Pierwsza połowa meczu przebiegał pod dyktando zespołu trenera Radosława Sobolewskiego.
Pomimo prób gra Wisły nie przynosiła efektów bramkowych ze względu na brak skuteczności zespołu gości. Poprzeczka Rodado czy okazja zakończona anemicznym strzało-podaniem do bramkarza ŁKS to było za mało na Aleksandra Bobka. Golem powinna zakończyć się szarża Angela Rodado, który z obrońcami ŁKS na plecach zdołał oddać strzał na bramkę z lewej strony.
Groźna akcja zakończona zbyt prostym dla Aleksandra Bobka strzałem Igbekeme również była szansą na kolejną bramkę.
Jednak piłkarze ŁKS próbowali atakować sposobem, przetrzymując nawałnicę Wisły.


LKS LODZ – WISLA KRAKOW
NZ. BARTOSZ SZELIGA RADOSC
FOTO RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT

Umiejętnie wyprowadzony atak Rycerzy Wiosny zakończył się bramką w 11 minucie. Gola strzelił po rajdzie napastnik Piotr Janczukowicz po tym jak próbujący zatrzymać go defensor Wisły Joseph Colley przewrócił się pozostawiając zawodnikowi ŁKS swobodę a Igor Łasicki nie mógł już zrobić zbyt wiele. Janczukowicz „położył” Biegańskiego i strzelił mocno do bramki rywali.

Sama geneza akcji wywołała kontrowersje – w ofensywnej akcji piłkarz ŁKS faulował rywala lecz sędzia zastosował przywilej korzyści dla zespołu gości, gdyż w momencie faulu Wisła nie straciła piłki lecz już następne zagranie Igbekeme okazało się tak naprawdę podaniem do defensora ŁKS, który oddał piłkę do Michała Trąbki, który dalekim i celnym podaniem uruchomił Piotra Janczukowicza.

Podobnym „wielbłądem” jak Colley popisał się Nacho Monsalve. Gdy w 26 minucie wytrącił prawie złapaną piłkę swojemu bramkarzowi dodatkowo faulując Aleksandra Bobka. Do wypuszczonej przez Bobka piłki odbitej po dośrodkowaniu Moltenisa dopadł instynktownie Luis Fernandez zdobywając wyrównanie pewnym strzałem.

Kolejna skuteczna akcja pod bramką Bobka i wyjątkowej urody gol Luisa Fernandeza była efektem miejsca pozostawionego Hiszpanowi przez łódzką defensywę. Hiszpański snajper w 36 minucie zasygnalizował chęć dryblingu, jednak doskonały zwód i precyzyjnie podkręcona plasem piłka trafiła w sam wewnętrzny róg długiego słupka bramki Łódzkiego KS.

Ataki Wisły napędzane przez dobrze wyprowadzaną piłkę z drugiej linii oraz rozegranie w ofensywie były zbyt niedokładne i obliczone na „przypadkowe powodzenie”.

Drugi ze znakomitych hiszpańskich snajperów na boisku grający w tym przypadku w biało-czerwonej koszulce ŁKS w 41 minucie wykorzystał rzut karny. Bramkę zdobył Pirulo całkowicie myląc Mikołaja Biegańskiego. Karny został podyktowany za faul… a jakże „siewcy wielbłądów” czyli Josephie Colleyu na Michale Mokrzyckim.


LKS LODZ – WISLA KRAKOW
NZ. PIOTR JANCZUKOWICZ RADOSC
FOTO RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT

W 53. minucie akcja Rycerzy Wiosny przyniosła kolejnego gola dla podopiecznych trenera Kazimierza Moskala. Pirulo podał w poprzek pola bramkowego, piłkę musnął Michał Mokrzycki a do pustej bramki wpakował ją Bartosz Szeliga. Za parą Mokrzycki – Szeliga stojąca przed pustą bramką Wisły stała para Kowalczyk i Monsalve gotowa na wspomożenie kolegów. Ogromny błąd Wiślaków został wykorzystany przez ŁKS.

Szansę na czwartą bramkę miał aktywny Bartosz Szeliga. Piłkarz ŁKS otrzymał podanie w dynamicznej akcji od Mateusza Kowalczyka i gonił go najmniej pewny punkt defensywy Białej Gwiazdy – Colley. Jednak sprytne uderzenie – bardziej techniczne mierzone dołem wybronił goalkeeper Mikołaj Biegański.


LKS LODZ – WISLA KRAKOW
NZ. MILAN SPREMO STIPE JURIC
FOTO RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT

Tempo narzucone przez Biała Gwiazdę podobnie jak w kilku wcześniejszych spotkaniach odbiło się na późniejszym przebiegu gry krakowian. Zarówno brak kontroli meczu i chaotyczne akcje były efektem w moim odczuciu zmęczenia tempem oraz bardziej fizycznej, siłowej gry rywala Wisły. ŁKS odważnie przy akcjach Wisły oraz ofensywnych łodzian wykorzystywał atletykę i siłę do wypychania rywala.

Wisła Kraków niestety powtórzyła „zasadę” słabszej połowy przez co jak się wydaje poniosła porażkę.
ŁKS Łódź pomimo słabszych, niepewnych fragmentów gry potrafił wygrać doświadczeniem, spokojem i umiejętnością przetrzymania piłki. Dobre zachowanie łodzian w drugiej połowie i wykorzystanie do maksimum „faz przejściowych” dało efekt w zdobytej bramce a w ostatnich chwilach mógł paść czwarty gol. Rozegranie oraz „małe gry”, ustawianie i gra bez piłki w spotkaniu na szczycie była kluczowa dla osiągnięcia korzystnego wyniku. Wygrała drużyna umiejąca wykorzystać luki, błędy i słabości przeciwnika. Wisłą w pierwszej połowie powinna prowadzić 2:0 lub więcej lecz suma błędów Colleya, strat m.in. Igbekeme i czasem nonszalanckie straty wykorzystał rywal. ŁKS potrafił zbalansować otwartą grę w piłkę z walką fizyczną co spowodowało wybijanie „hiszpańskiej” Wisły z rytmu i uniemożliwiało dochodzenie do dogodnych pozycji. Doświadczenie i konsekwencja w spotkaniu na stadionie im. Władysława Króla zdecydowała o wyniku meczu.

Radosław Sobolewski przywrócił Wiśle moc, nadzieję i miejsce, z którego Biała Gwiazda ma szansę awansować bezpośrednio do PKO BP Ekstraklasy.

NZ. ADAM MONSALVE PIOTR JANCZUKOWICZBARTOSZ SZELIGA MICHAL MOKRZYCKI. RADOSC
FOTO RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT

 

źródło: flashscore.pl, Interia sport, tvp sport, goal.pl, meczyki.pl, laczynaspilkatv, https://lkslodz.pl/