Jeśli Konstantin Małofiejew przekazuje rzeczywiste poglądy Putina (czytaj), to Rosjanie idą dalej i nie zamierzają się cofać. Przeciwnie, są gotowi do eskalacji wojny do poziomu, którego świat dotąd jeszcze nie widział jeśli nie zostaną spełnione ich żądania. Putin miał powiedzieć, że Rosja przystąpi do rozmów tylko wtedy, gdy ich przedmiotem będzie Europa i Świat. Rosjanie wysyłają więc jednoznaczny sygnał do przyszłej amerykańskiej administracji dotyczacy podbicia stawki negocjacyjnej, której przedmiotem może stać się cały region Europy Środkowo-Wschodniej z Państwami Bałtyckimi i Polską włącznie, co sami Rosjanie I sam Putin nie ukrywał mówiąc o Korytarzu Kalinigradzkim we wrześniu br. Rosjanie też sygnalizują, że są gotowi dalej eskalować sytuację jeśli USA nie przyjmą warunków wstępnych Moskwy.

Ja tylko przypomnę słowa Putina sprzed lat. „Jeśli świat miałby istnieć bez Rosji, to po co ten świat ma dalej istnieć?”. Co to oznacza? A no to, że Rosjanie przyjmują tylko do wiadomości swoje zwycięstwo na Ukrainie i likwidację tego państwa. Tego będą żądać od nowej administracji – zgody na to w zamian za no właśnie „deeskalację”, czy może brak ingerencji Moskwy w czasie wojny chińsko-amerykańskiej czego pragnęliby Amerykanie bardzo. Wbrew pozorom otwiera się przed Moskwą potencjalną szansa na nową Jałtę o ile nowa administracja amerykańska podejmie tę grę.

Małofiejew właściwie jednoznacznie komunikuje to, że tzw. „Plan Trumpa” na wstępie nie ma już sensu, gdyż Kreml poczuł, że to do niego należy inicjatywa strategiczną. Ogromnym błędem Trumpa było mówienie, że zakonczy wojnę na Ukrainie bardzo szybko, bo wystarczy, że wykona odpowiednie telefony. To był błąd podstawowy, gdyż Rosjanie wychwycili słabośc już na wstępie. Teraz wykorzystują debatę dot. planu Trumpa podbijając stawkę negocjacyjną wracając do swoich żądań z listopada 2021 r., które przedstawił wówczas Ławrow. Przypominam, one dotyczyły całej Europy Srodkowo-Wschodniej z Polską włącznie. Teraz Kreml ustami Małofiejewa wskazuje, że rozmowy pokojowe mają sens tylko wtedy, gdy ich przedmiotem wykroczy poza kwestie samej Ukrainy. To było dla mnie jasne, że wojna na Ukrainie nie dotyczy tylko samej Ukrainy, ale całego ładu światowego, który Putin postanowil w 2022 r. ostatecznie zniszczyć. Wówczas demonstracja militarna i szybki upadek Kijowa miał uzmysłowić Amerykanom, że to jest ostateczny argument Kremla na zrealizowanie rosyjskich żądań bez potrzeby wybuchu wojny. Putin chciał strategicznie doprowadzić do powrotu sytuacji sprzed 1999 r. de facto, kiedy Polską, Czechy, Słowacja i Węgry weszły do NATO. Tym właściwie były żądania dotyczące wycofania wszystkich sił NATO I Infrastruktury militarnej, a docelowo demilitaryzacja niektórych regionów (spornych) ze Wschodniej Flanki NATO. Rosjanie do tego chcą wrócić, ale w inny sposób.

Putin w odpowiedzi na zgodę Bidena o użycie rakiet dalekiego zasięgu do atakowania celów w Rosji, użyl rakiety międzykontynentalnej zdolną przenosić głowicę jądrową. To była jednoznaczna sygnalizacja strategiczna. Następnym razem może być to ładunek nuklearny, jak nie wygasła wycofacie tej decyzji. Teraz Małofiejew de facto mówi o tym, że jeśli nie zostaną zrealizowane rosyjskie żądania wykraczające poza samą Ukrainę, to Moskwa użyje taktycznej broni jądrowej na Ukrainie w celach przeprowadzenia sygnalizacji strategicznej.

Nie wiem, co zrobi Trump, ale wiem jedno. Muszą Stany Zjednoczone doprowadzić do utrzymania kontroli nad eskalacją konfliktu, ale nie poprzez wstrzemięźliwą politykę, lecz zademonstrowania prawdziwego potencjału militarnego w sferze broni strategicznej oraz doprowadzić do rozbudowy strategicznych sił powietrznych po to, aby narzucić nowy wyścig zbrojeń w tej sferze. Inaczej Rosjanie będą rozgrywali Zachód kartą nuklearną nadal.

☕ Jeśli podoba ci się moja aktywność analityczna i kontent, jaki tworzę, to możesz mi postawić kawę różnych rozmiarów. W ten sposób wesprzesz moją twórczość, co pozwoli mi w przyszłości rozwinąć cały projekt👍

https://buycoffee.to/arkadiuszstankowski