I Prezes SN wykazuje się brakami wiedzy prawniczej na poziomie studenta II roku prawa. Nie wie tak podstawowej rzeczy jak ta, że system dozoru elektronicznego dotyczy odbywania kary pozbawienia wolności, czyli osób skazanych, a nie tymczasowego aresztowanych, a to oznacza, że wbrew temu, co mówi, sąd nie może go więc zastosować w postępowaniu przygotowawczym.
To jest właśnie przykład tej patologii kadr sądownictwa (dotyczy to także ministerstwa sprawiedliwości), o której od czasu do czasu Państwu piszę – to są ludzie, którzy nigdy nie wąchali prochu, a zostają generałami.
Gdyby Pani Manowska przeszła przez praktykę adwokacką, gdyby była w swoim życiu np. prokuratorem, nigdy by takich głupot nie powiedziała.
Naukowcy bez praktycznego przygotowania nie powinni trafiać do sądów.
I Prezes SN nie wie, że system dozoru elektronicznego dotyczy odbywania kary pozbawienia wolności, czyli osób skazanych, a nie tymczasowego aresztowanych — nie ma go w katalogu środków zapobiegawczych, sąd nie może go więc zastosować w postępowaniu przygotowawczym.
Kadry PiS 🤡 pic.twitter.com/4iFSNoQFwF
— Stefan Skrupulatny 🇵🇱 (@skrupulatny) September 13, 2024
Panie Redaktorze Naczelny. Wolność słowa jest wartością samą w sobie, ale nie może być wykorzystywana do głoszenia propagandowych bzdetów. Szczególnie przez osobę, która przez lata postępowała nieuczciwie wobec klientów i lansowała się w oparciu o nieistniejącą kancelarię prawną. Nie może tak być, by patologia radcowska dalej lansowała się na portalu