Znów za sprawą ostatnich wiadomości o zaprzestaniu dostaw amunicji na Ukrainę, ja słyszę o rychłym upadku Ukrainy, która bez tej pomocy nie powalczy. No i w tym kraju jest cały szereg analityków i kanałów informacyjnych, które lubią powtarzać mantrę o tym jak „Rosjanie niestety nieuchronnie prą do przodu”. I te tytuły w stylu „front przełamany”, „ciężka sytuacja Ukrainy”.

Sytuacja oczywiście ciężka, były też realne sytuacje kiedy front rzeczywiście był przełamywany. I owszem Rosjanie cały czas prowadzą permanentny szturm na kilku kierunkach. Nawet prawdą jest, że Rosjanie na poziomie operacyjnym i o wiele lepiej zarządzają swoimi siłami niż było to 3 lata temu.

No ale Panowie, otwórzcie sobie te tytuły, te wiadomości sprzed roku … zobaczycie te same informacje o tym samym brzmieniu i Rosjanie tak samo nieuchronnie parli do przodu … tyle że dotyczyło to miejscowości oddalone o 3 – 10 km od tych o których mowa w doniesieniach dzisiejszych. Ja rozumiem oczywiście, że media żyją nie jakością analizy tylko budowaniem pewnych narracji, które ich zdaniem dobrze się sprzedają. No ale oni tak robią dlatego że widz czy czytelnik to kupuje. Zbyt długo to trwa bez zasadniczych zmian, żeby można było zrobić już jakieś wnioski z tej wojny co do możliwości obu stron na wyższym strategicznym poziomie, który tak naprawdę decyduje o wyniku wojny.

Wiele razy ja słyszałem w trakcie tego konfliktu, że wojna to matematyka. A matematyki nie oszukasz. Ukraina ma mniejsze zasoby więc basta. Ona swoje zasoby wyczerpie i padnie. I ja zawsze na tego typu tezy odpowiadam – TAK WOJNA TO MATEMATYKA. Ale to nie matematyka z podstawówki w stylu 2+2=4, tylko to jest o wiele bardziej skomplikowane równanie z ogromną ilością niewiadomych rodem z matematyki wyższej. Dlatego żeby analizować wojnę, trzeba mieć sporo pokory do tego tematu i analizować ma sens tylko tendencje widoczne na długich odcinkach czasowych.

Na przykład analizując decyzje rosyjskich władz i to tak od roku 2013 mniej więcej, dla mnie jest oczywiste, że oni mają systemowy problem ze zdolnością adekwatnej oceny rzeczywistości. To nie jest coś co byliby w stanie przezwyciężyć bo to wynika wprost z wad tego jak zbudowali sobie hierarchię i proces podejmowania decyzji w tym państwie. Oni traktują jako słabość to co często słabością nie jest i są jednocześnie skłonni przeceniać swoje własne zasoby i zdolności. W zasadzie na poziomie nawet operacyjnym na froncie ukraińskim od końca roku 2022 sytuacja zasadniczo się nie zmieniła. Już prawie od trzech lat. Tak Rosjanie posunęli się na kilku kierunkach o kilkadziesiąt km i zajęli kilka mniejszych miast , a na innych posunęli się o kilka kilometry. Przeanalizujcie sobie walki na frontach Pierwszej Wojny Światowej. Zdziwicie się, ale tam było często więcej dynamiki w wojnie, którą uważamy za statyczną i okopową, niżeli w tym rosyjskim ciągłym „przełamywaniu frontu”. Co jednak się zmieniło dla Rosji w ciągu tych trzech lat? Ogromne wydane na tą wojnę zasoby finansowe. Te które ona gromadziła w ciągu dwóch dekad przed tym … wydane prawie w całości w przeciągu 4 lat wojny. Zasoby sprzętu, które ZSRR gromadził całą druga połowę XX wieku na wojnę z zachodem zużyte w ciągu 4 lat na wojnę z byłą swoja kolonią. I straty osobowe, które wielu uważa za nieistotne dla Rosji … ale w rzeczywistości tak nie jest.

I najważniejsze o tych problemach obecnie rosyjscy imperscy patrioci w wewnętrznych rosyjskich dyskusjach mówią zupełnie otwarcie. Nie mam na myśli Girkina. To już jest dość szerokie koło ludzi. No a o problemach ekonomicznych Rosji, najpierw o stagflacji, a teraz o recesji … dyskutują już wprost na kanałach w telewizji i w swoich raportach piszą całkiem pro reżimowe ośrodki analityczne. TEN KRAJ NIE MA ZASOBÓW NA PERMANENTNĄ WOJNĘ. To jest nic tylko propagandowy chwyt rosyjski, który jest akceptowany z różnych powodów przez sporą część zachodniej opinii publicznej.

Z drugiej strony 4 lata wojny pokazały już całkiem dobitnie, że Ukraina walczy z Rosją nie tylko za sprawą jakiejś szeroko rozumianej odwagi czy motywacji. Bo waga tych cech akurat z czasem maleje. W wojnie na wyniszczenie podstawową cechą którą stoi Ukraina jest ZDOLNOŚĆ DO ADAPTACJI. Ukraińcy mając cały czas problemy, niedobory żołnierzy dla uzupełnień, niedobory sprzętu czy amunicji, przewagę liczebną Rosji w powietrzu i na ziemi … cały czas szukają asymetrycznych odpowiedzi na te wyzwania. I cały czas je znajduje wprowadzając nowe i nowe innowacje, które z czasem całkowicie zmieniają obraz tej wojny. Przypomnijcie sobie rok 2022 i 2023. Rozmowy o niedoborach w artylerii i niedostatek amunicji po stronie ukraińskiej. Przypomnijcie sobie ogromną rosyjską przewagę i walec artyleryjski, który nie było jak zatrzymać. A teraz pokażcie mi analityka, który by przewidział, że w 2025 roku Ukraińcy będą nie tylko uzupełniać straty w artylerii z własnej produkcji ale i rozbudowywać jednostki artyleryjskie. Pokażcie mi kogoś kto przewidział, że amunicja artyleryjska przestanie być problemem z tego powodu, że sam charakter wojny się zmieni i zużycie pocisków spadnie, a z drugiej strony wzrośnie produkcja ukraińska i zachodnia na tyle iż ten temat po prostu zniknie jako topowy. Pokażcie mi kogoś kto wtedy mówił iż Ukraińcy będą w stanie niszczyć rosyjskie fabryki na głębokość do 2000 km w głąb Rosji, że będą produkować kilka miliony dronów bojowych rocznie we własnym przemyśle.

Wreszcie pokażcie mi tego „matematyka wojny”, który uważa, że wystarczy policzyć sobie zasoby obu stron, żeby znać wynik wojny, kto by przewidział w 2022 roku iż Ukraińcy będą w stanie samodzielnie tworząc zupełnie nowe środki rażenia, oczyszczyć swoje wody terytorialne od rosyjskich okrętów. A później w dodatku zmusić flotę Czarnomorską do ucieczki do swoich własnych oddalonych portów. A to przecież otworzyło Ukrainie handel morski i pozwoliło jej gospodarce w ogóle funkcjonować.

W odróżnieniu od „matematyków wojny” z poziomem wiedzy tej matematyki rodem z podstawówki, ja nie znam się na tej matematyce. Wystarczy że uświadamiam sobie poziom jej skomplikowania. Ja po prostu obserwuję uważnie tendencje i procesy, które mają miejsce wewnątrz ukraińskiego społeczeństwa i wojska. Zmiany, które tam mają miejsce, kierunek rozwoju. I na podstawie tych obserwacji ja skłaniam się do myśli, że te tendencje, które opisałem wyżej … one będą i dalej się utrzymywać. Iz tego powodu załamanie się frontu ze strony ukraińskiej jest możliwe, ale jest mało prawdopodobne. Bo na ruchy Rosjan Ukraińcy i dalej będą odpowiadać nowymi innowacjami. Tak jak na przykład w tej chwili na zmasowane ataki dronami typu Szahed, Ukraińcy odpowiadają opracowaniem i wprowadzeniem do masowej produkcji dronów przechwytujących dla OPL. Ten cykl jest już stałą tendencją. Tym bardziej, że w tej chwili Ukraiński przemysł zbrojeniowy dodatkowo otrzymuje spory impuls w postaci zawarcia dużej ilości umów o współpracy z firmami zachodnimi, które oferują inwestycje i rozbudowę produkcji w zamian za know how i technologie.

A z mojej analizy strony rosyjskiej wynika iż tak samo istnieje pewne prawdopodobieństwo, że na przykład Rosyjscy decydenci nie będą w stanie ocenić prawidłowo ten moment kiedy ich własne zasoby zostaną wyczerpane w tej wojnie i będą cisnąć dalej nawet wtedy kiedy rosyjskie zdolności zaczną się sypać. Dla mnie jest to jeden z możliwych scenariuszy. Bo to wprost wynika ze sposobu podejmowania decyzji, który sobie zbudowali. Może wtedy ich wesprą ich „sojusznicy” bo im będzie zależeć na tym. A może zrobią tak jak Rosja zrobiła z Iranem. Będą spokojnie patrzeć i tłumaczyć dlaczego nie mają żadnych zobowiązań w stosunku do Rosji.

Gdybym był na miejscu Rosjan i byłbym w stanie adekwatnie analizować sytuację, to bym postarał się o zakończenie tej wojny.O jej zamrożenie i kontynuowałbym działania hybrydowe. Nie tylko dlatego, że wojna wyczerpuje moje zasoby, ale również dlatego, że to ciągłe poszukiwanie przez Ukrainę asymetrycznych rozwiązań coraz bardziej stawia moje własne zdolności w stan zagrożenia. Idealnym tego przykładem są drony morskie i operacja „Pajęczyna”, które torpedują zdolności, które Rosja jako „dumne imperium” rozbudowywała albo podtrzymywała przez wiele dekad. Zdolności, które definiowały jej potęgę. Bo tutaj również widać całkiem jawną tendencję. Gdyby Rosja w 2022 roku nie napadła Ukrainę albo gdyby jej analitycy ocenili adekwatnie sytuację i Rosja rzeczywiście by pokonała Ukrainę w umowne „3 dni” to w 2025 roku nie trzeba byłoby myśleć jak ochronić bazy ze swoim lotnictwem strategicznym na Dalekim Wschodzie czy na Syberii.

______________________________________________________________
Zachecam do wspierania mojej niezależnej  publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews