Polska od trzech dekad słyszy, że węgiel to przeszłość. Tymczasem to właśnie od niego wciąż zależy bezpieczeństwo energetyczne kraju, ceny prądu i miejsca pracy. Unijna polityka klimatyczna oraz system ETS nie chronią klimatu – uderzają w polską gospodarkę i społeczeństwo. Czas powiedzieć jasno: bez węgla Polska straci suwerenność energetyczną.
Polska energetyka między realnością a ideologią
Można mieć odlot. Nie trzeba nawet szukać troglodytów – wystarczy odejść od restrykcji klimatycznych Unii Europejskiej, żeby zobaczyć realny potencjał polskiej energetyki. Samo zdjęcie systemu ETS z wytwarzania energii elektrycznej spowodowałoby natychmiastowy wzrost zapotrzebowania na miały energetyczne, których w Polsce mamy nadmiar.
To oznaczałoby jedno: większą produkcję energii z węgla, większe wydobycie i niższy koszt jednostkowy wytwarzania. Wbrew temu, co powtarzają politycy zapatrzeni w Brukselę, to właśnie skala produkcji obniża koszty. Każdy, kto zna realia przemysłu, doskonale o tym wie.
Niestety od ponad trzech dekad Unia Europejska prowadzi konsekwentną politykę walki z węglem. Ostatnia dekada to już wręcz zielona krucjata, w której ekonomia ustąpiła miejsca ideologii.
Jako związek zawodowy wielokrotnie przedstawialiśmy rozwiązania i argumenty. Presja klimatyczna była jednak silniejsza. I patrząc na wypowiedzi wielu „zielonych” polityków – mimo kryzysów gospodarczych, pandemii czy wojen – niewiele się w tym myśleniu zmieniło.
ETS – największy podatek na energię w historii Europy
Największym problemem polskiej energetyki nie jest węgiel. Jest nim system ETS – czyli unijny handel emisjami.
W praktyce jest to ogromny podatek doliczany do ceny energii elektrycznej. W wielu przypadkach koszt uprawnień do emisji CO₂ stanowi dziś większą część ceny energii niż samo paliwo czy koszty produkcji.
To absurd.
Polska posiada własne surowce energetyczne, ale zamiast korzystać z nich dla dobra gospodarki, płacimy miliardy euro za prawo do ich używania. W efekcie polski przemysł płaci za energię więcej, a rachunki gospodarstw domowych rosną.
Nie jest tajemnicą, że system ETS stał się jednym z największych mechanizmów transferu pieniędzy z państw takich jak Polska do finansowych centrów Europy.
Węgiel to bezpieczeństwo energetyczne
Zwolennicy szybkiego odejścia od węgla lubią mówić o „nowoczesności”. Problem polega na tym, że nowoczesność nie polega na uzależnieniu się od importu energii, technologii i surowców.
Węgiel jest jedynym dużym zasobem energetycznym, który Polska posiada w ilościach pozwalających budować stabilny system energetyczny.
Energetyka oparta na węglu ma trzy podstawowe zalety:
1. Stabilność produkcji
Elektrownie węglowe pracują niezależnie od pogody. Nie potrzebują wiatru ani słońca.
2. Suwerenność surowcowa
Polska posiada własne złoża, własną kadrę i wieloletnie doświadczenie technologiczne.
3. Bezpieczeństwo systemu
Energia z węgla jest podstawą stabilności sieci elektroenergetycznej.
Wystarczy spojrzeć na wydarzenia ostatnich lat w Europie. Kryzys gazowy, wojna w Ukrainie czy gwałtowne wzrosty cen energii pokazały jedno: kraje, które zbyt szybko zrezygnowały z własnych źródeł energii, znalazły się w dramatycznej sytuacji.
Koszty wydobycia – argument wygodny, ale niepełny
Minister energii Miłosz Motyka komentując słowa Przemysława Czarnka stwierdził, że polskie złoża są trudne i kosztowne w eksploatacji. To częściowo prawda – ale nie cała.
Nie jest tajemnicą, że dostęp do wielu złóż jest trudniejszy niż kilkadziesiąt lat temu. Jednak koszt wydobycia nie funkcjonuje w próżni.
Na koszty górnictwa wpływają:
– regulacje środowiskowe
– opłaty klimatyczne
– ograniczenia inwestycyjne
– brak stabilnej strategii państwa
Jeżeli przez lata wysyła się sygnał, że dana branża ma zniknąć, nikt nie będzie inwestował w jej rozwój.
To właśnie brak długofalowej polityki energetycznej sprawił, że polskie górnictwo znalazło się w defensywie.
Zielona transformacja bez rachunku ekonomicznego
Transformacja energetyczna stała się dziś hasłem politycznym, które często nie ma nic wspólnego z realiami gospodarki.
Energia z wiatru i słońca jest niestabilna. Wymaga ogromnych inwestycji w magazyny energii, sieci przesyłowe i źródła rezerwowe. W praktyce oznacza to podwójne koszty systemu energetycznego.
Co więcej, ogromna część technologii potrzebnych do tej transformacji pochodzi spoza Europy – głównie z Chin. Efekt jest prosty: Europa likwiduje własny przemysł energetyczny i uzależnia się od importu technologii.
Polska potrzebuje realizmu energetycznego
Nie chodzi o to, aby zatrzymać rozwój technologii czy odrzucić nowe źródła energii. Chodzi o proporcje i zdrowy rozsądek.
Polska potrzebuje miksu energetycznego, w którym węgiel nadal odgrywa kluczową rolę przez kolejne dekady.
Zamiast likwidować kopalnie i elektrownie, powinniśmy inwestować w:
– nowoczesne bloki węglowe
– technologie wychwytywania CO₂
– modernizację infrastruktury energetycznej
– rozwój krajowego przemysłu energetycznego
To jest prawdziwa transformacja – taka, która wzmacnia gospodarkę zamiast ją osłabiać.
Czas na poważną debatę
Jako przedstawiciele związków zawodowych górnictwa i energetyki jesteśmy gotowi do rzeczowej rozmowy.
Chętnie wymienimy argumenty z ministrem Motyką, ekspertami czy politykami – ale nie w świecie ideologii, tylko w świecie faktów.
Polska energetyka nie może być zakładnikiem politycznych eksperymentów ani klimatycznych dogmatów.
Bo na końcu tej drogi zawsze ktoś zapłaci rachunek.
Najczęściej polski pracownik, polski przemysł i polski odbiorca energii.
Autor: Krzysztof Janusz Kozik Polski polityk, samorządowiec, górnik i związkowiec, poseł na Sejm VIII i IX kadencji.
Zostaw komentarz