Czyli dwa scenariusze wyjaśniające zamach na Trumpa.

Możliwości wyjaśnienia zamachu na Trumpa są dwie.
Albo USA są państwem z dykty albo to była ustawka wyreżyserowana przez speców od PR

Jak to możliwe, że w kraju posiadającym jedną z najlepszych Secret Service, przy takim nagromadzeniu różnorakiego rodzaju służb zabezpieczających spotkanie Trumpa z prasa (FBI, policja, Secret Service) na jeden centymetr kawadratowy oraz mega dokładnej kontroli zarówno gości na bankiecie jak i gości hotelowych, prawie udało się zamachowcowi sforsować zabezbieczenie?

Możliwości są dwie.

Pierwsza, ustawka

Notowania Trumpa pikują w dół, wykruszają się z MAGA osoby, które go wspierały w kampani, Amerykanie coraz bardziej odczuwają skutki bezsensownej wojny z Iranem, coraz częściej, w kręgach politycznych mówi się o uznaniu Trumpa, za niezdolnego do pełnienia funkcji głowy państwa.

Co można zrobić by poprawić wizerunek Trumpa i sonadaże?

„Ustawić” zamach, który odciągnie uwagę opinii publicznej od tych wszystkich problemów.

Nie jest to wcale takie trudne.
Pokazał to głośny film „Fakty i Akty”.
Tam wszak była „wojna”.

A speców od takich „wyreżeyserowanych” przez Biały Dom „zamachach”, w USA nie brakuje.
Nie trzeba sięgać nawet do zasobów Hollywood.

Drugi, blamaż służb specjalnych

Atak samolotami na obiekty w USA zorganizowany przez Bin Ladena, mogł dojść do skutku m.in. z powodu tego, że odpowiednie służby nie współpracowały ze sobą, ale rywalizowały.
Co poskutkowało tym, że ostrzeżenia o mozliwym zamachu albo zostały zbagatelkizowane albo ich nie przekazono.
I nie był to pierwszy taki przypadek w USA.

Jest całkiem prawdopodobne, że mogło być tak samo i w tym przypadku.
Ktoś nie wysłał dalej inforamacji.
Albo, jeśli ostrzeżenie poszło dalej, zostało zbagatelizowane.

Liderzy tzw. Wolnego Swiata, m.in. Tusk, na przyszłość niech będą ostrożni z „wyrazami solidarności” po takich ekscesach.

Bo w tym „filmie” o zamachu, nie jest ważne by dorwać króliczka, ale by go gonić.