Przed Kancelarią Premiera powstaje „Miasteczko Gniewu”. Organizatorzy zapowiadają protest bezterminowy i mówią wprost: zostaną tam tak długo, dopóki Donald Tusk nie odejdzie od władzy. Tusk i ten rząd działają na szkodę Polski, a kolejne decyzje tylko napędzają społeczną frustrację i poczucie, że państwo coraz bardziej odrywa się od zwykłych ludzi.
To nie ma być jednodniowa manifestacja ani symboliczny happening. To ma być stała presja polityczna, prowadzona dosłownie pod oknami KPRM, w miejscu będącym centrum władzy. Organizatorzy liczą, że protest będzie rósł, bo coraz więcej ludzi nie akceptuje kierunku, w którym idzie dziś Polska.
Pytanie brzmi: jak zareaguje władza?
Czy zdecyduje się na administracyjne ograniczanie protestu? Czy pojawią się próby dyskredytowania uczestników i przedstawiania ich jako „radykałów”? Czy w pewnym momencie pod Kancelarią Premiera pojawi się większa liczba policji?
Bo historia pokazuje jedno: kiedy protest odbywa się daleko od centrum władzy, można go ignorować. Ale kiedy gniew społeczny staje pod samymi oknami premiera, napięcie polityczne zaczyna rosnąć z każdym dniem.

Zostaw komentarz