Tak o osobach po sześćdziesiątce mówią Meksykanie i brzmi to znacznie lepiej jak „senior”, który w przestrzeni publicznej w Polsce ma wizerunek zniedołężniałego dziada lub kobiety, którzy nic nie kumają, żyją w świecie wyłącznie analogowym. Całymi dniami siedzą w domu i pierdzą w kanapę lub łóżko. W….a mnie ten stereotyp powielany często przez media. I czas z nim skończyć.
To prawda, są w mojej generacji osoby schorowane, samotne wymagające opieki.
Są narzekacze, którym wszystko się nie podoba, znajdujący satysfakcję wyłącznie w u…niu życia innym.
Rodzinie, sąsiadom.
Ale tak jest w każdej grupie wiekowej.
Może w mojej jest ich trochę więcej.
Ale, z roku na rok, rośnie liczba osób w trzecim wieku otwartych na nowości, świat. Aktywnie uczestniczących w życiu lokalnych społeczności. Podejmujących wyzwania, których nie powstydziłby się młody.
Korzystających coraz lepiej z mediów społecznościowych oraz dobrodziejstw nowych technologii.
Samodzielnych i trzeźwo myślących.
Nie dających się sprowadzić do bezpłatnej opieki nad wnukami.
Dlatego wkurza mnie gdy wyrzuca się wszystkich do jednego worka z etykietką na nim „senior znaczy geront” w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Nie mogę też znieść jak Nawrocki, Tusk czy jego ministrowie łkają nad losem „seniora”, a robią to wyłącznie przy okazji wyborów.
Tymczasem, za dekadę, dwie będzie takich jak ja większość społeczeństwa albo połowa i musimy nie tylko zmienić nazwę tej grupy wiekowej, ale sposób komunikacji z nią oraz znaleźć dla niej nowe, aktywne miejsce w społeczeństwie.
Bo wiek to nie kwestia metryki, ale stanu umysłu.
Zostaw komentarz