Trudno  przewidzieć kto tę wojnę wygra jednak już dziś, jak wynika z raportów Banku Światowego ukraińska gospodarka jest w stanie zapaści, a PKB Ukrainy może się zmniejszyć w tym roku aż o ok. 40 proc. Uratować ją mogą szybkie i elastyczne działania Zachodu.

UE rozważa przyznanie Ukrainie 2 mld euro na funkcjonowanie rządu i wypłacanie pensji przez dwa miesiące. To pokazuje w jak dramatycznej sytuacji znalazły się władze w Kijowie. Prowadzenie wojny kosztuje, a gospodarka ukraińska traci dziennie 180 mln dolarów m.in. na skutek blokady portów na Morzu Azowskim bo tą drogą głownie, przed wojną, odbywał się ukraiński eksport i import.  Realizowały one aż 70 procent eksportu głównie zbóż i żywności. Dziś okupuje je Rosja i nic nie wskazuje na to by usłuchała wezwania m.in. ONZ by je odblokować i umożliwić dostawy ukraińskiego zboża do państw gdzie zaczyna już występować kryzys żywnościowy. Głównie z Sahelu oraz Bliskiego Wschodu. To jedna strona medalu, druga to ta, że z powodu działań wojennych i ograniczeń w dostawach paliwa, przede wszystkim, oleju napędowego zmniejszy się znacznie, w tym roku areał zbóż i słonecznika stanowiących główny produkt eksportowy ukraińskiego rolnictwa. Do wybuchu wojny Ukraina sama pokrywała 50 proc. zapotrzebowania na benzynę i 20 proc. na LPG. Około dwóch trzecich sprowadzanych przez nią benzyny i oleju napędowego pochodziło z Rosji i Białorusi. Obecnie nie są one realizowane  i nie ma możliwości importu drogą morską. Ponadto Rosjanie zburzyli wiele rafinerii oraz zakładów z nimi współpracujących co jeszcze pogorszyło sytuację na krajowym rynku paliw. Ich brak lub ograniczenia dotykają nie tylko rolnictwo, ale i przemysł. Bank Światowy szacuje, że na skutek działań wojennych oraz wstrzymania dostaw surowców i paliw produkcja przemysłowa Ukrainy zmniejszy się o 45 proc. Dodatkowo wiele zakładów zostało przez Rosjan zniszczonych, a te które jeszcze funkcjonują znacznie ograniczyły działalność. Skutki tego będę długotrwałe i dramatyczne dla państwa bo to nie tylko nakręci inflację, ale spowoduje trudny dziś do oszacowania spadek dochodów budżetu Ukrainy, co m.in. wpłynie na jego możliwości finansowe jak choćby wypłacenie pensji, świadczeń emerytalnych oraz finansowanie np. służby zdrowia, obsługę zagranicznego długu ( spłatę odsetek od zaciągniętych kredytów ), zaciąganie nowych kredytów zagranicznych oraz finansowanie działań wojennych. Już, po 3 miesiącach wojny, Ukraina jest gospodarczo wykrwawiona i sama nie da sobie rady. 

Prognozy 

Wszystko zależy od rozwoju sytuacji militarnej, lecz jeśli wojna będzie się przedłużać a tendencje negatywne w gospodarce utrzymywać, to zapaść gospodarcza Ukrainy może się tylko pogłębiać. W konsekwencji funkcjonowanie systemu finansowego Ukrainy będzie bezpośrednio uzależnione od szybkiej i elastycznej pomocy Zachodu. Nowy plan Marshalla po wojnie? Owszem, też. Jednak przede wszystkim, już teraz, wielosektorowa pomoc gospodarce Ukrainy. Wojny, jak pokazała II wojna światowa, wygrywa się nie tylko na polach bitew, ale w fabrykach i na polach uprawnych. Z tej lekcji Zachód powinien wyciągnąć właściwie wnioski. 

Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu

Fot. informator_UKR/Telegram

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl