Ukraińcy zaprezentowali już przetestowaną i znajdującą się na etapie produkcji seryjnej rakietę manewrującą o nazwie Flamingo z zasięgiem do 3000 km, prędkością w rejonie 900 km na godzinę i głowicą ok 1000 kg. Są dyskusję co prawda czy to nie jest kopią po prostu akiety FP-5 od brytyjskiej Milanion Group, ale jak dla mnie to nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest, że produkowana jest na Ukrainie, ma dobre parametry i jest niedroga. Bo ma kosztować według wstępnych szacunków kilkakrotnie mniej od konkurentów.
Ale przy okazji chciałem napisać o czymś innym. O efektywności przemysłu zbrojeniowego podczas wojny. Na Ukrainie widać ostrą różnicę pomiędzy tym na co stać państwową spółkę UkrOboronProm i co są w stanie wykombinować prywatni producenci. To już nie jest jakaś zauważalna różnica w efektywności przemysłu państwowego i prywatnego, to jest już dystans skali kosmicznej.
Prawie wszystko co jest na Ukrainie skuteczne i produkowane w dużych ilościach – zostało zbudowane od zera przez prywatnych producentów. Większości z nich przed 2022 rokiem nie istniało. Kilku ważnych graczy pojawiło się po r. 2014. Wszystkie nowe rozwiązania i technologie, sprzęt dzięki któremu teraz trzyma się front i większość uzbrojenia dzięki któremu Ukraina uderza w rosyjskie zaplecze – 99% dronów, większość rakiet, haubica Bohdana, kóra ledwie w trzy lata przeszła drogę od prototypu do podstawowego działa w ukraińskich siłach lądowych, lekkie pojazdy opancerzone produkowane już w tysiącach sztuk, większość amunicji. To wszystko – prywatna inicjatywa setek nowych firm. One są elastyczne, są dynamiczne, są efektywne pod względem stosunku koszt- efekt, pod względem szybkości wprowadzanych innowacji. Oczywiście koniunktura sprzyja ich rozwojowi ale sprzyja przecież tak samo jak i państwowej zbrojeniówce. Natomiast prywatne firmy również o wiele szybciej nawiązują kontakt z firmami zachodnimi i o wiele aktywnej pozyskują technologie od nich niż UkrOboronProm.
W zbrojeniówce państwowej w tym samym czasie żywych i realnie rozwijających się jest ledwie kilka firm. Podczas wojny widać, że nawet najbardziej skuteczne z nich typu KB Lucz nie dorównują prywaciarzom. UkrOboronProm produkuje amunicję, rakiety, remontuje i trochę buduje nowego sprzętu pancernego. Ale jest potwornie opieszały i słabo się rozwija. Dronów na przykład produkować prawie nie potrafi. I pod względem kasy wydawanej przez państwo na jego działalność widać że w dużej części to kasa wyrzucana w błoto.
Oczywiście pojawia się tutaj ważny argument o zachowaniu kontroli państwa nad produkcją zbrojeniową i zachowaniu technologii. By nie utracić kompetencji do produkcji uzbrojenia z tego powodu, że ktoś zza granicy wykupi te prywatne firmy. Ale wydaje mi się, że w tym zakresie wystarczy by państwo odgórnie regulowało w odpowiedni sposób ten rynek i wprowadzało tutaj pewne ograniczenia, zamiast dosłownej kontroli tworzącej państwowe molochy.
Ukraińcom udało się osiągnąć sukces w postaci ogromnej rozbudowy swojej zbrojeniówki podczas wojny TYLKO DLATEGO ŻE WYBRALI ODPOWIEDNIĄ POLITYKĘ PRZEMYSŁOWĄ. A dokładniej – oni szybko zrozumieli, że o wiele skuteczniejsze jest tworzenie pewnych państwowych struktur wspierających rozwój prywatnego biznesu niż koncentrowanie się na rozbudowie państwowego monopolisty. I stąd platforma Brave1, mocna cyfryzacja całego procesu, deregulacja sektora zbrojeniowego. I TYLKO DLATEGO WYNIK JEST JAKI JEST. Setki prywatnych firm na rynku konkurujących między sobą, tworzących nowe systemy od zera szybciej niż stare poradzieckie firmy są w stanie rozwinąć produkcję systemów opracowywanych przed tym przez kilka dekad.
Oczywiście ukraińska państwowa zbrojeniówka jest tak samo mniej efektywna od polskiej jak i mniej efektywne jest samo państwo ukraińskie. Ale wydaje mi się, że ta różnica nie jest tak wielka jak nam może się wydawać. I to co się stało z ukraińskim sektorem zbrojeniowym podczas wojny, a konkretnie jego naturalna bym powiedział prywatyzacja, miałoby się stać dobrą lekcją również dla nas. Czy się stało? Wydaje mi się, że mimo narzekań nadal wolimy udawać, że wszystko gra i cieszyć się z osiągnięć PGZu. Do tego dochodzi brak wiary we własne siły, decyzje własnego rządu i strach przed tym, że nas wykupią zachodnie korporacje. Podziały polityczne i brak wiary we własne państwo, wydaje mi się blokują nam drogę do absolutnie niezbędnych reform. Co z kolei skutkuje tym iż wydajemy ogromne pieniądze w sposób nieefektywny. Tak jak gdyby zadaniem naszym nie było pozyskanie zdolności do prowadzenia realnej wojny, tylko osiągniecie 5% wydatków jako cel sam w sobie. Po to by tymi 5% wymachiwać na arenie międzynarodowej.
______________________________________________________________
Zachecam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz