Józef Kuraś „Ogień” stracił rodzinę z rąk Niemców, ale nie poddał się. Stał się symbolem oporu, dowódcą partyzanckich zgrupowań, walczył z okupantami i komunistyczną władzą. Jego legenda, okryta tajemnicą, budzi respekt i dumę do dziś.

Tragedia rodzinna i narodziny legendy

Niemcy zamordowali jego żonę, 2-letniego syna i ojca, a jego dom spalili. Mimo tragedii Kuraś nie załamał się – stał się postrachem okupantów i wrogów Polski.

Partyzancki dowódca i obrońca Podhala

Jako dowódca jednego z największych zgrupowań partyzanckich w Polsce, likwidował konfidentów, UB-owców, sługusów komunistów i Niemców. Wykonywał wyroki podziemnych sądów, uwalniał więźniów i rozbrajał posterunki milicji.

Walka o polskość Spiszu i Orawy

Kuraś uczestniczył w walkach o wolność już w 1939 roku. Zwalczał kolaboracyjny „Goralenvolk” i bronił polskości Spiszu i Orawy, m.in. przed Słowakami. Wielokrotnie wymykał się obławom okupantów.
Żołnierz niezłomny
Był żołnierzem SZP-ZWZ-AK, Konfederacji Tatrzańskiej i Batalionów Chłopskich. Twórca oddziału partyzanckiego „Błyskawica”, wybrał honorową śmierć 21/22 lutego 1947 roku, by nie wpaść w ręce komunistycznych służb.

Pamięć i legenda

Czerwona propaganda próbowała uczynić z niego bandytę, ale legenda Kurasia „Ognia” przetrwała. Jego miejsce pochówku pozostaje nieznane, a historia jego heroizmu nadal budzi podziw i respekt.