Przygotujcie się na dysonans poznawczy. Dziś Donald Tusk zanegował 13 lat polityki własnej. Mówił o ludobójstwie: „Chcemy ocalić pamięć o każdej z ofiar. Z imienia i nazwiska. Dlatego w Warszawie stanie Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary.”
Jeśli to projekt, który się naprawdę zmaterializuje, to oceniam go wysoko. Pod wieloma względami. Mamy obowiązek pamięci o zamęczonych, żywcem spalonych, masakrowanych z okrucieństwem, tylko dlatego że byli Polakami. Nie krwiopijcami, nie wyniosłymi panami. Zbrodnie nie były zemstą biedoty na bogaczach. Motywy były wyłącznie etniczne. „Byłeś dobrym sąsiadem – mówi ukraiński chłop- dlatego oszczędzę ci męczarni, zabiję cię szybko.”
Okrucieństwo nie wynikało ze spontanicznych emocji – było kalkulacją stworzenia frontu grozy zmuszającej ocaleńców do ucieczek w panice.
UPA i OUN kierowali do swoich hasło pozbycia się wszystkich ‘obcych’. Na Wołyniu, w Galicji Wschodniej, na Polesiu i Lubelszczyźnie. Także Czechów, Rumunów i Żydów, a nawet Ormian. Także Ukraińców żonatych z Polkami lub Ukrainek mających Polaków za mężów.
Mur Pamięci w stolicy jest też odpowiedzią (nie wprost) na kijowski Panteon i na polityczną decyzję gloryfikacji UPA podjętą przez ekipę prez. Zełeńskiego. A zapowiedź umieszczenia w Murze Pamięci „nazwiska każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary” unaoczni postęp ekshumacji, jeśli będą kontynuowane.
W Bazie Ofiar Zbrodni Wołyńskiej [na stronach IPN @ipngovpl] mamy 48 865 nazwisk. Pozostali czekają. I nie dają nam spokoju. Kto myśli, że są tylko bezbronnym truchłem, ten się myli. Nie można ich zabić, bo nie żyją. Nie da się ich zakneblować ani przerazić. Czekają aż ich przywołamy. Wtedy odzyskają spokój: my, oni i ich zabójcy. Wtedy będziemy mogli budować przyszłość bez goryczy, z wybaczeniem i ukojeniem.
Dobra decyzja premiera Tuska.
Lecz jeszcze jest kontekst polityczno-partyjny. Wobec tkwiących w uporczywym negacjonizmie władzach Ukrainy, premier musiał zareagować. Dlaczego jednak poszedł w licytację na zasługi sobie przypisując ekshumacyjną zasługę, podczas gdy był to efekt działań prezydenta? To jedno małe zdanie w przemówieniu Tuska dowodzi, że nie byłoby projektu Muru Pamięci, gdyby nie decyzja prez. Nawrockiego o odebraniu Zełeńskiemu Orderu Orła Białego. Od tego momentu o rzezi wołyńskiej usłyszał każdy Polak, a ambasady i zagraniczni korespondenci pilnie depeszowali do swoich instytucji. Sprawa się umiędzynarodowiła. Trzeba było coś zrobić.
Nie piszę tego, bo jestem stronnicza. Mam tylko niezłą pamięć. Państwu też przypomnę koszmarną debatę sejmową 12 lipca 2013 roku, kiedy nieszczęsny Stefan Niesiołowski nazywał inicjatorów upamiętnienia zbrodni wołyńskiej chamami. Wrzeszczał, że PiS „gra ofiarami’ a uchwała zdemoluje stosunki dyplomatyczne z Ukrainą.
Podobne stanowisko prezentował szef MSZ Radosław Sikorski: ludobójstwa nie było, a dobre relacje z Ukrainą są najważniejsze.
Był rok 2013. Ile ulic od tej pory w Ukrainie nazwano imionami ideologów zbrodni? Ile fałszu wsączono w głowy ukraińskich dzieci? Bo wyszło na to, że Polakom nie zależy nadmiernie na tej sprawie.
Ile podłych obelg wylano na głowę X Tadeusza Isakowicza Zaleskiego, który domagał się pamięci? Z nieskazitelnego człowieka zrobiono potwora antyukraińskiej obsesji, choć był jak najdalszy od nienawiści.
Dlaczego minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz odebrał miastu Chełm przyznaną przez min. Glińskiego [z PiS] 180 mln. dotacji na budowę Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej?
Lista zaniechań, błędów i chybionych strategii w stosunkach Polski i Ukrainy jest dłuższa. W efekcie mamy, co mamy.
Nawet jeśli dzisiejsza decyzja premiera Tuska wynika z kalkulacyjnej licytacji, to i tak jestem gotowa jej bronić. Niech ten Mur Pamięci powstanie.
A w mieście Chełm niech powstanie godne naszego kraju Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, a nie barak za grosze, które wysupła miasteczko pozbawione wsparcia państwa.
***
Kwiaty lnu są symbolem Rzezi. Len uprawiano tam powszechnie. Kwitnie w lipcu. Krótko, zaledwie pół dnia. Symbolizuje gwałtownie przerwane życia.
Len to cierpliwość, czystość i prostota. Daje odzienie, leczy rany i koi.
Bo pamięć ma ostrzegać. Żeby nienawiść nie zatruwała świata.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz