Przez Morze Śródziemne na Europę płynie kolejna fala nielegalnych migrantów. Włoska wyspa Lampedusa dusi się pod ich naporem. W ciągu doby przybijają do nich tysiące. Za tę sytuację odpowiedzialne są przede wszystkim Niemcy.

Jak pisał Dariusz Matuszak w artykule „Niemieckie dno unijnego paktu o przymusowych przesiedleniach. Polska nie powinna iść na żaden kompromis w sprawie nikczemnego procederu”, (wPolityce.pl, 11.06.2023) na początku roku na wielkie tournee po Afryce wybrali się minister pracy Hubertus Heil i szefowa resortu rozwoju Svenja Schulze. W czasie wizyty w Ghanie ogłosili niemiecki program imigracyjny. Ma on być proponowany także innym krajom Afryki. W stolicy Ghany Akrze działa już finansowany przez Berlin i Unię Europejską Migrationsberatunszentrum – ośrodek zajmujący się kontraktowaniem dla Niemiec siły roboczej. Podobne mają powstać w Maroku, Tunezji, Egipcie, Jordanii, Nigerii, Iraku, Pakistanie i Indonezji. Jak mówił minister Heil, „Niemcy muszą sprowadzić sobie siłę roboczą, by dobrze im się żyło”.

Niemcy działają na kilku frontach równocześnie. Wyciekły informacje, że finansują organizacje pozarządowe (NGO), których statki zbierają płynących imigrantów na Morzu Śródziemnym i odstawiają na włoskie terytorium.

Te działania powodują, że Włosi mają z nimi coraz większe kłopoty.

Niemcy chcąc przykryć swoją odpowiedzialność za kolejną inwazję migrantów wykorzystali polską aferę wizową i przy pomocy Parlamentu Europejskiego oskarżają polski rząd, że to on odpowiada za kryzys migracyjny w Europie.

Mimo iż sprawa dotyczy tylko 268 obcokrajowców, próbują przekonywać, że za łapówki można było kupić polskie wizy do Europy. Skutkiem tego na Stary Kontynent mogło dotrzeć 250 tys., migrantów. Stąd ten kryzys.

W środę (04.10.2023) w Brukseli, ministrowie spraw wewnętrznych krajów Unii Europejskiej przyjęli tzw. pakt migracyjny, który zawiera m.in. system „obowiązkowej solidarności”. Ma on regulować kwestie migracji nie biorąc pod uwagę sprzeciwu europejskich społeczeństw. Według niego każdy kraj członkowski albo przyjmie nakazaną przez Unię ilość migrantów, albo musi płacić około 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę.

W odpowiedzi na pakt premier Morawiecki podczas spotkania Rady Europejskiej przedstawił 5-punktowy plan wymierzony w nielegalną migrację. Zawarł on m.in. silną ochronę granic zewnętrznych i zdecydowaną walkę z przemytnikami ludzi, odcięcie od pomocy socjalnej dla nielegalnych migrantów, pomoc na miejscu.

Coraz więcej ich próbuje się ich dostać przez Polskę do Niemiec tzw. szlakiem bałkańskim. W ostatnim czasie, nie ma w zasadzie takiego tygodnia, aby straż graniczna nie przekazywała informacji o imigrantach zatrzymanych na terenie naszego kraju, bez wymaganych dokumentów. Jak ujawnił Mariusz Kamiński, szef MSWiA w ciągu ostatnich dwóch tygodni w okolicach granicy ze Słowacją w ciągu dwóch tygodni ujawniliśmy i zatrzymaliśmy 551 nielegalnych imigrantów.

Jak przekazał  premier Morawiecki razem z Republiką Czeską i z Niemcami podjęli decyzję o wprowadzeniu dodatkowych kontroli, mających za zadanie wyłapywać nielegalnych przybyszy i odsyłać ich z powrotem, skąd przyjechali.

Zastanawiam się, po co te wszystkie działania (5-punktowy plan Morawieckiego, dodatkowe kontrole) skoro za migracyjnym chaosem stoją Niemcy. Pałają nienawiścią do rządu PiS i nie ukrywają, że chcą go obalić. Nie tylko starają się zrzucić na Polskę odpowiedzialność za kryzys migracyjny.


Przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber w wywiadzie dla niemieckiej publicznej stacji telewizyjnej ZDF. mówił w nim m.in. Wszyscy, którzy nie zaakceptują państwa prawa (oczywiście o tym, które państwo jest państwem prawa decydują Niemcy) jak niemiecka AfD, jak Le Pen we Francji albo PiS w Polsce, są naszymi wrogami i będą przez nas zwalczani. Łamiąc zapisy traktatowe wprowadzają system „obowiązkowej solidarności”.

Za dotychczasowe antypolskie działania Polska powinna podziękować im pięknym za nadobne. Zamiast zawracać nielegalnych migrantów do kraju z którego przekroczyli granicę zbierać ich w jedno miejsce i przewozić wszystkich bez wyjątku do Niemiec. Gdyby Niemcy zablokowali granicę wówczas robić tak jak to czynią Białorusini – pomagać im w jej przekroczeniu.

Jednocześnie nie przyjmować odsyłanych do Polski cudzoziemców jak postępują Włochy i niektóre kraje trzecie nie respektujące procedury o readmisji i reguł dublińskich. Niestety, aby to zrobić trzeba mieć odwagę, a tego naszemu premierowi zawsze brakowało.

Szef rządu nie raz się chwalił, że pod jego kierownictwem Polska jest prymusem zarówno w wydawaniu środków unijnych, wprowadzeniu embarga na węgiel, w przyjęciu uchodźców ukraińskich. Dowożąc ciemnoskórych przybyszy do Niemiec będziemy przykładem dla państw Europy Środkowej jak podziękować Niemcom za stworzenie problemu, równocześnie rozwiązać węzeł gordyjski z niechcianymi przybyszami. Taką polską avant-garde.

Foto: internet