Znalezione na LinkedIn. Autor – statystyk. Anomalie w komisjach. Jak twierdzi Onet, w sieci wrze. W niektórych komisjach Nawrocki otrzymał niespodziewanie dużo głosów, a Trzaskowski niespodziewanie mało.
Zbudowałem swój detektor anomalii. Za niespodziewany wynik traktuję taki, w którym Nawrocki uzyskał znacznie więcej głosów niż w 1. turze, w porównaniu do tego, ile zyskał/stracił Trzaskowski — dodatkowo odnosząc to do spodziewanego wyniku z przepływu elektoratów.
Wytłumaczę na przykładzie. W komisji nr 95 w Krakowie w 1. turze Nawrocki otrzymał 218 głosów, w drugiej 1132. Z kolei Trzaskowski 550 i 540 (liczba głosujący wzrosła z 1569 do 1672). Czyli w 1. turze Trzaskowski uzyskał 2,5 razy więcej głosów od Nawrockiego, a w 2. turze 2,1 razy mniej.
Oczywiście może się tak zdarzyć: wszyscy, którzy w 1. turze nie zagłosowali na Nawrockiego, mogli zrobić to w 2. turze. Teoretycznie w 2. turze mogli też głosować zupełnie inni wyborcy, ale całkowita liczba uprawnionych to ok. 2000, więc jest to tylko częściowo możliwe.
Oprócz tego, na podstawie sondażu exit poll badającego przepływ elektoratów można oszacować spodziewaną liczbę głosów w 2. turze (plus poprawka na większą frekwencję). Z moich obliczeń wynika, że Trzaskowski powinien otrzymać 1107 głosów, a Nawrocki 578. Czyli prawie tyle, ile dostali, tylko że odwrotnie…
I tak właśnie było, tzn. komisja w Krakowie przyznała się, że odwrotnie zapisała głosy.
Poszukajmy jednak więcej takich anomalii! Zaproponowałem pewną miarę, która ma mierzyć stopień anomalii, a która bazuje na tych stosunkach, które wyżej opisałem (plus parę filtrów, żeby nie brać pod uwagę komisji, w których prawie nikt nie głosował). Wartość 1 oznacza, że wyniki są dokładnie takie, jak można by się spodziewać. Im wyższy wynik, tym dziwniejszy — a za wartość progową, od której dany wynik traktuję jako anomalię, przyjąłem 1,5.
Nie da się w żaden obiektywny sposób ustalić, od jakiego momentu możemy uznać coś za anomalię, po co zatem te miary i progi? Po to, żeby porównać rozkład anomalii korzystnych dla jednego i drugiego kandydata. Prezentuję je na dołączonym wykresie. Jeden punkt to jedna komisja. Przy największych anomaliach nazwa miasta/gminy i numer komisji, więc można sprawdzić, czy rzeczywiście wyniki są dziwne.
Rozkłady niewiele się różnią, w szczególności liczba korzystnych anomalii dla Nawrockiego jest podobna do Trzaskowskiego. Co więcej, rekord należy do tego drugiego (w Magnuszewie też prawie na pewno odwrotnie zapisano wyniki).
Podsumowując, jeśli ktoś chciał oszukać w danej komisji na rzecz swojego kandydata, w innej komisji ktoś zrobił coś podobnego, ale na rzecz drugiego. Inne wyjaśnienie, moim zdaniem znacznie bardziej prawdopodobne: ktoś się pomylił. Mamy ponad 32 tysiące komisji i nie ma co liczyć na to, że w żadnej nie popełniono takiego błędu, nawet jeśli przepisanie dwóch liczb wydaje się proste jak drut.
Zostaw komentarz