Wszyscy są zachwyceni walecznością Ukraińców. Ale to żadna nowina. Pokazali to już w czasach hetmana Sahajdacznego, walcząc dla Rzeczypospolitej, potem za przeklętego Chmiela walcząc przeciwko nam. Potem, w czasach Unii Hadziackiej, odnosząc wielkie zwycięstwo nad Moskalami pod Konotopem. Można wymieniać wiele innych przykładów. Znacznie gorzej było u nich w innych dziedzinach. A nie samym wojskiem narody i państwa stoją.
Ksiażę Konstanty Wasyl Ostrogski zaczął tworzenie tego, co można nazwać ukraińską kultura wyższą. Jego Akademia i drukarnia w Ostrogu to było centrum ukraińskiej kultury wyższej. Jednak nikt nie pociągnął tego dalej. Wszystko zostało zaprzepaszczone w czasie Powstania Chmielnickiego. Nie chcieli kontynuować dzieła wymagającego intelektualnego wysiłku.
W krótkim okresie Unii Hadziackiej, hetman Wyhowski stał na czele wielkiego zwycięstwa pod Konotopem. Jednak głównym bohaterem tej nieudanej unii, był Jurij Niemirycz, kanclerz Wielkiego Księstwa Ruskiego. To on zaczął organiczną pracę nad budową fundamentów państwa ukraińskiego, sfederowanego z Polską i Litwą. Opowiadanie o tym, że to Chmielnicki zaczął budować ukraińskie państwo, choćby w jakiejś federacji z Rosją, to zwykłe kocopoły.
Zorganizował jeno tymczasowa administrację przy pułkach, jakby od początku dążyl do pełnego podporządkowania się Rosji. A wyczytałem to nie u polskich historyków (no, może trochę u Konecznego) ale przede wszystkim w ukraińskich podręcznikach historii państwa i prawa dla prawników (tak!).
Natomiast Niemirycz zaczął autentyczną pracę nad fundamentami państwa, choć w czymś w rodzaju federacji z Rzecząpospolitą. Chyba nie zainteresowało to Kozaków. Pewnie było to za trudne…
Mimo wielkiego militarnego zwycięstwa, wszystko zakończyło się wielką polityczna i cywilizacyjną ruiną, gdy na czele prorosyjskich Kozaków stanął osobnik noszący przeklęte nazwisko Chmielnicki.
Po tej straconej szansie Ukraina już nigdy się nie podniosła. No, zaczęła się podnosić w czasie pełnoskalowej wojny z Federacją Rosyjską. Jeno znów, jak za dawnych czasów, tylko w dziedzinie wojskowej. Z innymi sprawami ciągle kiepsko.
Wielu „kozaków” pokazuje odwagę w boju ale mało kto ma odwagę cywilną, by zaprotestować przeciwko gloryfikacji zwyrodnialców. Mało kto ma odwagę by zrobić porządek z korupcją, z oligarchicznym systemem. Nawet nie ma planu takich działań.
Ostrogskiego ukraińska historia wspomina mimochodem …Niemirycz to już zupełnie zapomniany. W sumie obaj nie pasują współczesnym Ukraińcom.
Zostaw komentarz