Karol Nawrocki znów „zabłysnął”. Powiedział, że jako prezydent „unieważni to unieważnienie, którego dokonał Donald Tusk” w sprawie reparacji od Niemiec, za straty poniesione w czasie wojny. Powiedział, co wiedział, ale widać wie mało, bo prezydent polski najzwyczajniej nie może unieważnić decyzji rządu w sprawach polityki zagranicznej. Mówi wyraźnie o tym ustawa zasadnicza w rozdziale V określającym kompetencje prezydenta.

To ignorancja czy celowe wciskanie kitu wyborcom, nie tylko w tej sprawie?

Polska konstytucja dzieli uprawnienia w polityce zagranicznej pomiędzy rząd i prezydenta RP, ale wyraźnie też zaznacza, że politykę zagraniczną państwa prowadzi rząd.
Nie prezydent.
Rząd oczywiście, w tej materii, współdziała z prezydentem, który jednakowoż nie może prowadzić jej samodzielnie.

W kwestiach tzw. dużej ratyfikacji umów międzynarodowych, prezydent je ratyfikuje, ale na podstawie ustawy zatwierdzonej przez sejm i senat.
Tylko ona upoważnia go do złożenia swego podpisu pod ratyfikowaną umową.

W przypadku przeniesienia niektórych kompetencji państwa polskiego na instytucje międzynarodowe jak np. na UE w Traktacie Lizbońskim jest przewidziane również ogólnopolskie referendum jako trzeci sposób ratyfikacji.

Tyle konstytucja, która precyzyjnie stanowi co może, a czego nie może, głowa państwa w tej dziedzinie.

Karol Nawrocki, jako kandydat na prezydenta powinien to wiedzieć, a nie bajdurzyć na spotkaniach wyborczych.

W praktyce wiele zależy od tego jak, w przypadku kohabitacji, układają się stosunki między rządem i prezydentem.
Czy obie elementy władzy wykonawczej są skłonne do współpracy i kompromisu w sprawach zasadniczych dla Polski, czy też nie.

Bywało tak, że układały się one poprawnie jak pomiędzy Aleksandrem Kwaśniewskim i rządem Jerzego Buzka.
Bywało też, że obie strony szły na noże jak śp. Lech Kaczyński z pierwszym rządem Donalda Tuska.

Od kandydatów na prezydenta RP powinniśmy oczekiwać elementarnej wiedzy o prerogatywach głowy państwa oraz elementarnej uczciwości, że nie będą robić swym wyborcom wody z mózgu.

Choć można grać na emocjach, to jednak trzeba robić to z głową nie wbrew faktom.

Poza tym, taki sposób pozyskiwania głosów, to kij, który ma dwa końce.