Długo zastanawiałem się, czy coś napisać w sprawie prof. Piotra Wawrzyka. Jako kolega ze środowiska politologicznego i ktoś, kto z nim rozmawiał w ostatnich miesiącach o polskiej polityce zagranicznej, w Kielcach przy okazji corocznej europeistycznej konferencji naukowej, której patronuje Pan prof. Jaskiernia, który jest świetnym interlokutorem i potrafi doskonale łączyć ludzi o różnych poglądach politycznych.

Zawsze będę opowiadał się po stronie osób ewidentnie zaszczutych. I żal tylko, że jego własne środowisko tego nie robi. Ci wszyscy, którzy broniąc osoby z własnego grona, publicznie stwierdzali, że dopóki nie zapadnie wyrok sądowy w sprawie danej osoby, nie ma tematu. z latwością napadli na prof. Wawrzyka. Biorąc w nawias swoje zasady publicznie ogłaszane.

Z panem profesorem Wawrzykiem nie łączą mnie żadne interesy, nie mam powodu osobistego, żeby go bronić. Nie podobał mi się jego styl komunikacji, taka swoista arogancja skrywająca tak naprawdę jakieś osobiste ograniczenia, ale nie potrafię, tak jak wiele osób, wydać na niego wyroku. Tym bardziej nie dołączę się do linczu na osobie, której winy do tej pory nie udowodniono.

Bardzo łatwo jest człowieka zgnoić, ale jak potem okaże się, że był niewinny, bardzo trudno powiedzieć przepraszam.

Szkoda, że jego własne środowisko akademickie nie stanęło w jego obronie. Apelując choćby, by do czasu wyroku sądowego, nie atakować człowieka.

Czytaj więcej.

Fot. MSZ/Gov.pl