Dlaczego rywalizacja o półprzewodniki zmienia architekturę bezpieczeństwa międzynarodowego?
Rywalizacja pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową coraz wyraźniej odchodzi od klasycznego modelu konkurencji militarnej i gospodarczej. O ile w XX wieku o pozycji państw decydowały przede wszystkim zasoby energetyczne, potencjał przemysłowy oraz zdolność do projekcji siły militarnej, o tyle współczesny układ międzynarodowy coraz silniej opiera się na kontroli nad technologiami
o znaczeniu krytycznym.
Wśród nich szczególne miejsce zajmują półprzewodniki – komponenty stanowiące podstawę funkcjonowania gospodarki cyfrowej, systemów uzbrojenia oraz infrastruktury krytycznej. W konsekwencji sektor półprzewodników przestał być jedynie gałęzią przemysłu wysokich technologii, stając się jednym z filarów bezpieczeństwa narodowego i strategicznej rywalizacji mocarstw.
Zmiana ta wynika z rosnącej cyfryzacji niemal wszystkich obszarów życia społeczno-gospodarczego. Zaawansowane układy scalone są obecne nie tylko w urządzeniach konsumenckich, lecz również
w centrach danych, systemach sztucznej inteligencji, satelitach, sieciach telekomunikacyjnych, infrastrukturze energetycznej czy przemyśle obronnym. Oznacza to, że państwo pozbawione dostępu do nowoczesnych półprzewodników stopniowo traci zdolność do utrzymania konkurencyjności gospodarczej oraz rozwoju nowoczesnych zdolności wojskowych. To właśnie z tego powodu półprzewodniki coraz częściej określane są mianem „strategicznego zasobu XXI wieku”, porównywalnego z rolą ropy naftowej w poprzednim stuleciu.
Jednocześnie byłoby błędem sprowadzać obecną rywalizację wyłącznie do wyścigu technologicznego.
W rzeczywistości mamy do czynienia z procesem przebudowy globalnych zależności gospodarczych. Pandemia COVID-19 unaoczniła skalę uzależnienia światowego przemysłu od niewielkiej liczby producentów chipów. Zakłócenia dostaw doprowadziły do ograniczenia produkcji samochodów, elektroniki użytkowej oraz urządzeń przemysłowych, pokazując, że odporność gospodarki staje się funkcją odporności łańcuchów dostaw półprzewodników (European Commission, February 1, 2022: https://digital-strategy.ec.europa.eu/en/library/european-chips-act-communication-regulation-joint-undertaking-and-recommendation). W rezultacie bezpieczeństwo technologiczne zostało włączone do katalogu zagadnień bezpieczeństwa narodowego zarówno przez państwa zachodnie, jak i przez Chiny.
Najbardziej widocznym przejawem tej zmiany jest polityka Stanów Zjednoczonych. Administracje kolejnych prezydentów – niezależnie od różnic politycznych – uznały ograniczenie chińskiego dostępu do najbardziej zaawansowanych technologii za jeden z priorytetów strategicznych. Oznacza to odejście od dominującego przez dekady przekonania, że globalizacja sama w sobie prowadzi do stabilizacji stosunków międzynarodowych. Obecnie Waszyngton coraz częściej wykorzystuje przewagę technologiczną jako narzędzie oddziaływania geopolitycznego, kontrolując eksport najbardziej zaawansowanych rozwiązań projektowych, oprogramowania oraz urządzeń wykorzystywanych do produkcji półprzewodników.
Warto jednak zauważyć, że przewaga Stanów Zjednoczonych nie wynika przede wszystkim z samej produkcji chipów. Amerykańskie przedsiębiorstwa dominują przede wszystkim w projektowaniu najbardziej zaawansowanych procesorów, tworzeniu oprogramowania typu Electronic Design Automation oraz kontroli własności intelektualnej. To właśnie ta pozycja pozwala administracji amerykańskiej wpływać na globalny rynek, nawet jeżeli fizyczna produkcja odbywa się poza granicami USA. Tym samym geopolityka półprzewodników nie opiera się wyłącznie na lokalizacji fabryk, lecz na kontroli całego ekosystemu technologicznego.
Chińska strategia zakłada z kolei stopniowe uniezależnianie się od zachodnich technologii poprzez rozwój własnego potencjału przemysłowego oraz intensywne finansowanie krajowych producentów.
Pekin traktuje półprzewodniki jako element długofalowej polityki bezpieczeństwa państwa, a nie jedynie jako sektor gospodarki. Mimo wielomiliardowych inwestycji osiągnięcie pełnej samowystarczalności pozostaje jednak trudne. Produkcja najbardziej zaawansowanych układów wymaga bowiem nie tylko odpowiednich fabryk, lecz także dostępu do specjalistycznych maszyn litograficznych, zaawansowanego oprogramowania projektowego oraz wysoko wykwalifikowanych kadr. Ograniczenia eksportowe wprowadzane przez państwa zachodnie znacząco utrudniają realizację tych ambicji.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera Tajwan. Powszechne przedstawianie wyspy wyłącznie jako największego producenta półprzewodników jest jednak uproszczeniem. W rzeczywistości jej znaczenie wynika z wyjątkowej pozycji przedsiębiorstwa TSMC, które przez dekady konsekwentnie rozwijało model produkcji układów scalonych na zlecenie innych firm. Dzięki koncentracji na jednej działalności, ogromnym nakładom na badania i rozwojowi oraz ścisłej współpracy z globalnymi liderami projektowania procesorów przedsiębiorstwo osiągnęło poziom zaawansowania technologicznego, którego konkurenci nadal nie są w stanie w pełni odtworzyć.
Analiza znaczenia Tajwanu prowadzi jednak do szerszego wniosku. Produkcja półprzewodników nie jest rezultatem działania pojedynczego przedsiębiorstwa ani jednego państwa. Jest efektem współpracy rozbudowanej sieci producentów materiałów, dostawców urządzeń, projektantów układów, laboratoriów badawczych oraz wyspecjalizowanych podwykonawców rozlokowanych na kilku kontynentach. Oznacza to, że nawet hipotetyczne przejęcie infrastruktury produkcyjnej nie dawałoby automatycznie pełnej kontroli nad całym procesem technologicznym. Produkcja nowoczesnych półprzewodników pozostaje bowiem jednym z najbardziej złożonych przedsięwzięć przemysłowych współczesnego świata.
Na tym tle coraz bardziej interesujące staje się stanowisko Unii Europejskiej. Przez wiele lat europejska polityka przemysłowa koncentrowała się przede wszystkim na utrzymaniu konkurencyjności przedsiębiorstw oraz wspieraniu badań naukowych. Kryzys związany z pandemią oraz narastająca rywalizacja amerykańsko-chińska doprowadziły jednak do zasadniczej zmiany podejścia. Bruksela zaczęła postrzegać półprzewodniki jako element strategicznej autonomii technologicznej, której celem nie jest pełna samowystarczalność, lecz ograniczenie nadmiernych zależności od pojedynczych dostawców (European Commission, July 24, 2024: https://digital-strategy.ec.europa.eu/en/factpages/chips-act).
Przyjęty European Chips Act należy interpretować nie jako próbę konkurowania z Azją czy Stanami Zjednoczonymi pod względem skali produkcji, lecz jako instrument zwiększania odporności europejskiej gospodarki. Dokument zakłada rozwój badań naukowych, przyciąganie inwestycji, tworzenie nowych zakładów produkcyjnych oraz mechanizmów reagowania na przyszłe kryzysy dostaw (European Commission, February 8, 2022: https://digital-strategy.ec.europa.eu/en/policies/european-chips-act).
W praktyce oznacza to odejście od dotychczasowej filozofii maksymalizacji efektywności kosztowej na rzecz zwiększania bezpieczeństwa gospodarczego.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że Europa dysponuje aktywami o znaczeniu globalnym, mimo iż nie dominuje w końcowej produkcji najbardziej zaawansowanych układów scalonych. Najlepszym przykładem pozostaje holenderskie przedsiębiorstwo ASML, będące jedynym producentem maszyn litograficznych EUV wykorzystywanych do wytwarzania najnowocześniejszych procesorów. Oznacza to, że europejski wkład w globalny ekosystem półprzewodników jest znacznie większy, niż sugerowałby sam udział
w światowej produkcji chipów. Jednocześnie uzależnia to Europę od utrzymania wysokiego poziomu innowacyjności oraz ochrony własnych technologii.
Coraz większego znaczenia nabierają również inwestycje zagraniczne realizowane na terytorium Unii Europejskiej. Decyzja TSMC o budowie zakładu produkcyjnego w Dreźnie pokazuje, że europejski rynek przestaje być postrzegany wyłącznie jako odbiorca gotowych produktów, a staje się elementem procesu dywersyfikacji światowej produkcji półprzewodników (TSMC, March 4, 2025: https://pr.tsmc.com/english/news/3210).
Nie należy jednak przeceniać krótkoterminowych efektów tych inwestycji. Ich głównym znaczeniem jest zwiększenie odporności europejskiego przemysłu motoryzacyjnego oraz budowanie kompetencji technologicznych, a nie zastąpienie tajwańskich mocy produkcyjnych.
Dotychczasowy rozwój wydarzeń wskazuje, że rywalizacja o półprzewodniki będzie w kolejnych latach coraz silniej wpływać na politykę międzynarodową. Należy jednak zachować ostrożność wobec często pojawiających się prognoz zakładających nieuchronną konfrontację militarną wokół Tajwanu. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz długotrwałej presji ekonomicznej, technologicznej i politycznej, której celem będzie stopniowa zmiana układu zależności bez konieczności otwartego konfliktu zbrojnego.
Taki model rywalizacji oznaczałby dalsze fragmentowanie światowej gospodarki oraz pogłębianie procesu tworzenia konkurencyjnych bloków technologicznych. Z perspektywy europejskiej byłby to scenariusz szczególnie wymagający, ponieważ zmuszałby Unię Europejską do jednoczesnego utrzymywania współpracy gospodarczej z Chinami oraz wzmacniania partnerstwa technologicznego
z państwami transatlantyckimi. To właśnie ta konieczność równoważenia interesów może w nadchodzącej dekadzie stać się jednym z najważniejszych wyzwań europejskiej polityki gospodarczej i bezpieczeństwa.
Rosnące znaczenie półprzewodników powoduje, że rywalizacja technologiczna przestaje być wyłącznie domeną polityki przemysłowej. Coraz częściej staje się elementem strategii odstraszania oraz budowania długoterminowej przewagi geopolitycznej. Dobrym przykładem jest dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Modele generatywne, autonomiczne systemy uzbrojenia czy analiza danych wywiadowczych wymagają procesorów o ogromnej mocy obliczeniowej, których produkcja koncentruje się w rękach niewielkiej liczby przedsiębiorstw. W praktyce oznacza to, że państwa posiadające dostęp do najbardziej zaawansowanych układów scalonych będą rozwijały zdolności wojskowe i gospodarcze szybciej niż ich konkurenci. Konsekwencją jest przesunięcie punktu ciężkości z klasycznej rywalizacji militarnej na konkurencję o kontrolę nad infrastrukturą technologiczną.
To właśnie dlatego Stany Zjednoczone prowadzą politykę określaną jako „small yard, high fence”, polegającą na ograniczaniu eksportu wyłącznie tych technologii, które mają największe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego, pozostawiając jednocześnie możliwie szeroką przestrzeń dla współpracy gospodarczej w pozostałych obszarach. Taka strategia świadczy o zmianie sposobu postrzegania globalizacji – efektywność ekonomiczna przestaje być jedynym kryterium podejmowania decyzji, ustępując miejsca odporności strategicznej i bezpieczeństwu technologicznemu.
Europa znajduje się w odmiennej sytuacji niż Stany Zjednoczone czy Chiny. Nie dysponuje porównywalnym potencjałem finansowym ani jednolitą polityką przemysłową, jednak posiada aktywa
o znaczeniu krytycznym dla całego światowego rynku półprzewodników. Najważniejszym z nich pozostaje wspomniana wyżej holenderska spółka ASML. Fakt ten sprawia, że Europa nie jest jedynie obserwatorem amerykańsko-chińskiej rywalizacji, lecz jednym z jej kluczowych uczestników.
Znaczenie ASML pokazuje jednocześnie specyfikę współczesnych zależności technologicznych. Produkcja pojedynczego układu scalonego wymaga współpracy setek przedsiębiorstw zlokalizowanych na kilku kontynentach. Maszyny litograficzne powstają dzięki wykorzystaniu komponentów produkowanych między innymi w Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Japonii, natomiast ich odbiorcami są największe światowe fabryki półprzewodników, w tym TSMC, Samsung czy Intel (IBM Research, June 26, 2023: https://research.ibm.com/blog/what-is-euv-lithography). Oznacza to, że współczesny przemysł półprzewodników jest przykładem głębokiej współzależności, której całkowite zerwanie byłoby kosztowne dla wszystkich uczestników rynku.
Nie oznacza to jednak, że proces częściowej regionalizacji produkcji zostanie zatrzymany.
Wręcz przeciwnie – ostatnie lata pokazują wyraźny trend dywersyfikacji geograficznej. TSMC realizuje inwestycje w Stanach Zjednoczonych oraz Europie, w tym budowę zakładu European Semiconductor Manufacturing Company w Dreźnie we współpracy z europejskimi partnerami przemysłowymi (TSMC, https://www.tsmc.com, August 8, 2023). Inwestycje te nie zastąpią tajwańskich mocy produkcyjnych,
lecz zmniejszą ryzyko wynikające z nadmiernej koncentracji produkcji na jednym obszarze geograficznym.
Z europejskiego punktu widzenia oznacza to przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa dostaw dla przemysłu motoryzacyjnego i elektronicznego, który pozostaje jednym z filarów gospodarki Unii Europejskiej.
Istotnym aspektem pozostaje również wojna w Ukrainie. Choć konflikt ten nie dotyczy bezpośrednio rynku półprzewodników, unaocznił europejskim decydentom znaczenie odporności gospodarki na zakłócenia
w handlu międzynarodowym. W ciągu ostatnich kilku lat bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo dostaw surowców oraz bezpieczeństwo technologiczne zaczęły być postrzegane jako elementy jednego systemu odporności państwa. W efekcie polityka przemysłowa Unii Europejskiej coraz silniej wiąże się
z polityką bezpieczeństwa oraz wspólną polityką obronną.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera pytanie o rolę Polski. Obecnie kraj nie należy do światowych producentów najbardziej zaawansowanych półprzewodników, jednak posiada rozwijający się sektor projektowania układów scalonych, zaplecze badawczo-rozwojowe oraz znaczący potencjał kadrowy. W dłuższej perspektywie Polska może odegrać istotną rolę jako element europejskiego ekosystemu półprzewodników, zwłaszcza w obszarach projektowania układów, testowania komponentów, cyberbezpieczeństwa oraz zastosowań wojskowych. Wymaga to jednak konsekwentnej polityki wspierania badań, kształcenia inżynierów oraz przyciągania inwestycji wysokotechnologicznych.
Analizując możliwe scenariusze rozwoju sytuacji wokół Tajwanu, należy unikać uproszczonych prognoz zakładających nieuchronność konfliktu zbrojnego lub równie nieuchronne pokojowe zjednoczenie wyspy
z Chińską Republiką Ludową. Oba warianty pozostają możliwe, jednak obecny układ interesów wskazuje, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz długotrwałej presji politycznej, gospodarczej
i technologicznej. Pozwala on Pekinowi stopniowo zwiększać wpływy przy jednoczesnym ograniczaniu ryzyka otwartego konfliktu z udziałem Stanów Zjednoczonych. Taki model działania odpowiada również szerszej strategii Chin, zakładającej osiąganie celów politycznych poprzez kumulację przewagi ekonomicznej i technologicznej.
Nie oznacza to jednak, że ryzyko kryzysu maleje. Wręcz przeciwnie – wraz z postępującą militaryzacją regionu Indo-Pacyfiku rośnie prawdopodobieństwo incydentów mogących prowadzić do niekontrolowanej eskalacji. Nawet krótkotrwała blokada morska lub zakłócenie transportu z Tajwanu mogłyby wywołać poważne konsekwencje dla światowych rynków, szczególnie w sektorach motoryzacyjnym, telekomunikacyjnym i obronnym. Z tego względu państwa zachodnie coraz większą wagę przywiązują do dywersyfikacji produkcji, budowy zapasów strategicznych oraz skracania łańcuchów dostaw.
W perspektywie najbliższej dekady można spodziewać się dalszego odchodzenia od modelu hiperglobalizacji, który dominował po zakończeniu zimnej wojny. Nie będzie to jednak całkowity rozpad światowego rynku półprzewodników. Bardziej prawdopodobne wydaje się powstanie kilku częściowo nakładających się ekosystemów technologicznych skupionych wokół Stanów Zjednoczonych, Chin oraz grupy państw demokratycznych współpracujących w ramach partnerstw przemysłowych. Taki układ nie wyeliminuje współpracy międzynarodowej, ale zwiększy znaczenie kryteriów politycznych przy podejmowaniu decyzji gospodarczych.
Z europejskiej perspektywy oznacza to konieczność prowadzenia bardziej aktywnej polityki technologicznej. Dotychczasowy model oparty głównie na regulacjach rynku wewnętrznego może okazać się niewystarczający w warunkach nasilającej się konkurencji geopolitycznej. Europejska przewaga będzie zależała nie tylko od zdolności do tworzenia innowacji, lecz również od utrzymania kontroli nad kluczowymi elementami globalnego łańcucha wartości, w tym technologiami litograficznymi, materiałami specjalistycznymi oraz wysoko wykwalifikowanymi zasobami ludzkimi.
Rywalizacja o półprzewodniki pokazuje, że współczesna geopolityka coraz mniej przypomina klasyczną walkę o terytorium czy surowce naturalne. Przewaga strategiczna wynika dziś przede wszystkim
z możliwości kontrolowania przepływu wiedzy, technologii i danych. Państwa, które zdołają utrzymać zdolność do projektowania, produkcji oraz ochrony najbardziej zaawansowanych technologii, będą wyznaczały kierunki rozwoju światowej gospodarki i bezpieczeństwa.
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na kolejne lata nie jest więc całkowite zwycięstwo któregoś
z uczestników rywalizacji, lecz utrwalenie wielobiegunowego systemu technologicznego.
W takim układzie Stany Zjednoczone zachowają przewagę w projektowaniu i innowacjach, Chiny będą stopniowo zmniejszać zależność od technologii zachodnich, natomiast Unia Europejska stanie się jednym z kluczowych gwarantów stabilności globalnego ekosystemu półprzewodników dzięki swoim unikalnym kompetencjom przemysłowym. Ostatecznie o pozycji państw w XXI wieku będą decydować nie tyle rozmiary armii czy dostęp do surowców, ile zdolność do uczestnictwa w najbardziej zaawansowanych segmentach światowego łańcucha technologicznego. W tym sensie rywalizacja o półprzewodniki nie jest jedynie sporem o przyszłość jednej gałęzi przemysłu – stanowi proces kształtujący nową architekturę bezpieczeństwa i porządku międzynarodowego.
Zostaw komentarz