No więc mamy nowy sondaż wyborczy IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Napisali, że sensacyjny, ale oni zawsze tak piszą. Dla mnie taki jak wszystkie. Na czele Koalicja Obywatelska przed PiS-em. Dalej dwie Konfederacje. W ogonie Lewica. Pozostały plankton okołoplatformiarski opadł na dno. 

Zastanawiam się, czy są ludzie, którzy naprawdę wierzą w sondaże na zasadzie: „oj – co to będzie, bo tym spadło, a tamtym wzrosło”. 

Ja w sondaże nie wierzę. Obecnie bardziej są narzędziem propagandy niż informacji. A ponadto ludzie boją się ujawniać prawdziwe sympatie. Dlatego partia Brauna jest notorycznie niedoszacowana, a Koalicja Obywatelska przeszacowana. 

Bardziej ufam swojej intuicji opartej na empatii do ludzi. Wynika z niej, że najbliższe wybory wygra Koalicja przed PiS-em, ale żadna z nich nie będzie w stanie stworzyć samodzielnie rządu. A zbudowanie koalicji nie będzie łatwe. 

Bo sojusz Koalicji Obywatelskiej z Lewicą i PSL-em nie da im większości. Natomiast sojusz PiS-u z Konfederacjami da, ale będzie nieopłacalny dla Konfederacji. Ich siłą jest bowiem przekonanie, że są partiami ideowymi. Natomiast PiS w powszechnym odczuciu jest bezideowy. Dlatego taki sojusz uderzyłby w wizerunek obu Konfederacji.  

Należy się więc liczyć z tym, że koalicja większościowa nie powstanie. Wtedy istnieje możliwość utworzenia mniejszościowego rządu Prawa i Sprawiedliwości z selektywnym poparciem Konfederacji. Dla Konfederacji byłby to polityczny sukces, ale dla PiS-u klęska, chociaż dla jego działaczy zwycięstwo z uwagi na profity. 

Innym rozwiązaniem byłaby wielka koalicja PiS-u z Koalicją Obywatelską. To się wydaje kuriozalne, ale uwzględniając doświadczenia niemieckie – jest całkiem realne. Ja sobie wyobrażam rząd Tuska z wicepremierem Morawieckim i stołki do podziału. 

Ale co z Polską? W mojej ocenie lepsza jest zmiana niż trwanie. Dlatego trzymam kciuki za Konfederacje, aby nie zmieniły się w PiS.