Telewizje co roku ogłaszają Nowy Rok punktualnie o północy, jednak zdaniem krytyków to uproszczenie, a nawet manipulacja. Wskazują oni, że wprowadzenie czasu zimowego nie zmieniło rzeczywistego ruchu Ziemi, więc „faktyczny” Nowy Rok w Polsce przypada dopiero o 1.00.
Co roku, gdy zegary wskazują północ z 31 grudnia na 1 stycznia, media ogłaszają nadejście Nowego Roku. Towarzyszą temu transmisje z fajerwerków, koncertów i życzenia noworoczne.
Pojawiają się jednak głosy podważające sens tej symbolicznej godziny.
Według krytyków i moim zdaniem telewizje wprowadzają widzów w błąd.
Propagandyści medialni używają argumentu, że czas obiegu Ziemi wokół Słońca nie uległ żadnej zmianie wraz z wprowadzeniem czasu zimowego. Skoro więc cofamy zegary o godzinę, to umownie świętowana północ nie odpowiada faktycznemu momentowi zakończenia kolejnego roku astronomicznego.
W praktyce oznacza to, że z punktu widzenia „czasu naturalnego” Nowy Rok w Polsce powinien zaczynać się dopiero o godzinie 1.00 w nocy. Wszystko, co świętujemy o północy, jest więc jedynie efektem administracyjnej decyzji o zmianie czasu, a nie realnego zjawiska kosmicznego.
Zwolennicy tej tezy podkreślają, że choć umowność czasu jest powszechnie akceptowana, media powinny jasno tłumaczyć widzom różnicę między czasem urzędowym a astronomicznym. Dla większości społeczeństwa Nowy Rok i tak pozostanie chwilą symboliczną – niezależnie od tego, co pokazuje zegar czy jak porusza się Ziemia.
Zostaw komentarz