Entuzjastyczne poparcie przez państwa zachodnie Ukrainy w wojnie z Rosją absolutnie nie powinno mieć miejsca. Takie rzeczy się nie zdarzają.
Dlatego na początku nikt nie wierzył, że się zdarzą. Oczekiwano, że Zachód zacznie dogadywać się z Rosją kosztem Ukrainy. Spodziewano się więc drugiego Monachium.
Gdy stało się inaczej, zapanował niesamowity entuzjazm. Wielu uwierzyło, że wreszcie, po tylu latach, Zachód zmądrzał. Natomiast mnie to zelektryzowało, jakby ktoś poraził mnie paralizatorem. Bo mi się to nie zgadzało.
Innym się zgadzało, bo wreszcie zatriumfowała zasada sprawiedliwości w polityce. Jeżeli słabsze państwo zostanie zaatakowane przez silne mocarstwo – wszyscy staną w jego obronie. Ale przecież to absolutna ściema. Właśnie dlatego mi się to nie zgadzało.
I w mojej głowie zaczęło kołatać niespokojne pytanie: komu oni chcą zrobić dobrze? Bo dla mnie było oczywiste, że na pewno nie Ukrainie. I co będzie, jeżeli Ukraina się wyczerpie?
Cała masa patriotycznych analityków nie miała takich wątpliwości. Ich świat był prosty. Jesteśmy w najlepszym momencie naszej historii, gdyż tym razem Stany Zjednoczone będą nas bronić przed rosyjskim zagrożeniem. Ukraina jest bowiem dowodem na to, że największe mocarstwo świata kieruje się w polityce zasadami moralnymi. Może więc nawet warto skorzystać z okazji i sprowokować Rosję, aby raz na zawsze przeciąć ten ropiejący wrzód, który zagraża naszemu bezpieczeństwu.
W ten właśnie sposób tłumaczona jest ta przedziwna metamorfoza naszych mediów, które zaczęły podsycać antyrosyjską histerię w połączeniu z proukraińskim entuzjazmem. Politycy stali się bardzo odważni i prawie jakby odzyskali kręgosłup moralny. A tandetni influencerzy z gorliwych funkcjonariuszy uprawiających antypolską propagandę przedzierzgnęli się nagle w wielkich patriotów ukraińskiej wojny ojczyźnianej.
Natomiast dla mnie właśnie to stało się dzwonkiem alarmowym ostrzegającym, że coś tu nie jest w porządku. Bo polskie elity zostały wymordowane w czasie zaborów i wojen światowych, a współczesna kasta uprzywilejowanych została zbudowana na mentalności chłopów pańszczyźnianych i kupców obwoźnych.
Ja oczywiście zostałem wychowany na romantycznej literaturze patriotycznej. Dlatego szczerze nienawidzę Rosji – za Katyń, Sybir i żołnierzy wyklętych. A jednak coś we mnie pękło, gdy sprzedajni propagandyści zaczęli mnie judzić przeciwko Rosji pod patriotycznymi hasłami. Bo nie ty, mendo, będziesz mnie uczył patriotyzmu.
Tak już mam zawsze w każdej sprawie. Gdy mnie popychają – to się zatrzymuje, a gdy próbują mnie zatrzymać – to idę. Dlatego teraz także w mojej głowie zadźwięczał cichutki dzwoneczek alarmowy. Bo oto nagle nasi elitariusze dostrzegli chórem, że współczesna Ukraina uznaje morderców z UPA za swoich bohaterów. I znowu niektórzy się z tego cieszą, że wreszcie przejrzeli na oczy. Ale zaraz – to oni dopiero teraz to zobaczyli, co było widoczne od dawna?
Mnie się znowu coś tu nie zgadza. Bo ja nie wierzę, że nasi funkcjonariusze nagle teraz poczuli patriotyczne oburzeni w związku z gloryfikowaniem na Ukrainie zbrodniarzy, ani w to, że Stany Zjednoczone kierują się w polityce moralnością, ani w to, że świat wspierał Ukrainę dla Ukrainy, ani w to, że nasze elity są patriotyczne, a dziennikarze rzetelni. Taki już niewierny Tomasz ze mnie.
Szanowny Panie Derecki, pisze Pan: „współczesna kasta uprzywilejowanych została zbudowana na mentalności chłopów pańszczyźnianych i kupców obwoźnych”.
Pazernosc, chciwosc, zachlannosc, zawisc, obojetnosc, znieczulica, przekupstwo. Absolutny brak Usmiechu. Zero odpowiedzialnosci za wlasne uczynki. Zlodzieje i mordercy z dojczlandii i sowiecka dzicz odniosly upragniony od stuleci sukces. Dobrze Pan pisze. Dziekuje i pozdrawiam.