„Niech dotyka Cię wszystko, piękno i trwoga.
Krocz przed siebie, nie ma doznań wiecznych”.
„Księga godzin”. Reiner Maria Rilke

Nie ukrywam, że przed każdymi badaniami, a potem czekając na ich wynik, boję się.

Tak też było po ostatniej tomografii komputerowej całego ciała.
O to czy nie ma wznowy.
Czy nie ma przerzutów.

Czasami ten lęk paraliżuje tak mocno, że mogę siedzieć nieruchomo długi czas bo mózg odmawia współpracy z mięśniami.
Drażnią mnie, nawet ciche dźwięki.

Tylko w ciszy znajduję ukojenie i modlitwie.

Zwłaszcza różańcu czy „Modlitwie Jezusa”.
Ta ostatnia polega na, zsynchronizowanym z oddechem, powtarzaniu imienia Jezus.
I jest to najlepsze lekarstwo.

Bo lęk, z duszy się bierze, choć jest przecież przeciwieństwem spokoju.
Oba stanowią całość.

Zacytowany w leadzie fragment „Księgi godzin” R.M. Rilke jest moją życiową dewizą.
Bo by być w pełni człowiekiem, bardziej „być jak mieć”, w pełni odczuwać siebie i innych, trzeba zaakceptować chwile trudne i piękne.

Strach i kojący spokój.
Smutek i radość.
Zdrowie i chorobę.
Pełna akceptacja.

Musimy iść odważnie przed siebie.
Bo przecież, nic nie jest wieczne.