Ambasada Izraela w Polsce opublikowała w niedzielę, na swoim FB, oświadczenie z którego wynika, że „izraelska armia podkreśla stanowczo, wbrew propagandzie Hamasu, że w Strefie Gazy NIE MA GŁODU”. Kiedy je przeczytałem, pierwszą moją reakcją były słowa,

„czy oni światową opinię publiczną mają za ślepców i idiotów?”.

Rozumiem, że izraelski ambasador w Polsce, musiał zamieścić to oświadczenie, bo tak mu nakazało jego MSZ, ale powinien lepiej znać Polaków.
Nie jesteśmy bandą ćwoków, którzy nie wiedzą co się w Stefie Gazy dzieje.
Z reakcji pod wpisem mogę wywnioskować, że większość komentatorów miała podobne do mojego zdanie.

Codziennie widzimy w polskich i światowych mediach obrazy umierających z głodu dzieci.
Zakrwawionych mężczyzn i kobiety, do których strzelają bandziory z IDF i najemnicy.
Codziennie oglądamy rozpacz rodziców nie mogących nakarmić swoich pociech.
I też każdego dnia, patrzymy na uzbrojonych po zęby gnojów, strzelających do ludzi, jak do kaczek.
Czekających w kolejkach po garść mąki.

To jest ludobójstwo.
I żadna prymitywna propaganda Izraela jej nie przykryje.
Izrael wykorzystuje głód jako narzędzie w wojnie toczonej z Hamasem.

Nie ma dla tych zbrodniczych czynów żadnego wytłumaczenie.
Netanjahu, podobnie jak Putin, powinien skończyć w pierdlu.
A Panu Ambasadorowi radzę, by na przyszłość, uważniej dobierał słowa i nie traktował nas jak ciemniaków.