Wczoraj, 20 kwietnia 2024 r. Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych przegłosowała pakiet pomocy finansowej – militarnej dla Ukrainy o wartości 60 mld dolarów. Media, politycy i wielu komentatorów ogłosiło wielki sukces. Oczywiście, to jest sukces przy czym jest to w gruncie rzeczy efekt kalkulacji politycznej Partii Republikańskiej, która w listopadzie tego roku będzie walczyła z Demokratami o stanowisko Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dodatkowym motywem, który przemawiał za przegłosowaniem pakietu pomocowego jest kształt obecnej sytuacji międzynarodowej, a ta od kilku miesięcy układa się nie pomyśli Stanów Zjednoczonych. Co więcej, ciągłe zwlekanie z przegłosowaniem pakietu oraz negatywne tendencje na froncie ukraińskim doprowadziła do tego, że wielu uczestników stosunków międzynarodowych – Państw zaczęła wątpić w gwarancje sojusznicze, jakie wiążą Stany Zjednoczone. Przykład Ukrainy dobitnie pokazał po pierwsze, nieskuteczność amerykańskiego systemu odstraszania oraz nieskuteczne udzielanie pomocy. Co prowadzi do prostej kalkulacji – pozycja Stanów Zjednoczonych zaczyna słabnąć, a dodatkowym problemem stanowi wewnętrzna nazwijmy to polityczna dezintegracja będąca wynikiem narastających strukturalnych problemów wewnętrznych Stanów Zjednoczonych. Zatem zarówno z perspektywy polityki wewnętrznej i idącej za nią kalkulacji, jak i z punktu widzenia amerykańskich interesów globalnych, które wiążą się z utrzymaniem statusu hegemona należało wysłać jednoznaczny sygnał do wszystkich, a zwłaszcza do „Wielkiej Trójki” tj. do Chin, Iranu i Rosji. Stany Zjednoczone nie rezygnują z rywalizacji o kształt ładu światowego i będą wspierać każdego regionalnego – strategicznego sojusznika.
Jeśli spojrzymy na wydarzenia z ubiegłego weekendu i atak Iranu na Izrael oraz przede wszystkim to w jaki sposób zachowały się Stany Zjednoczone, które stanęły ramię w ramię wespół z Wielką Brytanią, Jordanią i Francją przy Izraelu, to możemy znaleźć ów powyższy sygnał wysłany do całego świata. Przegłosowanie pakietu pomocowego dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu jest kolejnym elementem tego komunikatu.
Pytanie jest jednak takie, czy pakiet ten wpłynie znacząco na obecną wojnę na Ukrainie. Po pierwsze, w przestrzeni publicznej pada taka ilość bzdur, których nie sposób ominąć. Pakiet ten nie oznacza, że teraz lada dzień lub maksymalnie za tydzień na Ukrainę przybędzie sprzęt i amunicja. Zapomnijmy o takim postrzeganiu tej sprawy. Zanim to wszystko popłynie na Ukrainę miną tygodnie jeśli nie miesiące, a do tego czasu Ukraina będzie skazana wyłącznie na siebie i własne zdolności oraz ewentualnie pomoc ze strony europejskich państw, którzy mają ograniczone zasoby oraz potencjał przemysłowy na skutek dyletanckiej polityki ostatnich 30 lat. W mojej ocenie pakiet ten przegłosowano za późno, gdyż sytuacja na froncie dla Ukrainy jest już zła z uwagi na brak amunicji do systemów przeciwlotniczych i rakietowych. To z kolei wpływa na sytuację zarówno na froncie, jak i w głębi strategicznej armii ukraińskiej, gdyż Rosja systematycznie atakuje i niszczy infrastrukturę krytyczną państwa (energetyczną m.in.) oraz zaplecze logistyczne frontów. Teraz, gdy Ukraina ma ograniczone zasoby bombowce rosyjskie mogą głębiej wlatywać w przestrzeń operacyjną na froncie i osłabiać ukraińską obronę. Do tego mamy problemy związane z coraz większym brakiem rekrutów zdolnych do walki oraz coraz gorsze przygotowanie żołnierzy do walki, gdyż wielu doświadczonych i wyszkolonych żołnierzy zginęło na przestrzeni dwóch ostatnich lat.
Zanim doszło do przegłosowania pakietu pomocowego dla Ukrainy szef CIA William Burns poinformował, że jeśli teraz nie zostanie przegłosowany pakiet pomocowy, to Ukraina przegra wojnę do końca tego roku. Obawy Burnsa nie są przypadkowe, gdyż to Rosja ma obecnie inicjatywę na froncie i to Rosja ma przewagę materiałową oraz liczebną w tej wojnie oraz przygotowuje się do nowej ofensywy letniej oraz konfrontacji z NATO. Oczywiście w całym gąszczu chaosu informacyjnego i różnych narracji umyka jeszcze jeden kontekst związany ze zbliżającą się wojną między Chinami i Stanami Zjednoczonymi do których Pekin przygotowuje się i to widać już bardzo dokładnie, gdyż kraj ten gromadzi aktywa i zasoby oraz przygotowuje całe państwo do konfrontacji w regionie. Waszyngton musi więc myśleć przede wszystkim o tym kierunku i traktować go priorytetowo. Zatem jeszcze wiele decyzji w tej kwestii i debat zostanie stoczonych w USA, a to będzie dla nas istotne w kontekście naszego bezpieczeństwa.
Mam obawy co do „gwarancji” nie dlatego, że nie wierzę w Art. 5 oraz 7, ale dlatego, że wyzwania na Pacyfiku są bardzo czytelne jeśli chodzi o interesy USA. To z kolei oznacza obawę o to, czy USA będą wstanie po pierwsze, prowadzić wojnę na trzech kierunkach jednocześnie (nie i to wiadomo od lat. Dlatego w czasach prezydentury A. Wess Mitchell i Grygiel stworzyli koncepcję „rygli” strategicznych w myśl koncepcji Mackindera i Spykmana). Po drugie, czy posiadają zasoby pozwalające pozostać w tych trzech regionach jednocześnie bez konsekwencji zmiany sytuacji i położenia USA i jego sojuszników. Wreszcie, czy USA stać w ogóle na to wszystko. Moim zdaniem nie bez przyczyny Ukrainie nie pozwolono wygrać tej wojny w 2022 r. Oczywiste jest to, że ta decyzja miała związek z geopolityczną kalkulacją Waszyngtonu, a ta jest bardzo prosta. Zdestabilizowana Rosja oznacza jeszcze większe konsekwencje i obawy o kształt ładu światowego niż Rosja, która utkwiła w wojnie na wyniszczenie. Administracja Bidena popełniła jednak zasadniczy błąd bo zlekceważyła Rosję i elity polityczne Kremla. Oni potrafią się zaadaptować do nowych warunków i przejść z ofensywy do defensywy jeśli jest to konieczne, a potem powrócić do wariantu ofensywnego i to właśnie miało miejsce na przestrzeni lat 2022 – 2024. Rosja przeszła do obrony na froncie, zaczęła mobilizować nowych żołnierzy, przemysł przeszedł na warunki wojenne (praca na trzy zmiany), armia przechodzi proces reorganizacji (również administracyjnej, gdyż tworzone są nowe – stare okręgi min. Leningradzki – oczywisty kierunek na Państwa Bałtyckie), na Białoruś trafia broń jądrowa, próbuje odtwarzać się produkcję starych czołgów w myśl strategii „nie liczy się jakość tylko ilość” (w taki sposób pokonali Niemcy na wschodzie podczas II WŚ). Zdołała zatrzymać ofensywę letnią – ukraińską w 2023 r., która była źle przygotowana i przeprowadzona. Przeszli do taktyki uporczywej walki – maszynka do mielenia mięsa (Bachmut oraz Awdijiwka, a teraz Czasiw Jar, a potem Kanstantinowka oraz Słowiańsk i Krematorsk).
Polska musi w swoich kalkulacjach strategicznych brać pod uwagę scenariusz nie tylko bardzo możliwej porażki Ukrainy (na szczęście tak jest), ale również scenariusz polityczny, który będzie się opierał na tym, że punkt ciężkości nowego ładu światowego będzie rozgrywany na naszej przestrzeni. W takiej sytuacji przy ryzku wybuchu wojny światowej Stany Zjednoczone i tym bardziej rozbrojone Państwa Europy Zachodniej mogą zechcieć z punktu widzenia ich interesów poświęcić region Europy Środkowo-Wschodniej na rzecz utrzymania pokoju w Europie. Mogą się znaleźć tacy politycy, którzy podobnie jak zrobił to w 1938 r. Premier W. Brytanii N. Chamberlain (w mojej ocenie słusznie bo to dało czas Anglii na przygotowanie się do wojny) poświęcą nasz region i nasz kraj na rzecz własnego bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że z perspektywy Stanów Zjednoczonych strategicznym i priorytetowym kierunek jest i będzie coraz bardziej Zachodni Pacyfik oraz wojna, która będzie miała tam miejsce.
To natomiast oznacza, że powinniśmy się w pierwszej kolejności przygotowywać do wojny i obrony samodzielnej, a dopiero później myślmy o wojnie sojuszniczej.
Zostaw komentarz