Piotr Matczuk, publicysta TV Republika, został zatrzymany przez CBA i przewieziony do prokuratury w Rzeszowie. W tle śledztwo dotyczące kampanii „Sprawiedliwe Sądy”. Padają oskarżenia o polityczną zemstę. Dziennikarze pytają: gdzie kończy się śledztwo, a zaczyna demonstracja siły?
O szóstej rano przyszło CBA. Dziś przyszło po człowieka
To nie jest zwykła wiadomość z kroniki kryminalnej.
23 września 2026 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Piotra Matczuka, publicystę Telewizji Republika, oraz Annę Plakwicz, dyrektor Biura Wydarzeń Prezydenta RP. Oboje zostali zatrzymani w Warszawie na polecenie Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie i przewożeni są do Rzeszowa.
Matczuk to dziś dziennikarz i komentator jednej z największych prawicowych stacji telewizyjnych w Polsce. Wcześniej razem z Anną Plakwicz współtworzył spółkę Solvere, która realizowała dla Polskiej Fundacji Narodowej kampanię „Sprawiedliwe Sądy”.
I właśnie ta kampania jest przedmiotem śledztwa.
Nie wolno jednak mylić zatrzymania z wyrokiem. O winie albo niewinności może zdecydować wyłącznie sąd. To fundamentalna zasada państwa prawa.
Ale równie fundamentalne jest inne pytanie:
czy państwo prawa musi demonstrować swoją siłę wobec dziennikarza?
Najpierw przeszukanie, teraz zatrzymanie
W lipcu tego roku funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkanie Piotra Matczuka. Według jego relacji do domu weszli około godziny szóstej rano funkcjonariusze z zespołem bojowym; zabezpieczono telefon i komputer.
Dziś nastąpił kolejny etap.
Człowiek pracujący w mediach został zatrzymany i transportowany setki kilometrów do prokuratury prowadzącej postępowanie.
Można oczywiście powiedzieć: prokuratura ma prawo prowadzić śledztwo.
Oczywiście.
Ale właśnie dlatego należy zadawać pytania.
Czy wszystkie czynności wobec dziennikarza były konieczne?
Czy zatrzymanie było niezbędne?
Jaki konkretnie materiał dowodowy uzasadnia zastosowanie takiego środka?
Czy zachowano proporcjonalność?
I przede wszystkim: czy w tej sprawie zabezpieczone wcześniej materiały nie były wystarczające do przeprowadzenia czynności bez zatrzymania?
Na te pytania opinia publiczna powinna otrzymać jasną odpowiedź.
„Polityczna zemsta” czy śledztwo karne?
Telewizja Republika nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości.
Jarosław Olechowski, szef wydawców stacji, określił zatrzymanie Matczuka jako polityczną zemstę za działalność informacyjną dotyczącą problemów polskiego sądownictwa. To stanowisko kierownictwa TV Republika, a nie ustalony fakt procesowy.
Z kolei minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek przedstawił sprawę zupełnie inaczej. Stwierdził, że zatrzymania mają związek z rozliczaniem mechanizmów finansowania kampanii „Sprawiedliwe Sądy” ze środków PFN.
Mamy więc dwa przeciwstawne opisy tej samej rzeczywistości.
I właśnie dlatego potrzebna jest maksymalna przejrzystość postępowania.
Nie propaganda.
Nie partyjne konferencje.
Nie polityczne etykiety.
Dokumenty. Dowody. Zarzuty. Decyzje sądu.
„Procesy kiblowe” były symbolem państwa, które miało łamać człowieka
Historia Polski zna momenty, kiedy wymiar sprawiedliwości przestawał być bezstronnym arbitrem, a stawał się narzędziem nacisku.
W czasach stalinowskich odbywały się tzw. procesy kiblowe – rozprawy organizowane w więziennych celach, z naruszeniem standardów rzetelnego procesu. Materiały historyczne opisują m.in. brak normalnych warunków obrony, naciski na oskarżonych oraz ustalanie wyroków przed rozpoczęciem rozpraw.
To była zupełnie inna epoka.
Inny system.
Inny ustrój.
Inne instytucje.
I właśnie dlatego nie wolno bez dowodów twierdzić, że współczesna Polska powtarza stalinizm.
Ale wolno – i trzeba – przypominać, do czego prowadzi sytuacja, w której obywatel zaczyna traktować prokuraturę i sąd nie jako gwaranta swoich praw, lecz jako aparat, którego należy się bać.
Bo państwo demokratyczne różni się od państwa opresyjnego nie tym, że nigdy nikogo nie zatrzymuje.
Różni się tym, czy zatrzymanie jest koniecznym narzędziem prawa, czy staje się narzędziem demonstracji siły.
Kręgosłupów nie łamie się paragrafem
Najbardziej niebezpieczny moment zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje bać się samego prawa, a zaczyna bać się władzy używającej prawa.
To zasadnicza różnica.
Dziennikarz ma prawo krytykować władzę.
Prokurator ma prawo prowadzić postępowanie.
Służby mają prawo wykonywać postanowienia procesowe.
Sąd ma prawo rozstrzygać.
Ale żaden z tych elementów nie powinien być wykorzystywany do wysyłania środowisku dziennikarskiemu komunikatu:
„Lepiej uważajcie, co piszecie”.
Bo wtedy zaczyna się problem znacznie większy niż jedna sprawa karna.
Zaczyna się efekt mrożący.
Dzisiaj Matczuk. Jutro każdy, kto niewygodny?
To pytanie nie oznacza, że Matczuk ma być poza prawem.
Wręcz przeciwnie.
Jeżeli prokuratura posiada dowody na popełnienie przestępstwa – niech je przedstawi.
Jeżeli sąd uzna winę – należy uszanować wyrok.
Ale jeżeli mamy mówić o państwie prawa, standard musi obowiązywać wszystkich.
Także dziennikarzy.
Także ludzi związanych z opozycją.
Także osoby pracujące dla Telewizji Republika.
Także tych, których poglądy są dla części establishmentu niewygodne.
Wolne media nie istnieją po to, żeby chwalić władzę.
Istnieją po to, żeby ją kontrolować.
Pressmania.pl solidarna z dziennikarzami Republiki
Magazyn Opinii Pressmania.pl nie jest częścią Telewizji Republika.
Mamy własną redakcję, własnych autorów i własną linię publicystyczną.
Ale istnieje coś ważniejszego niż różnice redakcyjne:
solidarność dziennikarska.
Jeżeli dziennikarz zostaje zatrzymany w sprawie, której przedmiotem są wydarzenia związane z jego wcześniejszą działalnością publiczną, środowisko dziennikarskie ma obowiązek patrzeć władzy na ręce.
Dlatego redakcja Pressmania.pl stoi po stronie prawa dziennikarzy do wykonywania zawodu bez zastraszania, represji i nacisku.
Dotyczy to każdego medium.
Lewicowego.
Centrowego.
Prawicowego.
Katolickiego.
Liberalnego.
Konserwatywnego.
Także Telewizji Republika.
Bo jeżeli dziś będziemy milczeć dlatego, że zatrzymany pracuje w „nie naszym” medium, jutro może zabraknąć ludzi, którzy staną w obronie nas.
Nie ma wolnych mediów bez odwagi
Sprawa Piotra Matczuka musi być wyjaśniona do końca.
Bez politycznych skrótów.
Bez propagandowych haseł.
Bez stygmatyzowania.
Bez medialnego linczu.
Ale również bez taryfy ulgowej dla państwa.
Prokuratura powinna odpowiedzieć na pytania dotyczące podstaw zatrzymania, zakresu czynności i materiału dowodowego. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, dlaczego zastosowano właśnie takie środki.
A dziennikarze mają prawo pytać.
Nawet wtedy, gdy pytania są niewygodne.
Zwłaszcza wtedy, gdy są niewygodne.
Pressmania.pl mówi jasno
Nie będziemy rozstrzygać za sąd, czy Piotr Matczuk jest winny, czy niewinny. Od tego jest niezależny wymiar sprawiedliwości.
Ale będziemy patrzeć władzy na ręce.
Będziemy pytać o proporcjonalność działań.
Będziemy bronić prawa dziennikarzy do krytyki władzy.
I będziemy solidarni z tymi, którzy wykonują swój zawód w warunkach presji.
Bo wolne media nie mogą mieć knebla.
Nie damy sobie zamknąć ust.
A każda próba zastraszania niezależnych dziennikarzy – niezależnie od tego, kto ją podejmuje i przeciw komu – musi spotkać się z reakcją środowiska dziennikarskiego i opinii publicznej.
Pressmania.pl będzie patrzeć na ręce każdej władzy. Także tej, która dziś trzyma władzę nad prokuraturą.
Zostaw komentarz