Wyobraźcie sobie elegancko odświeżony gabinet lekarski. Co prawda przez te ponad 2 lata od remontu stracił trochę na urodzie, ale pozostawmy skrupulatność i szczegóły za drzwiami.
Za biurkiem, na obrotowym krześle (niczym na karuzeli) siedzi poważna pani lekarka, czyli ja. Lekarka, choć pamiętam jedną panią, co uparcie zwracała się do mnie: „pani lekarz”. Także ten.
A było tak..
Dzwonię ja do pewnego pana, pana J.☎️
Tak na marginesie, to polubiłam go i stąd uprzedzam, że nie piszę, by go wyśmiać, tylko śmieje się z sytuacji i z siebie.
Dzwonię więc, bo umówiliśmy się na rozmowę przez telefon.
-ja: „Dzień dobry”, przedstawiam się
– pan J: „Dzień dobry, pani doktor”
– ja” „jak się Pan czuje, co u pana?”
– Pan J: ” a raz tak, raz tak”
Tymczasem w tle słyszę dziwne dźwięki
🎶 🎶 🎶
( wiem, wiem, że to może dziwne, że o tym wspominam, że coś słyszę, bo wiadomo, że może mi się zdaje, bo może to halucynacje,a to poważna sprawa)
Słyszę coś… Jakby trele?
🐥🐥🐥
Zaciekawiona pytam: „co tak u Pana hmm..hałasuje?”
Pan J: ” gdzie? U mnie?”🏠
Ja: ” no, tak. U pana!”🏠
Pan J: ” aaa, to zeberki!”
Ja:”ze-be-rki?”
( oczyma duszy widzę: 🦓🦓🦓🦓)
Pan J : ” tak, zeberki, ptaki.🐥🐥
Mam dwie parki. Siedzą w klatce. Ładne takie. W czerwonych czapeczkach”
Ja: ” czapeczki, czerwone?” I oczyma duszy widzę:
⛑️⛑️🐥🐥⛑️⛑️🐥🐥
Chwilę porozmawialiśmy o jego ptaszkach
(uhmm..)
Przy kolejnej okazji wróciłam do tematu zeberek. Śmiejąc się zapytałam, czy ich nie przybyło. Bo wiadomo, ptaszki mają ptaszki, jajeczka 🪺🪺,
a z tego są młode 🐥🐥
Na to pan J: ” nieee. Dwie parki starczą. Zabieram jajka, żeby nie było więcej. Wie pani.. Ja taką aborcję im robię „🙈 co ja bym z tymi zeberkami robił??”
Zostaw komentarz