Mówią, że wszystkie nacje miały znawców i kolekcjonerów sztuki, tylko u nas krucho. Plaża. Zero. My ślepi i skąpi. Tymczasem znawców i mecenasów sztuki było u nas całkiem sporo; na nieszczęście większość dzieł gromadzili na Kresach. Złości mnie przemilczenie. Nie znamy tych ludzi. Brak zainteresowania, ponieważ brak opowieści, a brak opowieści, bo zainteresowanie znikome.
Błędne koło.
Na wystawie poświęconej Wincentemu Wodzinowskiemu informowano, że hrabia Ignacy Korwin Milewski kupił artyście dworek w Swoszowicach. Kim był ten hojny mecenas? Na pewno nie był aniołkiem. Tytuł załatwił sobie u papieża. Bycie hrabią mu się podobało, a że tytuł pomagał w osiąganiu celów, eksploatował swe hrabiostwo bez pamięci.
Do Ignacego Korwin Milewskiego należały (lub powstały na jego zamówienie) obrazy, o których było ostatnio głośno. „Stańczyk” Jana Matejki ( bo teraz pokazywany w Luwrze) „Żydówka z cytrynami” Aleksandra Gierymskiego (przy okazji restytucji „Żydówki z pomarańczami”) oraz „Babie lato” Józefa Chełmońskiego (bo reklamuje wielką wystawę w Warszawie). Miał wyjątkowo czułe oko i znakomity gust. Przecież liceum kończył w Paryżu, prawo w Dorpacie (dziś Tartu), a 5 lat studiował malarstwo w słynnej akademii w Monachium. Malarzem nie został lecz nauczył się ‘jak’ się maluje i nawiązał mnóstwo znajomości. Kiedy odziedziczył spory majątek zaczął kupować i zamawiać obrazy u polskich artystów.
Płacił „po królewsku” – pisał Aleksander Gierymski. „Gdyby nie Milewski, który wziął cztery małe obrazki i obstalował jeden większy, nie miałbym z czego żyć”. Hrabia niezwykle cenił malarstwo młodszego z braci Gierymskich ale płacił rzetelnie także za obrazy Piotra Michałowskiego, Stanisława Witkiewicza, Józefa Brandta, Józefa Chełmońskiego, czy Józefa Pankiewicza. Miał w swej kolekcji Juliusza Kossaka, sporo od Alfreda Wierusz-Kowalskiego, Leona Wyczółkowskiego, Witolda Pruszkowskiego, Jacka Malczewskiego, a także Anny Bilińskiej oraz Jana Matejki. Tego ostatniego darzył wielką rewerencją, choć malarstwa historycznego nie lubił.
Dzisiaj te nazwiska wydają się nam oczywistością. Ale pod koniec XIX wieku trzeba było mieć czułe oko, by znakomitości wyłuskać z tłumu przeciętnych. Gdy zgromadził solidną kolekcję szukał dla niej miejsca w Krakowie, a potem Lwowie. Nie znalazł. Mnożono przed nim trudności, a obrazy podobały się umiarkowanie. Na złość ospałej lokalnej biurokracji kolekcję swą zaprezentował w Wiedniu. Recenzje były znakomite i „sam cesarz” przyszedł zobaczyć wystawę. Był rok 1895 kiedy Milewski pisał: „Każdy rozwój kulturalny związany jest ze swą ojczyzną tylko przez pewien, często krótki okres czasu. Tak więc na początku XIX wieku Polska wydała bohaterów, rycerzy, poetów o zabarwieniu narodowym, a w ostatnich 30 latach – malarzy, którzy zapewne nie będą mieli swych następców. Żeby te dzieła nie rozproszyły się, ale zostały zachowane dla Ojczyzny – gromadzę je, by świadczyły o kulturze Polski”.
Wkrótce kupił od arcyksięcia Karola Stefana Habsburga wyspę Św. Katarzyny na Adriatyku, gdzie Talowski zaprojektował i zbudował dla niego rezydencję. Tam umieścił kilkaset zgromadzonych obrazów.
Zmarł w roku 1926. Nie miał dzieci: kolekcja uległa rozproszeniu. Pewną jej część odzyskano. I dziś trudno wyobrazić sobie galerię sztuki XIX wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie bez obrazów, które zamawiał i kupował ekscentryczny hrabia Ignacy Korwin Milewski.
Fot. Milewski wymyślił cykl portretów własnych malarzy, ustalił konwencję, zamówił i zapłacił. Wszyscy się podporządkowali, tylko nie Matejko. Ten się namalował, jak chciał: bez palety i w fotelu. Hrabia wysoko cenił malarstwo Anny Bilińskiej. Jednak jej portret pozostał nieukończony – była już zbyt chora.
1. Anna Bilińska
2. Jacek Malczewski
3. Kazimierz Pochwalski
4. Jan Matejko
5. Leon Wyczółkowski: Ignacy Karol Korwin Milewski; rok 1901
6. Rezydencja na wyspie dzisiaj Fot. Krystyna Adamska
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz