Przy okazji śmierci na froncie dowódcy Rosyjskiego Ochotniczego Korpusu Denisa Kapustina przeczytałem sporo komentarzy na temat tego jaki to był niby „naziol” , a więc nie ma co się smucić.
Napiszę przy tej okazji to co kilka razy już tłumaczyłem. Kwestia ukraińska doprowadziła do rozpadu rosyjskich środowisk nacjonalistycznych na dwa wielkie obozy. Pierwszy to imperscy nacjonaliści. Ten nurt jest dominujący w tej chwili nie tylko w ramach różnego rodzaju organizacji i grup nacjonalistycznych ale również na poziomie całego społeczeństwa, państwowej propagandy i polityki. Imperski nacjonalizm uznaje iż jedyną formą istnienia Rosji może być imperium. Poza imperium nie ma Rosji. A więc kontrola nad innymi podmiotami i narodami w ramach rosyjskiej strefy wpływów jest kwestią przetrwania. Dlatego tak ważne jest by być w stanie podporządkować sobie Ukraińców. Bo jeżeli imperium nie jest w stanie kontrolować kolonie – to jest to w ramach tego typu myślenia droga do rozpadu i anihilacji Rosji.
Ale jest też druga grupa nacjonalistów, których można umownie nazwać narodowcami. Ta grupa jest tępiona przez państwo jako niebezpieczni ekstremiści. Szczególnie ostro prześladuje się ich po roku 2014. Z tego prostego powodu, że ich większość w starciu Rosji z Ukrainą wspiera pasywnie albo nawet i aktywnie, Ukrainę. Może to być zaskakujące, ale jest w tym bardzo jasna logika. Ci ludzie opowiadają się za utworzeniem rosyjskiego państwa narodowego. Ich głównym zarzutem do koncepcji imperialnej jest to, że w zasadzie prowadzi ona do zniszczenia i rozmycia tożsamości rosyjskiej i stopniowej islamizacji kraju. Narodowcy opowiadają się za prawem dla każdego narodu w ramach Federacji Rosyjskiej do zbudowania własnego państwa, albo przekształcenia Rosji w realną, a nie fikcyjna federację. Czyli sojuszu realnie suwerennych wewnętrznie pod względem kulturowym republik narodowych, gdzie Rosjanie będą mieli własna republike obok innych. Czego swoją drogą obecnie są pozbawieni bo są niby w tej chwili imperskim rdzeniem więc nie potrzebują żadnego osobnego podmiotu w ramach Federacji. Państwo rosyjskie obecnie zdominowane przez ludzi o ideologii imperskiej uważają te idee narodowców za śmiertelnie niebezpieczne. Na przykład pomysł utworzenia osobnej rosyjskiej republiki uważają za prostą drogę do rozpadu państwa.
Rosyjski Ochotniczy Korpus walczący u boku Ukraińców należy do tego właśnie nurtu rosyjskich narodowców. Oni traktują obecną wojnę jako taką, która w imię koncepcji imerialnej niszczy jak Rosjan tak i bliskich Rosjanom Ukraińców. I ponieważ sami się opowiadają za prawem Rosjan do samostanowienia to tak samo opowiadają się za tym prawem dla Ukraińców, Białorusinów, Jakutów czy Tatarów. I dlatego walczą u boku Ukraińców przeciwko wrogiemu im imperium. Powiem wprost, że dla nas ci ludzie są naturalnym sojusznikiem i być może nawet jedynym realnym sojusznikiem z wnętrza Rosji z którym należy współpracować. Z tego prostego powodu, że chcą oni dokładnie tego co jest dla wszystkich narodów sąsiadujących z Rosją najważniejsze – transformacji Rosji z imperium w coś innego zdrowszego. Nawet jeżeli ten proces będzie bolesny. Poglądy tych ludzi w tym wypadku znaczenie mają drugorzędne.
I ważne jest też dodać, że tzw. demokratyczna opozycja rosyjska siedząca w Niemczech dla nas żadnym sojusznikiem nie jest. Ponieważ ci ludzie mają tak samo imperskie myślenie w większości jak i sam Putin. Oni opowiadają się za demokratyzacją Rosji ale z zachowaniem jej obecnego kształtu i kontrolą nad wszystkimi podległymi narodami. To dotyczy i Pani Nawalnej i wielu innych kluczowych liderów tej opozycji. Oni po prostu uważają, że narzędzia kontroli nad strefą wpływu Rosji mogą być inne … ekonomiczne, kulturowe. W oparciu o ścisłą współpracę i sojusz z państwami zachodu oczywiście. Rosyjska opozycja jest dla nas również dlatego niebezpieczna, że ich wspieranie jest w interesie państw zachodu. Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji. Tutaj objawia się w sposób klarowny różnica interesów pomiędzy nami a zachodnimi mocarstwami, ponieważ dla nich Rosja – imperium jest jak najbardziej ok. Byle tylko było ubrane w szaty demokratyczne. Najbardziej oni się boją właśnie takich ludzi jak Pan Kapustin z jego ideami o transformacji Rosji. I tutaj w tym miejscu kluczowe interesy mocarstw zachodnich, Putina i Nawalnej są zbieżne.
Dla nas natomiast tak nie jest ponieważ z koncepcją imperialną dominującą w Moskwie, nigdy nie będziemy żyć w spokoju w Krakowie, Warszawie, Kijowie, Wilnie, Helsinkach. I zamiast myśleć stereotypami i ideologicznymi banałami o „naziolach” warto sobie głębiej zbadać temat. Nie ważne jakie ma się w Polsce poglądy. Nawet jeżeli jest sie lewicowym demokratą, rosyjski nacjonalista Kapustin jest o wiele bliższy Polsce niż demokrata Chodorkowski.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz