do wywodu głównego – niestety tak, setki czy tysiące wydobytych z głębokiego zakonserwowania czołgów nie zrobi wiele zamieszania manewrami, ale spowolni lub uniemożliwi manewry armii ukraińskiej, szczególnie, że wystąpi obok wojska, które przetrwało kilka miesięcy wojny i to już nie będzie to samo wojsko co na początku.

A przecież za plecami watników trwają wywózki z terenów okupowanych w głąb mordodru. Mówi się o milionie cywilów rozwiezionych po interiorze imperium. Były filmy, którymi chwaliła się oficjalnie państwowa telewizja raszystanu, na których widać było porwane sieroty z domów dziecka w Ukrainie wywiezione do Moskwy, Petersburga. Filmy zresztą regularnie blokowane przez tutejsza administrację, jako naruszające standardy społeczności.

Dobrze, kurwa, że raszystańska telewizja nie narusza niczyich standardów, prawda panie cukierberg?

Dlatego myślę, że póki pogoda na to pozwoli – generał Załużny i żołnierze ukraińscy jeszcze nas czymś zaskoczą.

Zwijanie od północy przedmościa chersońskiego trwa. O obronie watników na linii rzeki Oskoł już nikt nie pamięta, ale do Swatowego, Kremiennej jest jeszcze kawałek.

Mądrzejsi ode mnie wyliczają, że ukraińcy powinni mieć w przeliczeniu jeszcze nie użytych 10, może 20 brygad.

Równocześnie wyliczają, że ruskie chwilowo mają na wyczerpaniu odwody operacyjne. Nie wiem jak ze strategicznymi.

Ale to jest chwilowe.

Czyli gdyby teraz sieknęli jeszcze raz, na przykład tam gdzie patrzą wszyscy a ten korytarz między Krymem a Rostowem – to by się wszystko już posypało.

No bo tak, dojście do Morza Azowskiego gdzieś koło Bierdańska dawałoby możliwość rażenia mostu krymskiego HIMARS-ami. A zaopatrywanie morzem po zatopieniu „Moskwy” i ucieczce z Wyspy Węży nie musiałoby być bardzo efektywne. Do tego odcięcie od Nowej Kachowki i wody pitnej mogłoby znacznie wpłynąć na umiłowanie ruskiego miru wśród obsadzających Krym.

Dlatego wróżę kontynuację walk na skrzydłach frontu, ale być może jakieś mocniejsze uderzenie w trzecim miejscu.

Nie wiem czy Ukraińcy mają na to siły, kiedyś kreśliłem taki sen o odsieczy Mariupola, napisałem, że potrzeba by było pięciu ówczesnych brygad ukraińskich.

No ale to był maj, kilka miesięcy temu. Od tego czasu w ten korytarzem ten pas ziemi od Rostowa po Chersoń watnicy wtłoczyli całą dodatkową armię i ona niewiele miała do roboty. Można założyć, że uzupełniła siły, wypoczęła, jest blisko stanów etatowych.

Teraz żeby wyrąbać w tym korytarzu kontr-korytarz trzeba by było pewnie więcej sił, z osiem, może dziesięć ukraińskich brygad. A nie wiadomo jak by się sprawiły te nowoformowane, nieostrzelane, świeże siły.

Ryzyko, a Ukraina nie może ryzykować dużych strat w sile żywej. Bo mimo, że zmobilizowała się szybciej i sprawniej, ma oczywiście mniej ludzi.

Z drugiej strony – teraz, w tym momencie rosjanie są chyba najsłabsi od początku wojny. Pseudo-zawodowa armia jest na skraju załamania, wstrząśnięta wielokrotnie moralnie, źle zaopatrzona, częściowo ze zdekapitowanym korpusem oficerskim, nadszarpniętymi stanami osobowymi.

Za miesiąc może się zacząć prawdziwa jesień, która zamienia rozległe tereny rosji i Ukrainy w błoto, co znacznie utrudni działania manewrowe obu stron. Zanim mróz, śnieg ustali na nowo grunty, drogi, szlaki – będzie grudzień, albo i styczeń.

Miną dwa, lub trzy miesiące. A to może znaczyć o sto, może dwieście tysięcy ludzi więcej w linii.

Nie wiadomo ile zmobilizują tych ludzi, ile realnie wyślą na front, szczególnie, że uciekło już podobno 700 tysięcy ludzi z ruskiego miru, w tym 200 tysięcy do samego Kazachstanu. A dwóch przepłynęło na Alaskę. Doliczając około 80 tysięcy wytrąconych z walki, 420 tysięcy którzy wyjechali przed mobilizacją to się robi liczba powyżej miliona. I to z dużą górką.

Zatem nie wiadomo ilu i nie wiadomo w jakim stanie zmobilizują, ale na froncie i 100 tysięcy może zaważyć, gdy strony są zmęczone.

A popychla chujła w zasadzie mogą się bronić i udawać, że nic się nie stało by trwale zmienić geopolitykę regionu. Żeby utrącić Ukrainę, wystarczyłoby w jakiś sposób ją zmusić do uznania aneksji. Taki plan minimum.

Zwracam uwagę, że nie określono ostatecznych granic anektowanych obszarów.

Dlatego myślę, chociaż tego nie wiem, że w ciągu najbliższych trzech tygodni będzie się działo.

Bo jest okno pogodowe i czasowe, grzech go nie wykorzystać.

Tymczasem minęła północ.

Jest już 7 października 2022 roku. Władzimir wampirowicz zombin obchodzi siedemdziesiąte urodziny.

Nie mam dla niego żadnych życzeń.

Mam dla niego za to informację, której nie przeczyta, ale trudno.

Ten dzień to także szesnasta rocznica zabójstwa Anny Politkowskiej.

Mam nadzieję, że w ostatniej godzinie przypomni ci się ta zbrodnia wśród tysięcy innych, gnoju.

Także dlatego, że z morderstwem Anny Politkowskiej, a potem kolejnymi mordowałeś szansę na inną rosję, taką, którą mógłbym pisać z Wielkiej Litery.

Z okazji siedemdziesiątych urodzin, życzę ci wampirze wampirowiczu, żebyś się tą krwią innych i swoich – udławił.

amen.

A Ty trzymaj się Ukraino.

_______________________________________________________________________

Zdjęcie 81 окрема аеромобільна бригада oraz wiki

Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.

Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.

Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74