Michał ma ponad siedemdziesiąt lat. I twarz pooraną zmarszczkami.
Co roku, w sierpniu , pakuje swoj plecak. Zabiera zawsze to samo: kilka kromek chleba butelka wody, ciepły sweter, płaszcz przeciwdeszczowy. I tą jedną, fotografię. Była zrobiona jeszcze na kliszy.
Rusza w góry zawsze sam. Ścieżka, którą szli wtedy razem, zapadła mu w pamięć na zawsze. Mógłby nią iść z zamkniętymi oczami. Zna każdy korzeń, każdy kamień. I zna jedno miejsce— tam, gdzie kiedyś świat się zatrzymał.
To był sierpień ponad pięćdziesiąt lat temu. Szli wtedy śmiejąc się. Ania szła kilka kroków przed nim. Miała na sobie lnianą sukienkę, którą sama uszyła. Wiatr targał jej włosy. I wtedy nagle… zatrzymała się. Przechyliła głowę w bok, jakby czegoś nasłuchiwała. A potem upadła.
Michał podbiegł. Świat zawirował dokoła. Krzyczał. Klęczał przy niej, trzymając jej drętwiejące dłonie. Wołał o ratunek .. Ale Ania już nie wróciła…
Lekarze mówili potem: serce. Zwykły zawał. „Mogło się zdarzyć wszędzie”. Ale dla Michała to nie było „wszędzie”. To była ta góra.
Od tamtej pory wraca tam co roku. Niezależnie od pogody. Nie ważne że kolana odmawiają posłuszeństwa. Idzie aby spotkać swoją Anią.
Siada na tym samym kamieniu, co zawsze. Wokół szumi trawa. Wyciąga fotografię i kładzie ją na kolanach.
W podmuchu wiatru, który łagodnie muska jego policzek, słyszy szept jej śmiechu. W drgającym świetle między liśćmi widzi
błysk jej oczu. A w sercu dalej ja kocha.
Były dni, kiedy płakał. Były i takie dni, kiedy tylko siedział i zamykał oczy.
Michał to dziś staruszek.
Kiedy słońce chowa się za grzbietami Połonin , Michał wstaje.Lecz przychodzili mu to coraz ciężej.
On wie ie, że kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy nie starczy mu sił na powrót. Kiedy nogi odmówią posłuszeństwa, a oddech zgaśnie jak świeca. Ale się nie boi. Bo w głębi serca jest pewny, że wtedy Ania będzie z nim .Już nie jako wspomnienie. Ale prawdziwa. Z tym samym uśmiechem. Z tą samą dłonią, którą kiedyś trzymał w swojej.
A wtedy góra — ta, która kiedyś mu ją zabrała — odda mu ją z powrotem….
Autor: Jędruś Ciupaga

Zostaw komentarz