Świetny tekst (czytaj tutaj). Ja dodałbym od siebie jeszcze jeden argument. Otóż jest wykształcenie i „wykształcenie”. Tytuł naukowy tak naprawdę o niczym nie świadczy, mamy stada „doktorów” których prace doktorskie są na poziomie eseju, połączonego z zestawieniem kilku tabelek, mamy profesor Środę która skompromitowała się wielokrotnie, mamy „politologa” który robił doktorat na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku, Biedronia, który nie wiedział co to jest „konwent seniorów”.
Mamy w polityce dziesiątki jak nie setki „magistrów” trochę „doktorów” którzy de facto kupili sobie te tytuły na Collegium Humanum, albo innej „wyższej uczelni” podobnego typu.
Problem w tym, że tytuł naukowy, NAJCZĘŚCIEJ nie daje nam kompletnie pojęcia o rzeczywistym wykształceniu tych ludzi, o ich wiedzy, o ich inteligencji. Co więcej ta ich wiedza i wykształcenie jest kompletnie nieweryfikowalna.
Biedroń ze swoim „wykształceniem” pełnił funkcje w rządzie i różnych organizacjach, został przewodniczącym Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia Parlamentu Europejskiego.
Stosunkowo łatwo wiedzę i inteligencję oraz wykształcenie weryfikuje BIZNES, tam jak jesteś głupi to nie dasz sobie rady, nawet z prowadzeniem naleśnikarni, jak jesteś dobrym specjalistą wezmą cię międzynarodowe korporacje albo otworzysz swoja firmę która będzie „dawała radę”.
A teraz takie pytanie, ilu znanych posłów ma jakieś sukcesy biznesowe? Ilu z tych z naukowymi tytułami osiągnęła coś więcej niż etat w jakiejś państwowej instytucji, ilu z nich może się pochwalić prawdziwymi osiągnięciami wynikającymi z ich wiedzy i umiejętności, a nie z politycznego układu?
Zostaw komentarz