Tytuł artykułu może się komuś z jakimś innym wydarzeniem o podobnym charakterze kojarzyć. I bardzo dobrze. Bo ta wojna na Ukrainie jest wyjątkowo podobna do sytuacji, która miała miejsce na początku września 1939 roku, gdy Niemcy – wspólnie z Sowietami – napadły na Polskę (Sowieci militarnie nieco później, ale politycznie w tym samym momencie) a cały świat się temu biernie przyglądał.
Może inność jest w tym, że rzeczywiście współcześnie jedno z państw faktycznie wywiązuje się ze zobowiązań sojuszniczych, przy tym nie licząc się z własnymi kosztami. Tym państwem jest Polska. Reszta świata pozoruje sankcje.
Przykładów można by było wymienić nie dziesiątki, nawet nie setki, ale tysiące. I to wcale nie odnoszące się do jakichś krajów stale z Rosją mających wspólne interesy polityczne i gospodarcze (Serbia, Węgry, Brazylia, Południowa Afryka, Indie, Chiny – kraje BRICS), ale tych, którzy najgłośniej wrzeszczą, że Rosja/Sowieci napadła na kraj niepodległy.
Tu wymienię tylko niektóre fakty, które tego dowodzą oraz to w jaki sposób kraj i UE ewidentnie obchodzące sankcje wobec Rosji to tłumaczą.
1. Od czasu wprowadzenia pierwszych i kolejnych sankcji na Rosję przez kraje UE, stale rosną (finansowo) obroty handlu Rosji z Niemcami, które pozwalają Putinowi na finansowanie wszystkich wydatków wojennych (głównie w sprzęcie, bo być może ktoś uzna to za podłość, ale jest faktem, że jeśli idzie o ludzi, tych przede wszystkim ginących na froncie, to Putin ma ich nadal miliony z biednych części Rosji, którzy w wojnie widzą polepszenie swojego standardu życia i możliwość zarobienia na niej oraz wyżycia się – rabunki, gwałty).
2. Rosja ma tego świadomość i ostatnio zablokowała przyjęcie turbiny wzmacniającej przepływ gazu. By Gazprom nadal mógł wysyłać gaz do Niemiec pełną rurą, to trzeba ponownie w stacji przesyłowej, znajdującej się na terenie Rosji w pobliżu Petersburga, zainstalować naprawioną turbinę. Znajduje się ona teraz w Niemczech i kanclerz Niemiec Olaf Scholz deklaruje niemal na kolanach, że ze strony Niemiec nie ma żadnych przeszkód do jej wysłania do Rosji. Zgodę na to wysłanie dają także inne kraje, które rzekomo nałożyły i nakładają na Rosję sankcje: Wielka Brytania, Kanada i nawet (???) UE. Gdyby faktycznie tym krajom zależało na dyskryminacji gospodarczej Rosji, to nie walczyłyby o ponowne zainstalowanie naprawione turbiny przesyłowej w gazociągu. Rosjanie oczywiście to sabotują, bo wiedzą, że i tak Niemcy gaz przyjmą i to po wyższych cenach. A że mniej to już inna kwestia. Po co więc się spieszyć??
3. I wreszcie sprawa pokazująca obłudę UE. GAZPROM SPIERA SIĘ Z UE O TZW. DYREKTYWĘ GAZOWĄ UNII, KTÓRA OKREŚLA, ŻE PRZEZ GAZOCIĄGI, I RUROCIAGI (NA ROPĘ) GAZ W POŁOWIE powinien być DOSTARCZANY PRZEZ INNEGO DOSTAWCĘ. TO UNIA ROBI RZEKOMO Z OBAWY, BY NIE BYŁ RYNEK ZMONOPOLIZOWANY I NIE MOŻNA BYŁO WYKORZYSTAC GAZU JAKO NARZĘDZIA POLITYCZNEGO I WRĘCZ MILITARNEGO. GAZPROM SIĘ NA TO NIE ZGADZA. SPÓR ROZPOCZĄŁ SIĘ W 2019 ROKU. I GDY ROSJA NAPADŁA NA UKRAINĘ, TO UE I TSUE POWINNY W RAMACH SANKCJI ZABLOKOWAĆ PROCES W TEJ SPRAWIE. ALE TAK SIĘ NIE STAŁO I CO SIĘ DZIŚ DZIEJE. ANO TSUE, KTÓRE TAK WALI W POLSKĘ, W LIPCU TEGO ROKU STAJE PO STRONIE ROSJI I PRZYZNAJE CZĘSCIOWO (NA RAZIE) RACJĘ GAZPROMOWI.
I na koniec tego wątku rzecz najciekawsza, ale obnażająca podejście UE i Zachodu, co prawda wyrażona przez Niemców (Sueddeutsche Zeitung), do sankcji nakładanych na Rosję: sankcje zupełnie nie miały doprowadzić do klęski Putina, do jego obalenia, do zniszczenia Rosji, ale one miały jedynie pokazać, że Zachód (Niemcy i inne kraje z tego obszaru wchodzące w skład UE) nie godzi się na działania wojenne i zawsze jest za wolnością. Czyli klasyczna polityka łagodzenia, uspokajania (appeasementu), która już kiedyś stała się przyzwoleniem na zbrodnie.
Ukraina zarabia na eksporcie energii elektrycznej do krajów Unii Europejskiej.
– jak jakiś kraj walczy o przeżycie, to powinien wszystkie swoje zasoby przeznaczać na jego obronę. Tymczasem jak informuje „Ukraińska Prawda” – tak, jest taka gazeta, zaledwie miesiąc po uzyskaniu zgody na eksport energii elektrycznej do krajów UE, Ukraina ma przychody z tego eksportu już ok. 20 mln dolarów. Niby niewiele, ale pytanie skąd jest ten prąd, jeśli największa elektrownię atomową na Ukrainie mają w swoich rękach Rosjanie??
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz