Lindsay Clancy z Duxbury w stanie Massachusetts udusiła we własnym domu troje swoich dzieci: pięcioletnią Corę, trzyletniego Dawsona i siedmiomiesięcznego Callana. Według prokuratury było to zbrodnia zaplanowana i wykonana z premedytacją, nie akt nagłego załamania.
Mąż, Patrick Clancy, wyszedł po jedzenie na wynos i leki dla dzieci – prokuratura twierdzi, że Lindsay wcześniej sama zapytała, czy przywiezie zamówienie, a następnie sprawdziła w internecie czas dojazdu, by zapewnić sobie czas na dokonanie zabójstwa. Po zamordowaniu dzieci wyskoczyła z okna na pierwszym piętrze, co uznano za „próbę samobójczą”.
Na poparcie tezy o premedytacji prokuratura wskazywała też: będąc już w szpitalu, miała zapytać w internecie, czy potrzebuje adwokata – co odczytano jako dowód, że rozumiała konsekwencje swoich czynów, jej notatki przypominające dziennik określono jako „jasne, precyzyjne i klarowne”, co miało podważać tezę o głębokiej psychozie. Biegła oskarżenia zeznała, że w chwili czynu odróżniała dobro od zła, a telefony do męża tuż przed i po zdarzeniu (m.in. wiadomość głosowa z wyznaniem miłości) wpisywały się, zdaniem oskarżycieli, w przygotowany scenariusz, a nie chaotyczną reakcję.
Obrona utrzymuje, że to ciężka psychoza poporodowa, wywołana m.in. lekami, pozbawiła ją kontroli nad działaniem – ostateczny werdykt ma wydać ława przysięgłych.
Takie rzeczy się zdarzają wszędzie, są pop.. leni ludzie które robią straszne rzeczy i kobiety i mężczyźni. Ale naprawdę straszniejsza rzecz stała się później.
Okazało się, że kobieta znalazła wiele obrończyń, które uznały ją za „ofiarę”, a jej czyn za „desperacką próbę ratowania siebie”, a oskarżenie je za „prześladowanie chorej kobiety”. Ta prześladowana kobieta, miała zapłaconą przez męża (ona nie pracowała) opiekunkę do dzieci, oraz nie ma śladu jakichkolwiek negatywnych zachowań jej męża.
Co więcej nawet ława przysięgłych nie potrafi się zdecydować czy jest winna czy jest „ofiarą”.
Mamy taką sytuację, gdzie to co w USA dotyczyło czarnych, czyli akcja afirmatywna, zaczyna się rozlewać na inne grupy społeczne, np na kobiety, które „przecież też były dręczone przez wieki”. I tak np pani która nie ma dzieci, idzie na emeryturę w wieku lat 60, a ja wdowiec z czwórką dzieci, muszę pracować do 65 roku, i jest to wg feministek „sprawiedliwe”. Sprawiedliwe jest „równouprawnienie” które zobowiązuje mężczyzn do służby w wojsku, ale kobiety już nie. Coraz więcej osób w Polsce, nie ma żadnego problemu z tym że tak jest. Lindsay Clancy z Duxbury w stanie Massachusetts udusiła we własnym domu troje swoich dzieci: pięcioletnią Corę, trzyletniego Dawsona i siedmiomiesięcznego Callana. Według prokuratury było to zbrodnia zaplanowana i wykonana z premedytacją, nie akt nagłego załamania.
Mąż, Patrick Clancy, wyszedł po jedzenie na wynos i leki dla dzieci – prokuratura twierdzi, że Lindsay wcześniej sama zapytała, czy chce takeout, a następnie sprawdziła w internecie czas dojazdu, by zapewnić sobie czas i prywatność na dokonanie zabójstwa. Po zamordowaniu dzieci wyskoczyła z okna na pierwszym piętrze, co uznano za próbę samobójczą.
Na poparcie tezy o premedytacji prokuratura wskazywała też: będąc już w szpitalu, miała zapytać (na tablicy), czy potrzebuje adwokata – co odczytano jako dowód, że rozumiała konsekwencje swoich czynów; jej notatki przypominające dziennik określono jako „jasne, precyzyjne i klarowne”, co miało podważać tezę o głębokiej psychozie; biegła oskarżenia zeznała, że w chwili czynu odróżniała dobro od zła; a telefony do męża tuż przed i po zdarzeniu (m.in. wiadomość głosowa z wyznaniem miłości) wpisywały się, zdaniem oskarżycieli, w przygotowany scenariusz, a nie chaotyczną reakcję.
Tu ciekawe wideo na ten temat.
Zostaw komentarz