Tymczasem pozwolę sobie powrócić do tego, co o języku ormiańskim napisałem wcześniej. Otóż wielu badaczy wskazuje na jego powiązania nie tylko z bałtosłowiańskim, ale i pragermańskim. Chodzi o tzw. hipotezę północno-zachodnią, wedle której protoormiański dzielił pewne „północne” innowacje z przodkami języków germańskich, bałtyjskich i słowiańskich, zanim odłączył się od nich pod koniec III tysiąclecia p.n.e.

Co więcej, Georg Solta wykazał obecność unikalnych rdzeni słownych i specyficznych przesunięć semantycznych (znaczeniowych) występujących wyłącznie w protoormiańskim i pragermańskim. Do tego dochodzą ortogonalne przesunięcia spółgłoskowe (paralelizm fonetyczny), jakie zaszły w językach praormiańskim i pragermańskim, a które nie zaszły w języku bałtosłowiańskim.

Ormiański językoznawca Hrach Martirosyan, zwracając uwagę na istnienie unikalnych słów i rdzeni, które występują wyłącznie w ormiańskim i językach północnych (germańskich/bałtosłowiańskich), a nie występują w grece czy sanskrycie, wykluczył możliwość, by protoormiański uformował się na południu lub na wschodzie. Owe słowa i rdzenie dotyczą bowiem w szczególności specyficznych realiów przyrodniczych północnej i środkowej Eurazji (nazwy niektórych drzew, zjawisk pogodowych czy prymitywnego rzemiosła).

Protoormiański miał się według niego zacząć kształtować w strefie lasostepu i był usytuowany bezpośrednio między językiem protogreckim na zachodzie a językiem protoindoirańskim na wschodzie. Od strony północnej sąsiadami Protoormian miały być dialekty pragermiańskie oraz prabałtosłowiańskie.

Jego zdaniem, Protoormianie i Protogrecy przez długi czas pozostawali razem w strefie lasostepu, po czym wspólnie przesunęli się na południe – w kierunku Morza Czarnego, a następnie w kierunku Dunaju i Bałkanów, gdzie wspólnie przyswoili sobie kolejną masę słów z tzw. substratu śródziemnomorsko-pontyjskiego (głównie nazwy rolnicze i kulturowe). Według niego, przodkowie Ormian i Greków, gdy ich dialekty wciąż jeszcze tworzyły bliski sojusz, stykali się na południu z ludami nieindoeuropejskimi.

Ostatecznie Protogrecy zasiedlili Helladę, a Protoormianie powędrowali na wschód – przez Anatolię na Zakaukazie, w dalszym ciągu niosąc ze sobą ten już ukształtowany zrąb słownictwa północnego, ale też i tego, który przyswoili sobie przebywając w dorzeczu Dunaju. Tak więc słowa opisujące północną przyrodę nie zniknęły z pamięci ludzi w momencie porzucenia wcześniejszych siedzib. Martirosyan wskazał, że gdy społeczność migruje w nowe warunki klimatyczne, bardzo często adaptuje stare nazwy do nowych realiów lub zachowuje je w archaicznej warstwie języka.

Uważa on jednak, że Protoormianie porzucili dorzecze Dunaju i udali się do Anatolii i dalej – na Zakaukazie już pod koniec III tys. p.n.e. Jego zdaniem, gdyby Protoormianie pojawili się na Wyżynie Armeńskiej i na Zakaukaziu dopiero pod koniec II tysiąclecia p.n.e. (ok. 1200–1000 p.n.e.), ich język nie zdążyłby tak głęboko przesiąknąć strukturą i słownictwem hurycko-urartyjskim oraz anatolijskim. Fakt, że klasyczny ormiański posiada potężny niespokrewniony substrat z tamtego regionu, wymaga – zdaniem Martirosyana – aby proces ich mieszania się (bilingwizmu) rozpoczął się już na początku II tysiąclecia p.n.e.

Reasumując, Martirosyan wiąże przybycie Protoormian na Zakaukazie z powstaniem kultury Trialeti-Vanadzor. Zarazem jego hipoteza absolutnie wyklucza możliwość powiązania ich z kulturą połtawkińską.

Do niedawna jego argumentacja w części dotyczącej tak wczesnego porzucenia przez Protoormian dorzecza Dunaju zupełnie do mnie nie trafiała, ale teraz zacząłem się nad tym zastanawiać…

W źródłach z VI wieku p.n.e. (z okresu po upadku państwa Urartu ok. 580 roku p.n.e.) nazwy Urartu i Armenia funkcjonowały jako synonimy. Z całą pewnością w tym okresie Ormianie oraz ludność urartyjsko-hurycka dzieliły to samo terytorium. Nie ulega przy tym wątpliwości, że od tego czasu to Ormianie stanowili tam czynnik dominujący politycznie. Z czasem społeczności te zlały się ze sobą. Jak długo ten proces trwał? Najstarsze zapisy w języku ormiańskim pochodzą z V wieku n.e. Wtedy język ormiański był już w pełni ukształtowany. Do tego czasu przez co najmniej tysiąc lat Protoormianie i Urartyjczycy oraz ich potomkowie zamieszkiwali ten sam obszar. Czy to mało? Wydaje mi się, że nie. Ale może się mylę?

Ale tu mamy kolejny problem. Otóż współczesny stan badań archeogenetycznych zdaje się wykluczać Bałkany i dorzecze Dunaju jako miejsce pochodzenia przodków linii R1b-Z2103 występujących w kulturach epoki brązu na Zakaukaziu.

Nad dolnym Dunajem oraz na Bałkanach sukces odniosły przede wszystkim subkłady podchodzące pod linię R1b-Z2106 > Z2109 > Z2110. To te linie dały później początek m.in. indoeuropejskim populacjom Mykeńczyków w Grecji oraz Ilirów i Traków.

Linie, które ostatecznie zdominowały kulturę Lchashen-Metsamor, która to wyewoluowała z kultury Trialeti-Vanadzor i funkcjonowała na Zakaukaziu i na Wyżynie Armeńskiej, to przede wszystkim R1b-L584 oraz R1b-Y4364.

Tak więc tylko z pozoru ostatnie ustalenia genetyków współgrają z tym, co głosili ci językoznawcy, którzy stali na gruncie „ormiańskiego autochtonizmu”, bowiem jak się temu przyjrzeć bliżej, to jest dokładnie odwrotnie.

Zaznaczmy, że nie jest prawdą, z czym często można się spotkać, że w kulturze Trialeti-Vanadzor dominowała haplogrupa R1b-Z2103. Otóż nawet nie stwierdzono jej występowania tam! Natomiast mężczyzna z Tavshut (próbka oznaczona jako I14813, datowana na lata ok. 2127–1900 p.n.e.) pojawia się w literaturze naukowej (m.in. w przełomowej publikacji Iosifa Lazaridisa 2022 – Southern Arc) z tej racji, że to u niego po raz pierwszy na Wyżynie Armeńskiej wykryto około 10-14% domieszki genetycznej pasterzy ze stepu (Steppe ancestry/EHG).

Choć autosomalnie przyniósł on ze sobą sygnał migracji stepowej, to jego własny ród męski (I2a) wywodzi się z europejskich łowców-zbieraczy (WHG) bądź wczesnych rolników, którzy zostali wcześniej wchłonięci przez społeczności stepowe. Tak więc mamy ślad stepowy, ale nie R1b-Z2103.

Badania mitochondrialnego DNA wykazały obecność na stanowiskach powiązanych z kulturą Trialeti-Vanadzor haplogrup typowych dla europejskich i zachodnioazjatyckich populacji stepowych (np. subklady H, U4, U5, T2), co sugeruje, że migracja ze stepu w kierunku Zakaukazia nie miała charakteru wyłącznie męskich rajdów wojennych, lecz obejmowała przemieszczanie się całych grup rodzinnych.

Dodajmy, że przeważająca liczba linii genetycznych, które zidentyfikowano na stanowiskach powiązanych z kulturą Trialeti-Vanadzor (zarówno męskich, jak i żeńskich), nie miała nic wspólnego ze stepem. Wywodziły się one od żyjącej tu wcześniej ludności kultury kuro-arakskiej.

Oczywiście, uważa się, za wielce prawdopodobne, że wśród ludności kultury Trialeti–Vanadzor byli osobnicy z haplogrupą R1b-Z2103. Bo choć nie ma na to twardych dowodów, to są jednak mocne poszlaki, o czym za chwilę. Po prostu niewiele uzyskano próbek, które można przypisać kulturze Trialeti–Vanadzor, bowiem w jej rozwiniętej fazie dominowało w niej ciałopalenie. Ale nawet tam, gdzie praktykowano szkieletowy obrządek pogrzebowy, wystąpiły problemy z pozyskaniem i sekwencjonowaniem próbek DNA: monumentalna i bogata architektura grobowa stworzyła najgorsze możliwe warunki do przetrwania kwasów nukleinowych. Mimo fizycznej obecności szkieletów, materiał genetyczny w tych grobowcach uległ niemal całkowitej degradacji z powodu specyficznych czynników środowiskowych i rytualnych.

W kulturze Lchashen-Metsamor, która ok. 1500 roku p.n.e. zastąpiła kulturę Trialeti–Vanadzor, za sprawą urbanizacji, zmarłych częściej chowano w mniejszych, ciasnych grobach skrzynkowych (kamiennych sarkofagach) lub prostych jamach, ściśle zasypanych ziemią. Ziemia wypełniająca grób odcinała tlen, stabilizowała temperaturę i hamowała rozwój bakterii gnilnych, dzięki czemu ich kości (zwłaszcza część skalista kości skroniowej – pars petrosa) znacznie lepiej przechowały materiał genetyczny. Zarazem stopniowo upowszechniała się tradycja pochówków szkieletowych, która w ciągu XV wieku p.n.e. całkowicie wyparła kremację.

W rezultacie okazało się, że w tej samej lokalizacji geograficznej zdecydowanie dominowały linie R1b-Z2103 (oraz jej subkłady, np. R-L584). W sumie zsekwencjonowano chromosom Y u 64 osobników płci męskiej przypisanych bezpośrednio do kręgu kultury Lchashen-Metsamor (z okresu 1500-700 p.n.e.). Z tej puli zdecydowana większość (ponad 80% wszystkich męskich próbek) wykazała obecność haplogrupy R1b-Z2103 oraz jej głębszych, lokalnych mutacji (takich jak R-L584 czy R-Y4364).

Dodajmy, że ewolucja koczowniczo-pasterskiej kultury Trialeti-Vanadzor w osiadłą, silnie zurbanizowaną kulturę Lchashen-Metsamor (ok. 1500 p.n.e.) dokonała się przede wszystkim pod silnym wpływem kultury huryckiej i państwa Mitanni. Z kręgu hurycko-mitannijskiego do kultury Lchashen-Metsamor przeniknęła zaawansowana technologia wojskowa – w tym dwu- i czterokołowe rydwany bojowe (np. słynne doskonale zachowane drewniane rydwany odkryte w kurhanach w Lchashen), a wyrafinowane brązowe pasy z wygrawerowanymi scenami mitologicznymi, łowieckimi i rydwanowymi wykazują bezpośrednie paralele do sztuki huryckiej i syro-mezopotamskiej.

Uprzedzając pytania: w państwie Mitanni przez cały czas dominowało ciałopalenie…

A tymczasem raz jeszcze zachęcam do przeczytania mojego artykułu o pochodzeniu Ormian i Frygów:

Cześć pierwsza:

http://youtube.com/post/UgkxeoIa_CeklGIAJbWezjpbViKVoRiryO-n?si=5mTEA4myKmhfRzEf

Część druga:

http://youtube.com/post/Ugkx1h-0vSNPrU8oTduB3_Apakk2hu6nCmLq?si=tl8_eZSfbjzyKpSQ

Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.