Bardzo chciałabym mieć zdjęcia Ludki z tego okresu, z którego ją najlepiej pamiętam… Czyli z lat 70 i poczatku 80. (Jakoś zawsze umieszcza się przy wspomnieniach i nekrologach zdjęcia ludzi 70 – 80 letnich, zgrzybiałych, chorych i na wózku, a przecież pamiętamy ich z różnych okresów ich życia). Wujcowie byli może nie najbliższymi przyjaciółmi, ale dobrymi i lubianymi znajomymi moich Rodziców. Jakoś fizycy trzymali się razem i Rozice w związku z tym znali się z Ludką, a przez nią poznali Henia.
Pamiętam, że jako nastolatka kilkakrotnie byłam zapędzana do „babysitowania” ich syna Pawełka i innych dzieci, przy okazji jakichś urodzin czy czegoś w tym rodzaju i doskonale sobie przypominam ich mieszkanie na Stegnach.
Pamiętam też mamę Ludki panią Okrent, z którą razem wyczekiwałyśmy po stanie wojennym, z paczkami przed więzieniem na Rakowieckiej. Ona dla Heńka ja dla Taty i Mamy.
Byliśmy też kiedyś, jeszcze w czasach mojego dzieciństwa razem na wakacjach na Tarasówce. Potem Wujcowie zaangażowali się w pomoc robotnikom Ursusa po protestach robotniczych 1976 r i to właściwie oni wciągneli moich Rodziców w tę pomoc, przy czym Rodzice ruszyli na mniej obsadzony „odcinek radomski”.
Później Wujcowie prowadzili Robotnika, czyli pismo podziemne o największym w Polsce nakładzie i stanowili jedną z bardzo ważnych „cząstek” ruchu wokół korowskiego, a Heniek tak jak i Tata byli w samym KSS KOR.
Związków było zreszta więcej – Ludka przez jakiś czas była wicedyrektorką mojej szkoły podstawowej nr 203 na ulicy Sadowej ( dziś i przed II wojną księdza Skorupki). A potem obie byłyśmy internowane. Nie siedziałyśmy w jednej celi, ani nie mieszkałyśmy w jednym pokoju, ale niemniej pamiętam ją także i z tamtych czasów.
Ludka nie była szczególnie sentymentalna ani (broń Boże) egzaltowana, ale bardzo kochała Heńka i to była piękna para. Na starość żywiej zainteresowała się badaniem swoich żydowskich korzeni i opowiadała o tym mojej Mamie, gdy spotkały sie jakieś dwa lata temu.
Wybory ideowe czy może czasem też środowiskowe i grupowe bardzo podzieliły Wujców i moich Rodziców już w latach 90, nie mówiąc o następnych, ale mimo to Panie spotkały się kilka razy już po śmierci Heńka i jak wspominała Mama „było jakoś tak bardzo normalnie i nawet sympatycznie”.
A teraz Ludka podążyła za swoim nieodłącznym Heniem. Pawle Wujec przyjmij naprawdę szczere wyrazy współczucia!
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.



Zostaw komentarz