Piszę coraz więcej, ale nie publikuję. Bo już parę osób mnie o to prosiło. Są wyraźnie jakieś powody, by tego nie robić. Nie uzewnętrzniać się. W niepublikowaniu swoich myśli też jest pewna wartość. Oglądam sam siebie z zamkniętymi ustami. Na szczęście mam na nosie okulary, bo inaczej pomyliłbym sam siebie ze świńskim ryjem :) Jak oglądam swoje zdjęcia, to faktycznie jestem podobny do Świnki Pepy.
Każdego dnia powtarzam Biołemu (świnka morska), że powinien się odchudzić, a ja sam nic z tym nie robię. Ale karmię świniaki tak, żeby były tłuste. Wtedy mi też będzie łatwiej znosić swoją nadwagę. Ale to jest oszukiwanie samego siebie.
Dziś na spotkaniu autorskim w Muzeum Śląska Cieszyńskiego, na okoliczność promocji książki, której jestem współautorem padły mocne słowa, że jestem bardziej znany z FB, niż z aktywności naukowej. Zasadniczo zgadzam się z nimi i pozostaje mi tylko zapłakać nad swoim losem. Temat na osobną dyskusję.
Liczba osób proszących mnie, żebym już nic nie pisał skłania mnie do zadania sobie pytania, a kto/co za tym wszystkim stoi? Mój umysł jest niezwykle nieskomplikowany więc szybko znajdzie niewłaściwą odpowiedź na to pytanie, a co więcej ja sam nie zauważę, że taka akurat procedura została wdrożona.
Publikuję, więc (nie) jestem.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz