Barbara G.-M. przytuliła prawie 200 kawałków za raport wygenerowany przez ChatGPT w wersji dla biednych (bezpłatnej) lub nieogarniętych.
Problem, w moim przekonaniu, nie leży w korupcji i kasie, która – umówmy się – nie jest jakaś gigantyczna w skali ogólnych wydatków państwa.
Problem leży w ekspresowej dewastacji i zgruzowaniu resztek autorytetu, jakim cieszyła się profesura. Bo z zarobkami raczej średnio, choć też dramatu nie ma w tej kwestii, mówiąc szczerze, i co zawdzięczamy obecnej ekipie rządowej.
Jak bowiem ma teraz przeciętny Kowalski odróżnić profesora-hochsztaplera od prawdziwego profesora? Pani Barbara nie jest jedynym takim przypadkiem. I nie ukrywam, że przy tej skali degrengolady środowiska akademickiego, i generalnej zgody na to, żeby udawać, że nie ma problemu, mam ochotę zrzec się swojego tytułu profesorskiego.
Jestem ciekaw, jak tzw. środowisko zareaguje na ten przypadek, osoby, która zasiadała w Radzie Programowej wrocławskiego… aquaparku (WTF???) i Bóg wie gdzie jeszcze, pod skrzydłami Jacka S. Czy będzie oficjalne stanowisko władz Rady Doskonałości Naukowej, Konferencji Rektorów Ośrodków Akademickich, i wreszcie rodzimej alma mater pani Barbary? Szczerze, to wątpię, bo na dniach odpalona zostanie kolejna afera mająca przykryć tę właśnie. To już jest mechanizm do bólu przewidywalny.
Bo jak tej patologii się nie ukróci, to proszę mnie nie tytułować profesorem, ale zwracać się do mnie per panie Radku. Tak będzie uczciwie. A dyplom profesorski schowam sobie gdzieś między miotłami a pralką.
Robi się bardzo ciekawie… Kto mieczem wojuje, od miecza gnije, Warto zainteresować się tzw. karierą naukową tej pani, bo wiele wskazuje na to, że poszła na skróty, i to grubo.

Niech odpowiednie służby wreszcie zadziałają. Bo skoro o mnie da się dowiedzieć, to dlaczego o tamtej pani nie? O co tutaj chodzi? Czyżby w Polsce rozdawano stopnie naukowe na tzw. krzywy ryj? Niestety wiele na to wskazuje. Bardzo wiele wskazuje na to, że tu poszła duża korupcja. Qva mć.

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. AI podpowiada, że recenzentem w przewodzie habilitacyjnym był… przełożony, rektor uczelni, na której pracowała najwybitniejsza profesorka od marketingu. Nigdzie nie można znaleźć tekstów recenzji, co jest obecnie normą (transparentność). Bardzo to wszystko śmierdzi.

Panie Profesorze, skoro jedni stosują prawo „tak jak oni je rozumieją” a ich ludzie rządzą w MEN, to czego Pan oczekuje? Tak wygląda zgoda na bezprawie w wymiarze naukowym. „Nie kradnij” przestaje być normą bezwzględną. O ile nie przestaje być normą w ogóle. Degradacja do stopnia dyplomata. I zwrot kosztów. Tyle. Usunięcie z uczelni, zakaz wykładania gdziekolwiek czegokolwiek… Tyle że jeden będzie drugiego chronił. Na tym samym wózku jedzie prawdopodobnie nie jedna osoba. I to jest dopiero nowa, wspaniała rzeczywistość. A Pan, skoro jest uczciwy, nie musi się tego co osiągnął wstydzić. Tym bardziej że może to udowodnić. A to jeszcze ważniejsze.