Rok temu na Kremlu nikt nie spodziewał się, że Ukraińcy będą walczyć za swoją ojczyznę. Myśleli, że w obliczu śmierci ludzie poddadzą swoje miasta, wyrzekną się wolności, zdradzą wszystkie swoje zasady, zgodzą się na niewolę i poniżenie.
Na Kremlu mierzyli według swojej miary.
Kiedy Zełenski wygrał wybory, ulica w Moskwie śmiała się, że oto Ukrainą rządzić będzie komik. Dla przeciętnego Rosjanina prezydentem nie może być ktoś nie mający nominacji z FSB lub GRU. Dlatego Zełeński to był dla nich jakiś absurd.
Ale ten komik jest dzisiaj wielkim Prezydentem dzielnego narodu, który twardo stawia Rosjanom opór.
A tymczasem Rosją rządzi klaun. Krwawy, stary i żałosny. Tylko z niego, jakoś moskiewska ulica się śmiać nie chce. Może jest mało zabawny?
Zostaw komentarz