Dla tych, którzy nie rozumieją czym jest mentalność gnostycka:
Gnoza sprowadza się to następującego:
‐——-
Bóg chrześcijański jest nędznym oszustem, Demiurgiem pretendującym do chwały a prawdziwym Bogiem jest Lucyfer, który objawia nam właściwe rozumienie sensu stworzenia (jako aktu pychy Demiurga).
—–
Takie rozumienie dziejów jest obecne w chrześcijaństwie jako herezja od czasów najdawniejszych i jest wynikiem wczesnego wpływu religii Wschodu. Jednak szczególna ekspansja zbliżonych do tej tradycji poglądów nastąpiła na Zachodzie za sprawą Joachima de Fiore, który zapoznał się z nimi podczas swojego pobytu w Palestynie ok. roku 1151.
Kościół wykonał wówczas wielką pracę, aby poglądy Joachima rozwodnić i ukryć, lecz ziarno zostało zasiane jako idea „postępu”.
Postęp ten w nauczaniu Joachima nie tyle dotyczy spraw ziemskich, chociaż i one są ważne, ale przede wszystkim życia duchowego. De Fiore nauczał bowiem, że świat przechodzi przez trzy ery.
Pierwsza, to era „Ojca”, kiedy ludzkość kierowała się potrzebami ciała. W okresie tym dany został człowiekowi Stary Testament, pochodzący z pierwszego nieba. w istocie – okres ten to gnostycka era panowania demiurga podającego się za Boga.
Druga, to era „Syna”, okres wyzwalania się ludzi z okowów przyziemności. Ludzie kierują się w nim potrzebami i ciała, i ducha. Dany wówczas został pochodzący z drugiego nieba Nowy Testament. W gnostyckim rozumieniu, Chrystus jest tu wysłannikiem Lucyfera, prawdziwego Boga, który pragnie wyzwolenia ludzkości z niewoli spraw ziemskich.
Dopiero nadchodząca era „Ducha” będzie okresem wolności, a ludzie będą się kierować wyłącznie potrzebami ducha. W nadchodzącej epoce zniknąć ma obecny ziemski Kościół wraz z jego klerykalnymi instytucjami i sakramentalnymi formami, a zapanuje Kościół Duchowy. W Kościele tym miejsce biskupów zajmą ludzie duchowi z nowego zakonu. W Kościele tym nie będzie już obecnych obrzędów (nova ecclesia, nova religio), zapanuje wolność, doskonałość, nastąpi kres wojen, dokona się triumf duchowego rozumienia Pisma. W okresie tym udostępniona zostanie człowiekowi Ewangelia Wieczna, pochodząca z trzeciego nieba i która, w przeciwieństwie do pisanej, nie mieści się w żadnej księdze, nie da się jej spisać, ma ona bowiem charakter czysto duchowy, zajmujący miejsce w sercach a nie w rozumie. Jest to era tryumfu Lucyfera – tego, kto niesie światło – nad mrocznymi rządami demiurga.
Nauczanie Joachima de Fiore doprowadziło do podziałów w zakonie Cystersów i początkowo zostało przez Kościół uznane za herezję Jednak jego wpływ był tak ogromny, że aby ukryć kontrowersje Kościół ostatecznie nie zdecydował się na jego potępienie.
Od tej pory jego tezy stale funkcjonowały na Zachodzie jako tzw. „podziemny prąd”, będący inspiracją dla ruchów milenarystycznych, różnych nurtów Protestantyzmu, masonerii, Różokrzyża a wreszcie współczesnej lewicy.
Ponowne silne ożywienie trendów gnostyckich następuje w Europie w wieku XIX, kiedy Zachód zapoznaje się z systemami religijnymi dalekiego Wschodu. Systemy te wykazują niekiedy zadziwiające zbieżności z gnozą. Życie ziemskie jest w nich nieustającym kołem cierpienia, z którego jedyne wyzwolenie przychodzi z porzucenia wszelkiego przywiązania do spraw ziemskich i całkowitego oddania się kontemplacji „współczucia”. Oświecony tak uniwersalną miłością umysł oswobadza się krępującego go karmicznego koła Samsary i osiąga Nirwanę, gdzie łączy się z jasną kosmiczną energią miłości.
W wieku XX powstają nowoczesne parareligie oparte na syntezie nauczania Wschodu i gnozy, które natychmiast zyskują entuzjastyczne przyjęcie elit, w szczególności steinerowska antropozofia oraz teozofia, którą wypracowała Helena Blawacka. Znaczące wsparcie dla tych poglądów przyszło też od strony współczesnych nauk psychologicznych, w szczególności psyochanalizy.
Zarazem, wiek XX, to wiek systematycznego upadku roli Kościoła, który pełnił dotąd kluczową rolę w powstrzymywaniu ekspansji poglądów gnostyckich. Prawdziwy kryzys przyszedł za sprawą dwóch wojen światowych, które doprowadziły do porzucenia przez Zachód wiary, że religia ta jest w stanie zapobiec kolejnym tego typu katastrofom. Wojny wybuchły wśród narodów o najdłuższej tradycji chrześcijańskiej i właśnie chrześcijaństwo, w swoim „przedsoborowym” kształcie zostało oskarżone o to, że wygenerowało zbrodnicze reżimy a przynajmniej nie zapobiegło ich zbrodniom. Rodzi się nowoczesna teoria „prawnoczłowiecza”, która w całkowicie sekularnym języku integruje wcześniejsze nauczanie Tomasza z Akwinu i Hugo Grotiusa w „Nowy Dekalog”, wolny już od wszelkich transcendentnych odniesień. Jej ewolucja prowadzi nas ku obecnej doktrynie, kwestionującej już samą tomistyczną zasadę „wojny sprawiedliwej”.
Kolejną wielką syntezą – tym razem zachodniej lewicy społecznej z gnozą był ruch 1968 roku, w szczególności poglądy Herberta Marcuze i Wilhelma Reicha, co doprowadziło do ukształtowania się ideologii New Age. To właśnie o tę „Nową Erę”, której nadejście zwiastował 800 lat wcześniej Joachim de Fiore tutaj chodzi. To ona jest ową „Erą Wodnika”, w którą ludzkość wkroczyła po II Wojnie Światowej.
Mentalność obecnych elit liberalno-lewicowych w znacznej mierze, nawet w sposób nieświadomy, jest ukształtowana w tym gnostyckim duchu. To z niego płynie ich zdecydowana niechęć do cywilizacji łacińskiej i charakterystycznego dla niej historycznego optymizmu. Postęp może dokonać się – w tej perspektywie – wyłącznie poprzez ostateczne porzucenie dziedzictwa Starego Testamentu, czyli „Logosu” uosabiającego Mądrość i Potęgę Bożą. Wizerunki Chrystusa Pantokratora muszą zostać wymazane a wraz nimi wszelkie nadzieje na to, że nasza kultura ma oparcie w czymś transcendentnym. Musimy porzucić złudzenia, że mamy światu cokolwiek dobrego do zaproponowania, zająć się minimalizowaniem szkód i codziennego cierpienia, wycofać, porzucić ambicje sprawczości. Ustąpić miejsca ludom, których umysły nie zostały zatrute słowami Demiurga.
Uważam, że bez zrozumienia powyższego bardzo trudno jest pojąć to, co się obecnie dzieje w świecie Zachodu.
Zostaw komentarz