I może to zabrzmi niefajnie, ale im starszy jestem, tym częściej dopada mnie przekonanie, że intelektualiści żydowskiego pochodzenia mają jakąś taką przedziwną umiejętność odwracania kota ogonem.
Szczególna historia tego utalentowanego narodu sprawia, że mają oni upodobanie do „społeczeństwa otwartego” a potem załamują ręce nad ponurymi skutkami tego „otwarcia”.
Teraz Lejb Fogielman krzyczy: „Nadchodzą Faszyści” (czytaj tu) ale sam zmywa z siebie odpowiedzialność. On już ustawił się w roli elitarnego obserwatora, który tylko patrzy i nie ma żadnego rozwiązania!
A jego liberalne poglądy, na mocy których tysiące takich jak on domagało się i wciąż domaga szerokiego otwarcia granic dla imigracji stały się nagle bezpańskie?
Jedyne, co potrafi, to uparcie reprodukować lewackie bzdury o europejskiej odpowiedzialności za los Afryki. Przez gardło mu nie przejdzie, bo sam przecież jest lewakiem, że w Afryce jest jak jest, bo Afrykanie, poza zupełnie nikłymi enklawami, nigdy nie wytworzyli cywilizacji. I choćby się cały świat napinał, to nie da się z tej bandy pół-koczowników zrobić nowoczesnego państwa w sto lat.
Ale tego Żyd Fogielman nie powie, bo by go jego nowojorscy przyjaciele opluli. To temat tabu. Woli opowiadać bajeczki o winie białasów i obciążać ich moralnie, bo tak ma wpojone – cały etos żydowskiej diaspory w Europie, to powtarzająca się cyklicznie historia takich społecznych „otwarć” a następnie pogromów, będących okrutną zapłatą za wynikające z otwarcia „dobrodziejstwa”.
Liberalizm Europę ponownie „otworzył” i możemy widzieć tego skutki. Sam Fogielman je widzi: jeśli Europa ma przetrwać, musi znowu zatańczyć ten odwieczny taniec śmierci! A on, biedaczek, Żyd-tułacz, nie ma dla nas żadnej rady, aj-waj… tylko lamentuje.
Foto: Jeff J. Mitchell / Getty Images – opublikowano na zasadzie prawa do cytatu (źródło: https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/–oktkpTURBXy8zZjliOTNhZTI4ZmFjNjc5MGU1MjI1ZmIzMzU1N2YxMC5qcGeSlQMAzF3NC7jNBpeVAs0DAADCww).
Zostaw komentarz