Konie (Morskie Oko, wyścigi), Bralczyk (zdychające psy) i ubój rytualny dla specjalnych gości.
Co łączy te zjawiska?
Ano – stosunek do zwierząt, ale i bezpośrednio pokazuje to istotę człowieczeństwa i jedno ze źródeł ideologicznej, politycznej oraz ekonomicznej walki.
Obrońcy koni, które niekiedy przewracają się na drodze do Morskiego Oka, jakoś nie zauważają, iż koń jest zwierzęciem użytkowym. To nie znaczy, że należy go wykorzystywać do granic jego możliwości. Nie rzucają się pod ich kopyta na Służewcu i w innych miejscach wyścigów, jak niegdyś sufrażystki w Anglii, choć te konie, zarówno podczas treningów i wyścigu są wyczerpane do granic możliwości.
Obrońcy rzekomo utraconej godności psów, które kończą życie, jak to niegdyś to ujmowano, zdychając, nie zauważają, iż w niektórych przybytkach rozrywki, wyścigi psów prowadzą do podobnego końca.
Obrońcy zwierząt nie widzą (???), choć zarządcy i właściciele pewnych przybytków rozrywki otwarcie o tym informują, że zwierzęta giną w okrutnych męczarniach, bo są zabijane rytualnie, aby pofolgować zachciankom przybywających do tych przybytków gości. Pseudoekolodzy nie tamują tam napływu turystów pochodzenia arabskiego czy żydowskiego i innych, którzy mogą i chcą jeść mięso pozyskiwane w sposób rytualny.
Sam odnoszę się do zwierząt w sposób naturalny, widzę ich wartość, ale także dostrzegam konieczność traktowania w sposób normalny. Odróżniam psy i konie od innych zwierząt i te pierwsze traktuję po ludzku – z właściwą dla nich godnością. Nie robią tego pseudoekolodzy, którzy traktują je jako narzędzi walki ideologicznej i politycznej.
No i na koniec wyjaśnienie skąd ten wpis. Ano powstał on po notatce na jednym z lokalnych portali – że dla „specjalnych” gości właściciele i zarządcy jednego z okolicznych przybytków rozrywki, serwują potrawy mięsne, na sporządzenie których mięso pozyskiwane jest w sposób rytualny. To nic, że może nawet poza Polską ale przecież to nie ma większego znaczenia – podczas uboju rytualnego zwierzęta się wykrwawiają i okropnie cierpią. I pewnie notatka taka zostanie niebawem usunięta, gdy właściciele przybytku rozrywki, o którym jest tam napisane, zorientują się, że nie jest to dla nich korzystne marketingowo.
Na razie jednak traktują to jako atut oferty rozrywkowej.
Fot. Freepik
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz