Wczoraj chwilę rozmawiałem z młodą kobietą, która ze względu na zawód, który dodatkowo jest bardzo dochodowy już na wczesnym etapie pracy i nic nie wskazuje na to, że jeżeli nie zabije pacjenta, to tej pracy „nigdy” nie straci, powinna z palcem w nosie zostać mamą z trójki dzieci.
Obok siedziała jej strasza koleżnka, już przed emeryturą. Zadzwoniła do niej córka z życzeniami i bardzo się cieszyła.
„Młoda” miała około 27, 28 lat i kiedy rozkręcił się temat posiadania dzieci, to jakbym słyszał wypowiedzi kobiet na tych przygłupawych portalach nakręcających się wzajemnie bab co do kariery, pozycji w związku i planowania rodziny.
Nie chciałem rozkręcać dyskusji, pomimo tego, że zaskoczyłem ją pewnymi danymi prostującymi nieco jej podejście, to wywnioskowałem, że wg niej dobrze jak ludzie dzieci nie mają, że nikt już „nie zmusza” kobiet i że nie są to wpadki itd. itp.
mmmmmm
Pani na początku swojej kariery jeszcze niezorientowana (starsza koleżanka zauważyła już to nasilające się „zjwisko”), że ludzie starzy trafiający coraz częściej do szpitala są ciężarem, którego najchętniej rodzina pozbyłaby się. To zawsze było, ale trend się umacnia i nasila obecnie.
Ludzie żyją w coraz większej wygodzie i nie chcą ponosić wysiłku opieki nad kimś starym. Chodzi nie tylko o komfort materialny, że nie musisz dokładać, ale o psychiczny, że masz spokój.
Gdyby doszło do jakiejś wielkiej zapaści gospodarczej (co jest możliwe, nawet jak ludzie wypierają tę myśl), to „każdy” stary człowiek stanie się ciężarem, którego nie będą chcieli ludzie nieść (koszty, braki towarów – leki, karmienie, opieka, …) nawet we własnej rodzinie. Nigdy nie było inaczej. To ludzie charaktery, natura, która bywa podła, wredna i silnie wyłazi podczas kryzysów.
Trzeba być totalnym naiwniakiem, aby sądzić, że kogokolwiek w gospodarce niedoborów będzie obchodził los starych ludzi.
I tu wracamy do dzieci.
Jeżeli to pokolenie, ma dziś takie podejście do dzieci (nie mieć, abordować), to kim będzie dla nich człowiek stary?
Nie przyjmują do wiadomości, że oni sami też będa starzy (ale nie spodziewajmy się po takich ludziach myślenia abstrakcyjnego sięgającego o kilkadziesiąl lat do przodu.
Najbardziej bawiła mnie sugestia, że młodzi ludzie, w tym kobiety dokonują teraz racjonalnych decyzji co do posiadania dzieci.
Serio?
Bez urazy, ale chyba nie ma bardziej tępych kobiet, dokonujących idiotycznych decyzji życiowych niż teraz.
Kiedyś faktycznie ze względów kulturowych, ekonomicznych i wiedzy dotyczącej planowania rodziny w tym dostep do środków antykoncepcynych (braku) wiele kobiet stawała się „ofiarami” tego i nie miały „pola manewru” w życiu.
Nie były głupie nasze babki, a tym bardziej nie te, które pochodziły z normalnych rodzin a nie pierdolniętych. Gdzie były normalne relacje, mądrzy ludzi wiązali się ze sobą, to na świat nie przychodziło po 6 dzieci. Tylko tam gdzie były jakieś problemy i przynajmniej jeden z partnerów był po prostu „skrzywiony” jakoś lub pierdolnięty pojawiały się problemy.
A dziś tak nie jest? W cholerę związków ludzi w których przynajmniej jedna osoba jest pieprznięta i mówi, że to nie ona tylko jej partner jest pieprznięty.
Teraz młodzi ludzie są mądrzejsi? Lepiej planują?
Ja myślę, że dane wskazują na coś totalnie odmiennego.
Jeszcze nigdy nie było tylu głupich ludzi na świecie w tzw. oświeconych społeczeństwach.
„Dawniej” sex był często formą „zapłaty” za coś (towar, usługę, miejsce w życiu). W zasadzie do dziś tak jest i wiele kobiet nie nazywa tego prostytucją a radzeniem sobie, zabawą, stylem życia.
Po prostu różnica polega tylko na tym, że dawniej rzeźnik dostał ….y za kilo mięsa od pani, która musiała wykarmić trójkę dzieci, bo mąż chory czy zginął i na świat przyszło czwarte a dziś dają bo chcą kolejny orgazm, bo inne też się bawią, bo i tak nic lepszego nie ma do roboty wieczorem (przecież uczyć się nie będzie, hobby nie ma żadnego poza palcowaniem tiktoka, … dzieci nie ma którymi trzeba się zająć).
Są madrzejsze młode osoby niż kiedyś?
Te dane mówią, że mamy doi czynienia z pokoleniem DEBILI.
Nie trzeba być debilem, jeżeli ma się taką wiedzę jaką dziś mamy, środki antykoncepcyjne, opiekę ze strony państwa i zabijać tyle dzieci (aborcja)???
W Wielkiej Brytanii (UK) rocznie rodzi się obecnie około 600–700 tys. dzieci, a liczba aborcji wynosi około 300 tys. rocznie.
Trzeba być zatem totalnym DEBILEM, aby sądzić, że jeżeli dziś młodym przychodzi z taką łatwością zabicie własnego dziecka, to bez mrugnięcia okiem „zaduszą poduszką własną babcie a nawet matkę jak im zabraknie na talerzu”.
Chce powiedzieć tylko, że to pokolenie, które nie chce mieć dzieci, stanie się ofiarą swoich wyborów i ludzi sobie podobnych w myśleniu.
Nikt, ale to nikt, jak się zestarzejecie, a nie będzieci mieli dzieci, wnuków wam nie pomoże, jeżeli zrobi się źle (z dowolnego powodu).
Wiecie, że na Ukrainie emerytura to około 500 zł i bywa mniej.
Jesteście przekonani na 100%, że w Polsce nie będzie podobnie?
… że uzbieracie majątek, który pozwoli wam żyć nawet do 90tki?
… że niby nieliczne dzieciaki, które teraz się urodziły będą siedzieć w pracy całe dnie i na was robić? a może, że przyjadą obce, jakby same nie miały swoich rodziców i będą na was robić?
a może miliony robotów wejdą do waszych domów, szpitali, fabryk i będą na was robić? (bo składki płaciliście – śmiech).
Podsumowując.
Komu dziś nie przeszkadza „pozbywanie się dzieci”, to tym bardziej nie będzie przeszkadzało nikomu pozbywanie się starych.
Jeżeli ktoś uważa, że dziś są ludzie mądrzejsi i dokonują mądrzejszych wyborów, to ja mówię, że nic się ludzie nie zmienili – idiotów jest cały czas w populacji tyle samo a może nawet jest gorzej dzięki komfortowi w jakim wielu ludzi dorasta i nie ma szans „pozanć życia”.
Autor: Diario
Zostaw komentarz