(Aktualizacja: 1:0)
Szanowni Państwo,
Czy pamiętają Państwo moją niedawną historię o walce z „procesowym kafkizmem” i rozmazaną pieczątką, która mogła przekreślić 10 lat walki o sprawiedliwość dla moich Klientów – sparaliżowanego chłopca i jego mamy?
Mam dla Państwa wiadomość, która przywraca wiarę w to, że warto walczyć do końca.

Chcialbym podzielić się bowiem tym, że otrzymałem właśnie oficjalny wynik reklamacji z Poczty Polskiej: moja apelacja została nadana 10 stycznia 2024 r. Termin został zachowany. Okazało się, że mimo zapewnień pracowników poczty i na infolinii, ktoś zadał sobie trudu, żeby dokladnie sprawdzić zapisy systemu. W ostanim momencie, za chwilę ślad po dacie nadania mojej przesyłki zginąłby bezpowrotnie.
Sprawiedliwość dla mojego Klienta – chłopca, który od dekady czeka na zadośćuczynienie za błąd medyczny – nie zostanie przekreślona przez rozmazany tusz na pocztowym stemplu.
Kiedy 9 kwietnia 2026 r. publikowałem pierwotny post o „państwie pieczątki”, byłem pełen obaw, czy systemowa machina nie zmiażdży słusznego roszczenia moich Mocodawców. Dzisiejszy sukces to jednak coś więcej niż wygrana w jednej sprawie. To bolesna lekcja o tym, jak obecne przepisy stają się pułapką na obywatela.
Poniżej pozwolę sobie przedstawić kilka krótkich uwag na ten temat.
1. Systemowa pułapka: Sąd może zwlekać, Ty nie obywatelu!
Nasza dyskusja obnażyła przerażający fakt. Po zmianach w procedurze cywilnej, z przepisów zniknęły „twarde” terminy nakazujące sądom niezwłoczne badanie braków formalnych apelacji.
Efekt? Sąd Apelacyjny czekał aż 28 miesięcy, by pochylić się nad kopertą i zakwestionować czytelność pieczątki. To rażące naruszenie zasady sprawności postępowania (Art. 6 KPC). Gdyby Sąd dopełnił swoich obowiązków bez zbędnej zwłoki, weryfikacja danych w systemie Poczty byłaby formalnością. „Obudzenie się” po ponad dwóch latach, gdy cyfrowe logi już dawno wygasły, to jaskrawe naruszenie zasady lojalności państwa wobec obywatela (Art. 2 Konstytucji).
Mamy tu więc drastyczną asymetrię rygoryzmu: od pełnomocnika wymaga się aptekarskiej precyzji w 14 dni, a Sąd może badać stempel przez 800 dni i na tej podstawie grozić odrzuceniem apelacji (Art. 373 KPC).
2. Domniemanie złej woli zamiast zaufania.
Jestem radcą prawnym – wykonuję zawód zaufania publicznego. To fundament mojej pracy. Tymczasem w tej sprawie Sąd – a także część „nieżyczliwych” komentatorów pod poprzednim wpisem – od razu przyjęło domniemanie na moją niekorzyść.
Do sceptyków: Bez niezbitych dowodów nie wolno rozstrzygać wątpliwości na niekorzyść człowieka. Domniemanie złej woli u pełnomocnika w starciu z „niewyraźną pieczątką” uderza w samo serce wymiaru sprawiedliwości. Jak się okazało – prawda była po mojej stronie, a system po prostu zawiódł w jej dostrzeżeniu.
3. Co gdyby system nie „pamiętał”?
To pytanie powinno budzić niepokój każdego: Co by się wydarzyło, gdyby Poczta nie mogła już odtworzyć danych z początku 2024 roku? Sprawiedliwość dla sparaliżowanego dziecka przegrałaby z biurokratycznym bezwładem. Sąd przedłożyłby „czytelność tuszu” nad konstytucyjne prawo do rozpoznania sprawy. To skrajny formalizm, który czyni z procesu cywilnego loterię, a nie drogę do słusznego wyroku.
Na koniec:
Dziękuję wszystkim Państwu, którzy okazali wsparcie, służyli merytoryczną radą i wierzyli w moją rzetelność. Wygraliśmy bitwę o prawdę formalną. Teraz wracamy do najważniejszej walki – o godne życie dla mojego Klienta przed Sądem Apelacyjnym.
#Prawo #Sprawiedliwość #KPC #Konstytucja #PocztaPolska #Kafkizm #WolneSądy #HubertŁuczyński #ZawódZaufania
Zostaw komentarz