„Moja pierwsza styczność z audiodeskrypcją”
W dniu 27 listopada uczestniczyłem w spektaklu pt. „Bareja wieczorową porą” w Teatrze Wilama Horzycy w Toruniu.
Akcja spektaklu dzieje się w Toruniu w 1980 r., a bohaterami są postaci z filmów Stanisława Barei, jak wskazuje tytuł i są w niej odniesienia do ówczesnych wydarzeń.
Ja jednak poświęcę uwagę zagadnieniu ujętemu w tytule niniejszego artykułu dotyczącemu osób z moją niepełnosprawnością.
Audiodeskrypcja najprościej ujmując jest dodatkowym elementem poprawiającym dostępność dóbr kultury np. spektakli teatralnych, filmów, a nawet zabytków oraz wydarzeń sportowych, co ułatwia odbiór przez osobę niewidomą lub niedowidzącą.
Udogodnienie to ma swój początek w Stanach Zjednoczonych, zaś w Polsce w 2006 r. rozpropagował je ociemniały, czyli pamiętający jak widział Tomasz Strzymiński z Białegostoku, który stracił wzrok po wejściu w dorosłość tworząc w tym celu fundację, ale obecnie zajmują się tym również inne podmioty.
Dotychczas słyszałem różne opinie na ten temat, bo dawniej tego typu przedsięwzięcia były dostępne raczej w większych miastach, dlatego mówię o pierwszej osobistej styczności z tym rozwiązaniem dopiero teraz, aczkolwiek audiodeskrypcja w Teatrze Horzycy funkcjonuje od 2018 r.
Oczywiście, że kiedy nie było tego w naszym kraju jak najbardziej korzystałem z dóbr kultury, głównie w podstawówce i gimnazjum chodząc do kina lub teatru, gdzie przede wszystkim wychowawczyni opisywała mi, co dzieje się w filmie lub na scenie.
Jeśli chodzi o filmy w wypadku polskich nie mam większych problemów w odbiorze, zaś z zagranicznymi siłą rzeczy jest trudniej, aczkolwiek nie jestem jakimś wielkim kinomanem.
W wypadku niedowidzących niektórym audiodeskrypcja może jednak zaburzać odbiór sam zetknąłem się z taką opinią pewnego znajomego.
Cała procedura wygląda w ten sposób, że przed zajęciem miejsc należy pobrać gotowy do działania audioprzewodnik, czyli urządzenie ze słuchawką, a w razie jakichkolwiek problemów technicznych należy podnieść rękę, by podeszła osoba z obsługi.
Potem audiodeskryber ogłasza audiowstęp i w trakcie spektaklu na bieżąco omawia, co się dzieje.
Po spektaklu należy zwrócić urządzenie w tym samym miejscu.
U mnie audiodeskrypcja sprawdziła się, gdyż nie zaburzyło to odbioru sztuki i rzeczywiście miałem kompletny obraz tego, co było na scenie, urządzenie było właściwie nastrojone, czyli głośność była odpowiednia i nie wystąpił żaden problem techniczny.
Dotychczas nie widziałem żadnego filmu audiodeskrybowanego, ale myślę, że również w tym wypadku moje odczucia byłyby podobne.
Z tego, co się zorientowałem i z relacji osoby mi towarzyszącej najprawdopodobniej byłem jedyną osobą całkowicie niewidomą, bo tylko ja pobrałem audioprzewodnik.
Pozostali to byli niedowidzący i wyglądali na grupę zorganizowaną ja byłem tam na własną rękę.
Nim do władzy doszedł obecny PiS wśród niewidomych raczej tych starszych były takie głosy, że młodzi niewidomi zaciekle walczyli o audiodeskrypcję, gdy w naszym kraju było wiele kwestii wagi podstawowej wymagających jak najpilniejszego rozwiązania, przy czym były to opinie niezależne od poglądów osób, które je głosiły.
Cóż nie sposób było odmówić racji takim głosom, dlatego przytaczam ten swoisty fakt historyczny z życia polskich niewidomych, natomiast potem gdy poprawa w pewnych obszarach nastąpiła, to i miejsce na audiodeskrypcję się znalazło i dobrze, że stała się elementem dostępności dóbr kultury w tej przysłowiowej Polsce lokalnej, a nie tylko w największych miastach.
Zostaw komentarz