O zgrozo! W Saksonii Zieloni zagłosowali ramię w ramię z AfD. I to nie jest pierwszy raz, kiedy naruszają tę barierę ochronną!
Niemiecki „mur ogniowy” („Brandmauer”) wobec AfD -Alternatywy dla Niemiec, czyli politycznej zapory mającej izolować tę partię od współpracy parlamentarnej, od lat stanowi jeden z filarów niemieckiej polityki partyjnej. W praktyce oznacza on brak koalicji z AfD, unikanie wspólnych inicjatyw oraz konsekwentne polityczne odgradzanie jej od głównego nurtu życia politycznego.
Szczególnie wyraźnie zasada ta została utrwalona od drugiej połowy lat 2010, a zwłaszcza około 2018 roku, kiedy CDU przyjęła tzw. „Un ver ein bar keits beschluss” – uchwałę wykluczającą jakąkolwiek współpracę z AfD. Później zasadę tę potwierdzali kolejni liderzy chadecji, w tym Friedrich Merz, który mówił o utrzymaniu „Brandmauer zur AfD”.
Z czasem jednak termin „Brandmauer” zaczął oznaczać nie tylko formalne deklaracje, ale również praktykę polityczną: brak współpracy, brak wspólnych większości oraz konsekwentną izolację tej partii.
W niemieckiej debacie publicznej Alternatywa dla Niemiec bywa określana różnie — od „prawicowo-populistycznej” i „narodowo-konserwatywnej”, po „skrajnie prawicową”, extremistyczną lub „częściowo skrajnie prawicową”. W ostatnich latach część mediów i polityków coraz częściej używa wobec niej określenia „gesichert rechtsextrem”- „potwierdzona jako skrajnie prawicowa”, choć dotyczy to przede wszystkim niektórych struktur regionalnych, a nie zawsze całej partii federalnej. Niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) uznaje ją na poziomie federalnym za „przypadek podejrzenia” („Verdachtsfall”), podczas gdy niektóre landowe struktury AfD zostały zaklasyfikowane jako „potwierdzone środowiska ekstremistyczne”.
W tym kontekście szczególnie symboliczne znaczenie mają ostatnie wydarzenia z Saksonii. O tym można przeczytać w szwajcarskiej nimieckojęzycznej gazecie codziennej „Neue Zuercher Zeitung”. W artykule „Im sächsischen Landesparlament bröckelt die Brandmauer” – „W parlamencie landu Saksonii chwieje sie obowiązek zachowania zapory ogniowej wobec AfD” dowiadujemy się, że w tamtejszym parlamencie krajowym w Dreźnie doszło wlaśnie do głosowania nad wnioskiem Zielonych dotyczącym małych zakładów ubojowych. W trakcie debaty sygnalizowano, że zarówno partia Sary Wagrnknecht jak i AfD będą przeciwne wnioskowi. Ostatecznie jednak obie te siły zagłosowały za jego przyjęciem, co doprowadziło do sytuacji, w której wniosek Zielonych został uchwalony przy ich wsparciu. A wiec zakaz wspólnego występowania Zielonych i AfD – został zlekceważony, „zapora ogniowa” trzasła, kordon sanitarny prysnął – konsternacja wśród Zielonych – ogromna. W niemieckich mediach opisano to jako kolejny przypadek erozji „Brandmauer”. Pojawiły się komentarze w rodzaju: „W Saksonii Zieloni głosują wspólnie z AfD. To nie pierwszy przypadek złamania kordonu sanitarnego”. Dla Zielonych oznaczało to konieczność zmierzenia się z zarzutem, że ich inicjatywa została przyjęta dzięki głosom partii, z którą oficjalnie nie powinno się współpracować.
Franziska Schubert, przewodnicząca frakcji Zielonych w saksońskim Landtagu, komentowała sytuację z wyraźnym niepokojem, podkreślając, że „taka większość głęboko boli demokratyczną frakcję”. Głosowanie to unaoczniło, jak trudne staje się utrzymanie politycznych granic w praktyce parlamentarnej.
Nie jest to jednak pierwszy taki przypadek, który wywołał kontrowersje wokół konsekwencji „Brandmauer”. Już wcześniej, w Parlamencie Europejskim, Zieloni głosowali wspólnie z posłami ugrupowań prawicowych w sprawie odesłania umowy handlowej UE–Mercosur do dalszej analizy prawnej, co zostało odebrane jako politycznie niejednoznaczne i wywołało krytykę wewnątrz samej parti
Wszystkie te wydarzenia pokazują, że niemiecki „mur ogniowy” wobec „niekochanej” Alternatywy dla Niemiec w praktyce bywa bardziej kruchy, niż wynikałoby to z oficjalnych deklaracji. A każde takie głosowanie otwiera na nowo debatę: czy „Brandmauer” jest jeszcze realną barierą polityczną, czy raczej symbolem, który w praktyce coraz częściej ulega erozji. I czy rosnące w siłę europejskie partie o charakterze prawicowym, jaką jest niemiecka AfD – da się odsunąć od odziaływania na życie obywateli przy pomocy zarządzeń i zakazów. Na zakończenie dodam, że mam nadzieje, że się nie da i uzasadnią to aktualną sytuacją takich partii jak rumuńska AUR – (Allians for the union of romanien), Rassemblement National we Francji i Reform Union w Wielkiej Brytanii.
Zostaw komentarz