Władze Wadowic nie pierwszy raz wbijają „nóż w plecy” propagandzie PiS. Tym razem robią to w środku kampanii wyborczej. Bardzo ostrej i do tego ważnej ze względu na niepewny wynik wyborów. Po co zrobiono tzw. „Oktoberfest” na wadowickich bulwarach?

Czy nikt z władz PiS-u – lokalnych i regionalnych nie mógł zauważyć, że to jest kwestionowanie jednego z podstawowych elementów kampanii wyborczej PiS, czyli wskazywanie na powiązanie Tuska z Niemcami i reprezentowanie przez niego ich interesów? Przecież we władzach tego lokalnego PiS-u nie są ludzie niekumaci i nieznający zasad kampanii wyborczej PiS-u. Można odnieść wrażenie, że ci odpowiadający za lokalny PiS zaczynają się bać wyników wyborów i pozwolili na taką proniemiecką imprezę. Zwolennicy PO się z tego cieszą.

Ci, którzy znają historię Wadowic, pewnie wiedzą, że w czasie II wojny światowej wielu wadowiczan i mieszkańców okolicznych wsi przyjęło volkslistę. I to nie dlatego, że ich do tego przymuszono. Trudno twierdzić, że współczesne elity miasta w tym kierunku idą. Ale na pewno ich działania szkodzą PiS i polskiej tradycji.

Nie znamy żadnego niemieckiego miasta, które bez związku z tzw. miejskim partnerstwem organizuje polską imprezę w Niemczech, zwłaszcza o takim wydźwięku propagandowym. Owszem są polskie imprezy w Niemczech, ale organizowane przez Polaków, którzy tam przebywają i mieszkają lub też – co rzadziej – niemieckie miasta pozostające w stowarzyszeniach partnerskich z polskimi. Ale, żeby samoistnie któreś z miast niemieckich do polskich zwyczajów nawiązywało to nie ma takiej opcji. Niemcy raczej słyną z fałszowania polskiej i swojej historii, by się na arenie międzynarodowej postawić w dobrym świetle.

A polskie papieskie miasto propaguje niemiecki wielowiekowy zwyczaj, który z kulturą i tradycją nie ma nic wspólnego, co najwyżej z piciem alkoholu. Naprawdę wart spytać kandydatów PiS na posłów – w dużej części obecnych posłów: czyżby nie znali przekazu wyborczego PiS, że należy w kampanii wyborczej uderzyć w związki Tuska z Angelą i wszystkim co niemieckie??

Najlepsze w tym jest to, że ten Oktoberfest – niemiecką imprezę promuje obecny poseł i kandydat na posła Filip Kaczyński. Czyżby w ten sposób odcinał się tego co mówi jego szef z PiS-u?? Nie zawsze trzeba przebywać w miejscach, gdzie jest mnóstwo gawiedzi, do pewnych miejsc i ludzi się nie chodzi kandydacie na posła Filipie Kaczyński. Czy myślisz, że byli na tej imprezie ci, którzy na Ciebie zagłosują? Mylisz się, bo nawet twoi koledzy z partii zagłosują na kogoś innego, a sporo stracisz uczestnicząc w proniemieckiej imprezie.

Zresztą to zdjęcie – jakby wzięte z kampanii wyborczej platfusów – o czymś też świadczy. Brakuje tylko tuskowego serduszka na tych białych koszulach. A może masz je w swoim ciele, bo przytuliłeś jako dyrektora biura poselskuegoczłowieka, który statyw nosił za szefem PO w powiecie i nagle się na PiS nawrócił.